• facebook
  • rss
  • Sto lat to za mało

    Andrzej Capiga

    |

    Gość Sandomierski 01/2017

    dodane 05.01.2017 00:00

    Podczas urodzin nietaktem jest tutaj śpiewać „Sto lat”. Sędziwy wiek nie jest wcale czymś wyjątkowym. Z danych Urzędu Stanu Cywilnego w Jarocinie wynika, że obecnie 29 mieszkańców gminy ma już pod 90 lat, a 18 przekroczyło setkę.

    Jak ten fenomen długowieczności tłumaczą władze gminy? – Wyjątkowe położenie, niemal w całości w otulinie Parku Krajobrazowego „Lasy Janowskie”. Tereny leśne stwarzają specyficzny mikroklimat, charakteryzujący się dużą zacisznością, wyrównaną termiką oraz bakteriostatycznym oddziaływaniem olejków eterycznych. Czyste i zdrowe środowisko wpływa zapewne na żywotność mieszkańców – wyjaśnia wójt gminy Jarocin Zbigniew Walczak.

    Dieta i modlitwa

    Natura stworzyła na terenie gminy Jarocin malownicze krajobrazy, ptactwo i zwierzynę rzadko spotykane gdzie indziej. Te wspaniałe miejsca o każdej porze roku mogą stać się miejscem wypoczynku i ucieczką od miejskiego zgiełku. A może dieta i modlitwa? Najstarsza do niedawna, nieżyjąca już mieszkanka gminy Jarocin, 106-letnia Aniela Kotwica z przysiółka Mule w sołectwie Szyperki miała następującą receptę na długowieczność: – Trzeba jeść to, co w polu i w ogródku wyrośnie, czyli rzepę, kapustę, groch i owoce. I niech się pan wyrzeknie wódki. Można pić mleko, wodę, a najlepiej kompoty. No i koniecznie mówić pacierz rano i wieczorem. Niech się pan odda pod Bożą opiekę, a wtedy będzie pan żył sto lat – radziła pani Aniela. W wieku 103 lat pomagała przy obiedzie, obierając ziemniaki z precyzją mistrza, krzątała się w przydomowym ogródku, czytała książki i słuchała radia. Dwa razy w życiu potrzebowała lekarza: gdy złamała rękę i kiedy zmogła ją ciężka grypa.

    Żyć godnie

    Jedna z najstarszych kobiet w Polsce, Aniela Sołtyska z Katów w gminie Jarocin, mieszka tuż obok ruchliwej drogi S19. Nie przeszkodziło to jednak jubilatce dożyć bardzo sędziwego wieku – aż 106 lat. Pani Aniela nigdy nie chorowała! Aniela Sołtyska urodziła się 1 grudnia 1910 r. w Studzieńcu koło Pysznicy. Tato był wiejskim nauczycielem, a mama zajmowała się domem. Pani Aniela miała sześciu braci i siostrę. – Niestety, nikt z nich już nie żyje. Zmarli młodo, mieli zaledwie 80 lat… – wspomina pani Aniela, która w tak podeszłym wieku ma kłopoty tylko ze słuchem i z poruszaniem się (nadal jednak chodzi o własnych siłach). Jaka jest w takim razie recepta na długowieczność? – Zdrowe odżywianie i spokojny tryb życia. Trzeba być dobrym dla innych i godnie żyć – radzi pani Aniela, której umysł nadal wyśmienicie pracuje. Jubilatka dobrze pamięta obie wojny światowe. – Mój ojciec walczył podczas I wojny. Pamiętam, jak Rosjanie nosili mnie wtedy na rękach, bo byłam mała. Całe dorosłe życie ciężko pracowałam, bo nie było za co żyć ani jeść. Wieś była bardzo biedna. Ludzie w polu pracowali cały dzień i nic z tego nie mieli. Teraz ludzie nie pracują i lepiej żyją – mówi jubilatka. Aniela Sołtyska miała troje dzieci – syna i dwie córki. Jedna z nich nie żyje. Mąż, Mieczysław, umarł 36 lat temu. Był nauczycielem w Katach. Poznała go, gdy miała zaledwie 17 lat, i była to miłość od pierwszego wejrzenia. Co robi w wolnym czasie, którego ma teraz pod dostatkiem? – Siedzę i myślę o dawnych czasach. O tym, że kiedyś w domu było nas tak dużo, a teraz jest pusto. Oglądam też telewizję. Słucham radia. Towarzystwa dotrzymują mi dwa koty i trzy kury – wylicza pani Aniela. Czego zatem życzyć jej na przyszły rok? – Swobody, ciepła, żeby nas w domu więcej było, by druga córka przyjechała. Wtedy jest weselej. Na szczęście wnuki przyjeżdżają – dodaje jubilatka. Aniela Sołtyska ma pięciu wnuków i ośmioro prawnuków. Na co dzień jubilatką opiekuje się jej wnuczek, Krzysztof Kułak, z rodziną.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół