Nowy numer 16/2018 Archiwum

Dziewczyna z charakterem

Kiedy się walczę z przeciwnikiem, nie patrzę na żadne ograniczenia. Po prostu muszę go pokonać - wyznała 16-letnia Wiktoria Pikuła.

Wiktoria, uczennica LO w Nisku, została wicemistrzynią Polski w BJJ (brazylijskie jiu-jitsu) podczas XII Mistrzostw Polski w tej dyscyplinie.

W zawodach, które zostały rozegrane w podwarszawskim Legionowie, wzięło udział ponad 1000 zawodników z całej Polski, a Wiktoria startowała w kategorii  juniorek do 56,5 kg. W finale przegrała tylko ze znacznie bardziej doświadczoną zawodniczką, Gabrielą Bączkowską, posiadaczką niebieskiego pasa BJJ. 

Wiktoria na co dzień ćwiczy brazylijskie jiu-jitsu w klubie „Kaito” w Stalowej Woli pod okiem mistrza Europy w BJJ Pawła Kunysza (pas brązowy). Przyjeżdża tutaj z Niska cztery razy w tygodniu. I właśnie w klubie umówiliśmy się na rozmowę.

Trenuje głównie z mężczyznami   BJJ
Trenuje głównie z mężczyznami
Andrzej Capiga /Foto Gość
- BJJ zainteresował mnie brat Gracjan, który również trenował ten sport. W domu ćwiczył na mnie niektóre chwyty. Trochę mnie też uczył. Spodobało mi się. Sport jest bardzo techniczny, trzeba również myśleć. Liczy się nie tylko siła, ale też i spryt. Niejednokrotnie ktoś lżejszy i słabszy fizycznie może pokonać zdecydowanie cięższego przeciwnika. Ponadto BJJ łączy elementy wielu innych dyscyplin - wyjaśnia powody wybrania BJJ Wiktoria.

W liceum rówieśnicy, podobnie jak i nauczyciele, byli zaskoczeni sukcesem koleżanki. - Że taka kruszynka - dziwili się. Większość nawet nie wiedziała, że trenuje sporty walki.

BJJ to sport obronny. Wiktoria przyznała, iż na szczęście na razie nie musiała wykorzystywać swoich umiejętności w codziennym życiu.

Plany na przyszły rok? - Zostać mistrzynią Polski. Trzeba być zdeterminowanym i wytrzymałym. Przede wszystkim trzeba poznać podstawowe techniki. I dużo ćwiczyć. Także siłowo. Kiedyś zrobić trzy pompki było dla mnie problemem, teraz zbliżam się do 50 - dodaje młoda mistrzyni.

Na sukcesy trzeba pracować od małego   BJJ
Na sukcesy trzeba pracować od małego
Andrzej Capiga /Foto Gość
Nazwa stalowowolskiego klubu BJJ „Kaito” wzięło się od popularnej kreskówki Dragon Balls. Na treningi przychodzi średnio od 20 do 30 osób, które są podzielone na trzy kategorie wiekowe - tłumaczy trener Wojciech Surowaniec, czterokrotny mistrz Polski w BJJ (niebieski pas).

BJJ wywodzi z japońskiego jiu-jitsu. Podstawą tej techniki walki jest walka w parterze i chwyty.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma