• facebook
  • rss
  • Kiedy uczyć?

    Marta Woynarowska Marta Woynarowska

    dodane 05.11.2016 18:15

    Nie od dzisiaj wiadomo, że "czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci".

    W ludowych porzekadłach jest wiele prawdy, ale nie wszyscy najwidoczniej im hołdują.

    Za nami uroczystość Wszystkich Świętych i odbywające się podczas niej kwesty na ratowanie starych cmentarzy. W Tarnobrzegu kwestarze stali po raz dziewiętnasty. Wśród nich był również mój siostrzeniec, który zbierał datki do puszki czwarty raz. Po raz pierwszy, w 2013 r., poszedł ze mną, by mi potowarzyszyć, jak stwierdził: „będzie ci, ciociu, raźniej”. Kiedy osoby wchodzące na cmentarz wrzucały pieniądze do puszki, spodobało mu się to i poprosił, żeby w następnym roku mógł sam z „własną” puszką stanąć. I tak od czterech lat kwestujemy razem na Starym Cmentarzu na „Piaskach” w Miechocinie. W tym roku miał dodatkową motywację, bo staliśmy przy głównej bramie. I jakież było i jego, i moje zdziwienie, kiedy jeden z przechodzących, nieco już starszych mężczyzn wyraził swoje oburzenie rzekomym wykorzystywaniem dzieci i graniem na uczuciach ludzi. Pan rzekł, że już nawet dzieci zmuszane są do kwestowania, po to tylko, by - cytuję - „wyrwać” jak najwięcej pieniędzy.

    Ponieważ i miejsce, i czas nie było po temu, by wszczynać ewentualną awanturę, więc zbyliśmy milczeniem owe niedorzeczności. Niemniej siostrzeńcowi zrobiło się przykro. Tym bardziej że cieszył się, iż w szkole będzie mógł panu od języka polskiego powiedzieć, że zadbał nie o jeden grób, ale o wiele mogił. Za zadanie domowe cała jego klasa otrzymała bowiem polecenie zadbania o jeden opuszczony grób.

    I tak jedni starają się wpoić młodemu pokoleniu od najmłodszych lat, że należy dawać coś z siebie innym, ofiarować swój czas i siły na szczytne cele, uczą postaw prospołecznych, a drudzy - wręcz przeciwnie. Nie wiem, czy uważają, że najlepszym miejscem dla dzieci i młodzieży jest krzesło przed komputerem lub sofa przed telewizorem? A może, według nich, takie wychowanie należałoby przełożyć na czas, kiedy będą pełnoletni, tak, by nie były „wykorzystywane”? Tylko że wówczas będzie już za późno na wychowanie.

    «« | « | 1 | » | »»

    TAGI: WYCHOWANIE

    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Stefan1
      06.11.2016 15:48
      Pisze pani - "I tak jedni starają się wpoić młodemu pokoleniu od najmłodszych lat, że należy dawać coś z siebie innym,....." i częściowo się zgadzam. Częściowo. Pamiętam - o zgrozo - gdy miałem 10 lat i o 4 lata starszy brat chciał mnie wciągnąć do grona ministrantów. Po dwu zbiórkach, spotkaniach miałem odwagę powiedzieć DOSYĆ. Brat został kapłanem, siostra młodsza zakonnicą a ja widząc nieprawidłowości wśród polskiego kleru odsuwam się coraz bardziej od wspólnoty idąc ku samodzielnej wierze, wierze którą wpojono nam w domu nie przewidując że KK zdradzą swych wiernych , współbraci w wierze dla mamony, mamony od diabła stanowiącego prawo nocą. Nocą czyli godziną diabła - jak mówi jeden, jedyny mądry biskup.
    • gregg84
      07.11.2016 11:16
      "Czym skorupka za młodu nasiąknie"? "Wówczas będzie już za późno na wychowanie"? Pani Redaktor, przecież wy, katolicy, wierzycie podobno w wolność woli - swojej, swoich dzieci i siostrzeńców. Po co zatem robić z dziecka maszynę, której hardware i software kształtujecie tak, aby z większym prawdopodobieństwem i częściej robiła to, co wam odpowiada, niż coś przeciwnego? Nawyki, system nagrody i kary - tak się tresuje zwierzę, a nie istotę rzekomo wolną. Jeśli ludzie to nie maszyny ani nie zwierzęta, to puśćcie dzieci wolno i niech ich wolna wola wraz z łaską boską sprowadzi je na właściwą (według was) drogę.
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół