Nowy Numer 07/2018 Archiwum

Gdyby nie te korki...

Bronisław Gancarz był maratończykiem, trzykrotnym mistrzem Polski na tym dystansie. W 1936 r. brał udział w olimpiadzie w Berlinie.

Urodził się 110 lat temu w Rudniku. Tam też skończył szkołę powszechną a w Nisku, w 1928 r., zdał maturę. Od młodzieńczych lat interesował się sportem, w tym zwłaszcza piłką nożną i siatkówką. Był też zawodnikiem strzeleckiego klubu sportowego „Orzeł” w Rudniku, gdzie uprawiał biegi. Po maturze studiował na Politechnice Lwowskiej i jednocześnie był członkiem klubu sportowego „Pogoń”. Tam zaczął biegać długie dystanse, w tym maratony. Oto jak jeden z takich biegów relacjonowała Gazeta Wileńska 2 września 1933 r. „ …Chłodnym rankiem wszyscy najlepsi biegacze ruszyli ze startu żegnani przez tłumnie zebranych Wilnian. Na mecie falująca masa widzów radosnym okrzykiem wita nowego mistrza i rekordzistę Polski Bronisława Gancarza z Pogoni Lwów. Jego czas – 2:49,13.8 jest doskonały”.

Dwa zachowane medale z lat trzydziestych   Olimpijczyk z Rudnika
Dwa zachowane medale z lat trzydziestych
Andrzej Capiga /Foto Gość
Bronisław Gancarz zmarł w 1960 r. i spoczywa na parafialnym cmentarzu w Rudniku nad Sanem. Krystyna Sowa miała wówczas 11 lat. – Wujek Bronek był codziennym gościem w moim rodzinnym domu. Był wysokim, szczupłym i dobrze wysportowanym mężczyzną. Wesoły i bardzo towarzyski. Sport był dla niego całym życiem. Grywał z moimi trzema braćmi w siatkówkę i piłkę nożną. Szczególnie zaś zaprzyjaźnił się z jednym z nich – Tośkiem. Był bardzo wytrzymałym biegaczem: ściągał się z pociągiem na trasie Rudnik – Nisko (tam chodził do liceum) i z reguły wygrywał –  wspomina pani Krystyna.

Jan Koszałka, brat pani Krystyny, dodał jeszcze, iż na olimpiadzie w Berlinie Bronisław Gancarz miał dużego pecha. Do maratonu ubrał bowiem modne wówczas korki. Buty tak otarły mu stopy, iż mimo że ukończył bieg, nie zajął dobrego miejsca.

Tablica na cmentarzu   Olimpijczyk z Rudnika
Tablica na cmentarzu
Andrzej Capiga /Foto Gość
Niestety, bardzo niewiele pamiątek zachowało się po jedynym olimpijczyku z Rudnika nad Sanem, w tym ani jedno jego zdjęcie. Krystyna Sowa przechowuje jeszcze dwa medale, które Bronisław Gancarz zdobył we Lwowie w 1937 r. (mistrzostwo Polski) oraz w Gnieźnie, rok wcześniej, gdzie zajął drugie miejsce.

Wojna zastała Bronisława Gancarza w Rudniku nad Sanem. Ukrywał się przed gestapo, które poszukiwało go za przynależność do AK. Po wojnie uczył wychowania fizycznego w rudnickim gimnazjum oraz liceum i nadal biegał. Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Rudniku nad Sanem, który nosi imię Bronisława Gancarza, co  roku organizuje zawody lekkoatletyczne jego imienia.

MOSiR nosi jego imię   Olimpijczyk z Rudnika
MOSiR nosi jego imię
Andrzej Capiga /Foto Gość

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy