• facebook
  • rss
  • Klękamy i odmawiamy

    Andrzej Capiga

    |

    Gość Sandomierski 42/2016

    dodane 13.10.2016 00:00

    – Modlitwa różańcowa to nie zwykłe „klepanie” Różańca. Musi być od serca, a każde słowo powinno być wypowiadane w pełni świadomie – zapewnia Jadwiga Domin.

    Święty Jan Paweł II wyznał: „Różaniec, to moja ulubiona modlitwa! Taka wspaniała modlitwa! Wspaniała w jej prostocie i jej głębi. W tej modlitwie powtarzamy po wielokroć słowa, które Dziewica Maryja usłyszała od archanioła i od swej kuzynki Elżbiety. Modlitwa tak prosta i tak bogata. Z głębi mojego serca zachęcam wszystkich do jej odmawiania”. To nie fikcja Różaniec wciąż jest modlitwą żywą, czego dowodem jest podejmowanie jej przez coraz to większe grupy ludzi starszych, młodych i dzieci.

    Ta forma modlitwy istnieje prawie w każdej parafii; w Polsce koła różańcowe liczą już ponad 1,1 mln członków, a w diecezji sandomierskiej – około 40 tysięcy. – I nie są to fikcyjne liczby. Warto zauważyć, że mimo tak zmasowanej laicyzacji na świecie i w naszym kraju, w ostatnim czasie powiększa się liczba młodych osób, którzy chętnie podejmują tę modlitwę, tworząc tzw. internetowe róże różańcowe. Studenci, młodzież szkół średnich, zawodowych czy gimnazjów, kontaktując się mailowo czy przez powszechnie znanego wśród nich Facebooka, tworzy wspólnotę ludzi młodych, którzy z odwagą i entuzjazmem podejmują codzienną modlitwę na różańcu. Idea internetowych róż różańcowych właściwie nie odbiega od tych tradycyjnych – mówi ks. Augustyn Łyko, diecezjalny moderator kół Żywego Różańca sandomierskiej diecezji. Randka z Różańcem Dla Janusza Domina, jego żony Ewy oraz ich trojga dzieci: 16-letniej Jadwigi, 13-letniego Bartłomieja i 6-letniej Antoniny wspólne, codzienne odmawianie Różańca jest czymś normalnym, mimo że zwyczaju tego nie wywiedli z rodzinnych domów. – Pochodzę z tradycyjnej rodziny, gdzie kult Matki Bożej był od zawsze. Od dziecka pamiętam tradycje pielgrzymowania do Niej. Rodzice brali mnie na rower i jechaliśmy do Radomyśla do Matki Bożej Pocieszania na odpust w każdą ostatnią niedzielę sierpnia. Do Radomyśla pielgrzymowała też moja babcia i prababcia. Efektem tego maryjnego kultu jest oczywiście modlitwa różańcowa – mówi pan Janusz. W domu rodzinnym pani Ewy tradycji wspólnego odmawiania Różańca również nie było. – Modlitwa była zawsze nawet mimo zmęczenia, ale każdy robił to indywidualnie. Razem natomiast chodziliśmy na nabożeństwa różańcowe do kościoła lub majowe pod kapliczki. W naszej obecnej rodzinie jest już tradycją, iż modlimy się wspólnie. I to od samego początku małżeństwa – dodała pani Ewa. – Dojrzewania w wierze doświadczyliśmy jeszcze w okresie narzeczeńskim, a przez ostatnie dwa lata przed małżeństwem praktycznie codziennie odmawialiśmy Różaniec, nawet o jednej godzinie: żona w Przemyślu w szkole, a ja w rodzinnym domu. Tak się umówiliśmy i w ten sposób łączyliśmy się duchowo. Potem w małżeństwie modlitwa różańcowa pojawiła się już naturalnie i trwa. Obojętnie gdzie jesteśmy, w domu czy na wakacjach. Po prostu klękamy i ją odmawiamy. I nie jest to tylko obowiązek wynikający z przynależności do róż różańcowych, ale mamy tę świadomość, że Maryja jednoczy nas jako rodzinę, scala ją – dopowiada pan Janusz. Do róży różańcowej należy także Jadwiga, uczennica pierwszej klasy Liceum Samorządowego w Stalowej Woli. – Modlitwa różańcowa to nie zwykłe „klepanie” Różańca. Musi być od serca a każde słowo powinno być wypowiadane w pełni świadomie. „Zdrowaś Maryjo” to przecież modlitwa egzorcystów i w dzisiejszych czasach może być dla nas ochroną przed złem, które nas otacza – powiedziała Jadwiga. Dom Ewy i Janusza Dominów w Kępiu Zaleszańskim przepełniony jest naturalną religijnością. Sami należą do Domowego Kościoła, a ich dzieci również aktywnie uczestniczą w życiu parafii: Jadwiga w oazie, a Bartek jako ministrant.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół