• facebook
  • rss
  • Siła Różańca

    Andrzej Capiga Andrzej Capiga

    dodane 06.10.2016 12:25

    Obojętnie gdzie jesteśmy, w domu czy na wakacjach. Po prostu klękamy i go odmawiamy – mówi Janusz Domin.

    Św. Jan Paweł II wyznał: „Różaniec, to moja ulubiona modlitwa! Taka wspaniała modlitwa! Wspaniała w jej prostocie i jej głębi. W tej modlitwie powtarzamy po wielokroć słowa, które Dziewica Maryja usłyszała od Archanioła i od swej kuzynki, Elżbiety. Modlitwa tak prosta i tak bogata. Z głębi mojego serca zachęcam wszystkich do jej odmawiania”.

    – W tę deklarację papieża wpisują się „Róże Różańcowe”, które są zorganizowaną wspólnotą osób, modlących się codziennie na różańcu. Każda „Żywa Róża” składa się z 20 osób, a każda z nich odmawia codziennie przynajmniej jedną tajemnicę różańca. Koniecznie jednak tę, która zostaje powierzona do rozważania i odmawiania raz w miesiącu, przy „zmianie tajemnic”. Bardzo istotne jest również to, że wszyscy członkowie Róży modlą się w tej samej intencji, która jest również zmieniana co miesiąc – wyjaśnia ks. Augustyn Łyko, diecezjalny moderator Kół Żywego Różańca sandomierskiej diecezji.

    Różaniec wciąż jest modlitwą żywą i młodą, czego dowodem jest jej podejmowanie przez coraz to większe grupy ludzi starszych, młodych i dzieci. Ta forma modlitwy istnieje prawie w każdej parafii; w Polsce liczy ponad 1,1 mln członków, a w sandomierskiej diecezji – około 40 tysięcy.

    – I nie są to fikcyjne liczby. Warto zauważyć, że mimo tak zmasowanej laicyzacji na świecie i w naszym kraju, w ostatnim czasie powiększa się liczba osób młodych, którzy chętnie podejmują tę modlitwę tworząc tzw. Internetowe Róże Różańcowe. Studenci, młodzież szkół średnich, zawodowych czy gimnazjów kontaktując się przez e-mila czy powszechnie znanego wśród młodzieży Facebooka tworzy wspólnotę ludzi młodych, którzy z odwagą i entuzjazmem podejmują codzienną modlitwę na Różańcu świętym. Idea Internetowych Róż Różańcowych właściwie nie odbiega od tych tradycyjnych – dodaje ks. Augustyn Łyko.

    Dla Janusza Domina, jego żony Ewy oraz ich trójki dzieci: 16. letniej Jadwigi , 13. letniego Bartłomieja i 6. letniej  Antoniny wspólne, codzienne odmawianie Różańca jest czymś normalnym, mimo iż zwyczaju tego nie wywiedli z rodzinnych domów. 

    – Pochodzę z tradycyjnej rodziny, gdzie zawsze był kult Matki Bożej. Od dziecka pamiętam tradycje pielgrzymowania do Niej. Rodzice brali mnie na rower i jechaliśmy do Radomyśla do Matki Bożej Pocieszania na odpust w każdą ostatnią niedzielę sierpnia. Do Radomyśla pielgrzymowała też moja babcia i prababcia. Efektem tego maryjnego kultu jest oczywiście modlitwa różańcowa – mówi pan Janusz.

    W domu rodzinnym pani Ewy tradycji wspólnego odmawiania Różańca również nie było. – Modlitwa była zawsze nawet mimo zmęczenia, ale każdy robił to indywidualnie. Razem natomiast chodziliśmy na nabożeństwa różańcowe do kościoła lub majowe pod kapliczki. W naszej obecnej rodzinie jest już tradycją, iż modlimy się wspólnie. I to od samego początku małżeństwa – dodała pani Ewa.

    – Dojrzewania w wierze doświadczyliśmy jeszcze w okresie narzeczeńskim, a przez dwa lata przed małżeństwem praktycznie codziennie odmawialiśmy Różaniec, nawet o jednej godzinie: żona w Przemyślu w szkole a ja w rodzinnym domu. Tak się umówiliśmy i w ten sposób łączyliśmy się duchowo. Potem w małżeństwie modlitwa różańcowa pojawiła się już naturalnie i trwa. Obojętnie gdzie jesteśmy, w domu czy na wakacjach. Po prostu klękamy i ją odmawiamy. I nie jest to tylko obowiązek wynikający z przynależności do Róż Różańcowych, ale mamy tę świadomość, że Maryja jednoczy nas jako rodzinę, scala ją – dopowiada pan Janusz.

    Do Róży Różańcowej należy także Jadwiga, uczennica pierwszej klasy Liceum Samorządowego w Stalowej Woli.  – Modlitwa różańcowa to nie zwykłe „klepanie” Różańca. Musi być od serca a każde słowo powinno być wypowiadane w pełni świadomie. „Zdrowaś Maryjo” to przecież modlitwa egzorcystów i w dzisiejszych czasach może być dla nas ochroną przed złem, które nas otacza – powiedziała Jadwiga.

    Dom Ewa i Janusza Dominów  w Kępiu Zaleszańskim przepełniony jest naturalną religijnością. Sami należą do Domowego Kościoła a ich dzieci również aktywnie uczestniczą w życiu parafii: Jadwiga w oazie, a Bartek jako ministrant. 

     

     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół