• facebook
  • rss
  • Pątnicy na dwóch kółkach

    ks. Tomasz Lis

    |

    Gość Sandomierski 28/2016

    dodane 07.07.2016 00:00

    Na trasę wyruszyło 55 pielgrzymów cyklistów. W siedem dni pokonali ponad 800 km i odwiedzili największe sanktuaria maryjne wschodniej Polski.

    Upalny poranek wstawał nad Sandomierzem, gdy ekipa techniczna jeszcze raz przeglądała stan rowerów. Inni pakowali plecaki i potrzebne rzeczy na samochód towarzyszący pątnikom. Po odebraniu pakietu pielgrzyma, mapki z trasą i numerem pielgrzymkowym wszyscy zebrali się na duchowej odprawie w kościele św. Michała w Sandomierzu. Krótka modlitwa i błogosławieństwo na trasę były rozpoczęciem siódmej już z kolei Diecezjalnej Pielgrzymki Rowerowej.

    Maryjna trasa

    – Mamy do pokonania ponad 800 km w ciągu sześciu dni oraz jeden dzień przewidziany na odpoczynek. Podczas tegorocznej trasy zrobimy wielką pętlę, odwiedzając po drodze maryjne sanktuaria wschodniego pogranicza Polski w tym: Matkę Bożą Jackową w Przemyślu, sanktuarium maryjne w Wielkich Oczach, sanktuarium Matki Bożej Łaskawej w Lubaczowie, Matki Bożej Szkaplerznej w Tomaszowie Lubelskim, Matki Bożej Sokalskiej w Hrubieszowie, będziemy przed obliczem Matki Bożej Chełmskiej i Loretańskiej w Gołąbie – poinformował ks. Jan Wilk, jeden z organizatorów pielgrzymki. Na starcie pielgrzymki stanęli doświadczeni cykliści, którzy stanowią niemal trzon duchowego peletonu, oraz wielu nowych miłośników rowerowego pielgrzymowania. – Najważniejsza jest chęć wspólnego wędrowania i modlitwy. Podczas takiej pielgrzymki nie ma miejsca na indywidualizm. Wspólnie ponosimy trudy jazdy rowerem, wzajemnie się wspierając, wspólnie się modlimy, tworzymy swego rodzaju rodzinę pielgrzymkową. Ważny jest także dobry sprzęt, bo codziennie trzeba pokonać dobrych kilkadziesiąt kilometrów. Myślę, że nie trzeba jakiegoś szczególnego wytrenowania, podczas pielgrzymki nie forsujemy sił, codzienny dystans jest do pokonania przez każdego – podkreślał jeden z uczestników pielgrzymowania.

    Pielgrzymkowy pamiętnik

    – Dla wielu z nas są to rekolekcje w drodze, gdzie przez wysiłek, modlitwę oraz doświadczenie wspólnoty wspaniałych ludzi naprawdę zbliżamy się do Boga – mówi jeden z uczestników. – Jedziemy już siódmy raz. Przybywa nam lat, mam też na myśli wiek pielgrzymki. Jednak za każdym kolejnym razem jest inaczej. Już pierwszego dnia odczuwam, że ta pielgrzymka również przyniesie to doświadczenie. Są starzy pielgrzymi – ci od samego początku, ale i nowe osoby, jak Basia, Adam i Jakub, nasza pielgrzymkowa młodzież – podkreśla jeden z pielgrzymów. Pierwszego dnia rowerowi pątnicy dotarli do Żołyni w archidiecezji przemyskiej. Drugiego dnia na trasie zawitali do Markowej. Odwiedzili Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej i poznali historię rodziny Ulmów. – W Jarosławiu modliliśmy się w świątyni greckokatolickiej przed ikoną Matki Bożej Bramy Miłosierdzia. Następnie nasze ścieżki rowerowe zaprowadziły nas w kolejne miejsce, do Sanktuarium Matki Bożej w Chłopicach. Tego dnia pielgrzymowanie zakończyliśmy w katedrze przemyskiej u stóp Matki Bożej Jackowej i przy relikwiach błogosławionego Jana Balickiego – wspominają Joanna i Jan. Trzeci dzień to wizyta w zachwycającym arboretum pełnym wspaniałych kwiatów oraz modlitwa w sanktuarium Matki Bożej Pocieszycielki Strapionych w Wielkich Oczach. – Każdy dzień zachwycał. Pogranicze pozwalało nam dotknąć wielokulturowości i wszystkich problemów z tym związanych. Podupadłe cerkwie w pięknym krajobrazie, wielka gościnność i otwartość miejscowych. Deszcz, wiatr i ciężka droga nie były w stanie przeszkodzić nam w zauważeniu piękna tej ziemi – podkreśla jeden z uczestników. Po zrobieniu dużej pętli maryjnej trasy wracali do Sandomierza pełni niedosytu, który dobrze rokuje na przyszłoroczne pielgrzymowanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół