• facebook
  • rss
  • Pedagogika serca

    ks. Tomasz Lis

    |

    Gość Sandomierski 10/2016

    dodane 03.03.2016 00:00

    Edukacja i wychowanie. Gdy wchodzą w szkolne mury, widać na ich twarzach uśmiech i radość. Jedni pomagają drugim wysiąść z autobusu, starsi biorą za rękę młodszych i pomagają odnaleźć się w szkolnej rzeczywistości. Dla wielu z nich szkolny świat staje się bramą do normalnej codzienności.

    Jest jeszcze przed dziewiątą. Kilkanaście busów podjeżdża na szkolne podwórko. Z każdego powoli wychodzi grupka dzieci wspomagana przez opiekuna. Nie przychodzi im to łatwo, bo wiele z nich dotkniętych jest jakąś niepełnosprawnością. Kilkoro, mimo że porusza się z pomocą wózka, nieźle sobie radzi z wieloma przeszkodami. Za chwilę zabrzmi dzwonek, więc jedni pomagają drugim, aby się przebrać i być gotowym na lekcje. W klasie wita ich nauczyciel i osoba, która pomaga w prowadzeniu lekcji. – Do naszego ośrodka trafiają dzieci, które posiadają orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego. Mimo że każde z nich ma stwierdzony stopień niepełnosprawności intelektualnej, autyzm lub wieloraką niepełnosprawność, to pracujemy z nimi jak w każdej innej szkole, oczywiście za pomocą specjalnie dostosowanych do nich metod i programu edukacji.

    Dokładamy starań, aby w szkole i w swoich klasach czuły się jak u siebie w domu. Naszym głównym zadaniem jest edukacja i terapia mająca wesprzeć ich rozwój. Uczymy je samodzielności, nabywania różnych umiejętności i nawyków potrzebnych do codziennej egzystencji i funkcjonowania w rodzinie i społeczeństwie. Każdy krok do przodu jest dla dziecka, dla jego rodziców i dla nas wielkim sukcesem – podkreśla Maria Butkowska, wicedyrektor Ośrodka Rehabilitacyjno-Edukacyjnego „Radość Życia” w Sandomierzu.

    Miłosierdzie bez granic

    Pomysł na powstanie ośrodka edukacyjnego dla dzieci niepełnosprawnych powstał blisko 20 lat temu. Rozpoczęło się od zorganizowania Mszy św. dla osób niepełnosprawnych w kościele pw. Ducha Świętego, na które zaczęli przychodzić także rodzice ze swoimi niepełnosprawnymi pociechami. Kolejnym krokiem było powstanie świetlicy, w której popołudniami opiekowano się dziećmi niepełnosprawnymi i pomagano w ich rehabilitacji. – Początkowo nie znaliśmy skali zapotrzebowania na ośrodek szkolny dla dzieci wymagających specjalnego toku nauczania. Dlatego rozpoczęliśmy od zajęć świetlicowych. Ruszyliśmy 17 lat temu, dokładnie w Światowy Dzień Chorego, czyli 11 lutego 1999 r. Do świetlicy rodzice zaczęli zgłaszać i przywozić coraz więcej dzieci. Podobały im się prowadzone zajęcia, a co najważniejsze – odpowiadały one dzieciom. Dlatego rodzice dopytywali coraz częściej o możliwość utworzenia prawdziwej szkoły – opowiada ks. Bogusław Pitucha, twórca ośrodka i dyrektor diecezjalnej Caritas.

    Jak się okazało, potrzeba stworzenia takiego ośrodka była konieczna i paląca, gdyż większość dzieci z terenu powiatu sandomierskiego albo uczyła się w tego rodzaju ośrodkach poza terenem zamieszkania, albo miejscowe szkoły musiały zapewniać im indywidualny tok nauczania. – W tym czasie opatrznościowo został zwrócony diecezji kompleks budynków przy kościele Ducha Świętego, w którym mieścił się przez kilka ostatnich dekad szpital miejski. Jednak tradycja dobroczynności w tym miejscu sięga daleko w historię. Najpierw od XIII wieku przez niemal sześć wieków prowadzili tutaj dzieła miłosierdzia duchacy, potem przez dwa wieki szarytki. Dlatego w odzyskanych budynkach rozpoczęliśmy gruntowny remont oraz przygotowanie ich na ośrodek, w którym zaplanowaliśmy pomieszczenia szkolne i sale rehabilitacyjne dla naszych przyszłych podopiecznych – dodaje ks. B. Pitucha.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół