• facebook
  • rss
  • Polscy Rosjanie

    Marta Woynarowska

    |

    Gość Sandomierski 08/2016

    dodane 18.02.2016 00:00

    Ludzie i historia. Przyjechał do Osieka i gdy zobaczył piękno okolicy, wzniósł ręce ku niebu ze słowami „Bogu niech będą dzięki, że mnie tu sprowadził”. I tu wybudował pałac, który nazwał „Dzięki”.

    Dzisiaj pałac należy ponownie do rodziny. Gospodaruje w nim Aleksander Pietrow, który stara się przywrócić mocno zniszczonej budowli dawny blask. A bryła pałacu ma kształt niespotykany na terenach polskich. Jest bowiem wyrazem zachwytu senatora Bazylego Pogodina nad orientalnymi budowlami, które widział podczas wyprawy z carskim wojskiem na wojnę turecką w latach 1828–1829.

    Pan na Osieku

    Bazyli Pogodin (ur. w 1790 r.), pierwszy właściciel pałacu „Dzięki”, był wysokim urzędnikiem carskim, pełnił bowiem funkcję generała intendenta oraz senatora. Obracał się wśród rosyjskiej śmietanki towarzyskiej. Przyjaźnił się z księciem Michaiłem Woroncowem oraz kniaziem Szeremietiewem, który na łożu śmierci poprosił go, by zaopiekował się jego żoną oraz przysposobił ich trzech synów.

    – Jak przystało na ówczesnych rosyjskich arystokratów, obaj uwielbiali balet, a zwłaszcza baletnice – opowiada Aleksander Pietrow, praprawnuk senatora. – Szczególnie jedna tak bardzo spodobała się memu antenatowi, że postanowił się z nią ożenić. Niestety, szczęściu na drodze stanęła śmierć, która zabrała niedoszłą pannę młodą ponoć w przeddzień ślubu. Ostatecznie żoną generała została wdowa po kniaziu Szeremietiewie, z którą miał córkę Aleksandrę i dwóch synów. Bazyli Pogodin za swą ofiarną służbę i uczciwość został przez cara nagrodzony w 1835 r. majoratem Osiek. Kiedy wreszcie w 1839 r. przyjechał do Osieka, okazało się, że opis jego majątku na papierze różni się mocno od rzeczywistości. Dlatego zdecydował się na dokupienie ziemi. I tam postanowił wznieść swój dom. Od tej pory na stałe osiadł na ziemiach polskich. Zdecydował się nawet na sprzedaż swego majątku w Rosji. Osiadając w Polsce, zaczął angażować się w działania na rzecz tutejszej społeczności. – Mój prapradziadek widnieje wśród grona twórców Instytutu Agronomicznego, który później ewoluował, przyjmując różne nazwy. Postanowił także ufundować dwa kościoły katolickie – w Wiązownicy oraz Osieku – mimo że sam był wyznania prawosławnego. W tym samym czasie przystąpił do budowy pałacu, którego projekt przypisywany jest Henrykowi Marconiemu i Adamowi Idźkowskiemu. Ale są to przypuszczenia, na które brak jednoznacznego potwierdzenia – mówi pan Aleksander. Pałac ma niezwykły, jak na polskie zwyczaje, kształt. Widać w nim wpływy architektury wschodniej, sięgające terenów tureckich. – Mój przodek był tak zafascynowany Orientem, że sprowadził sobie do „Dzięki” nawet małpkę, której dał imię Baśka – dodaje praprawnuk. – Była jego wielką ulubienicą. Pałac jest również wyrazem wielkiej pasji prapradziadka pana Aleksandra – gry w szachy. – W wieży wznoszącej się po lewej stronie każdy od razu widzi kształt szachowej wieży – zauważa Aleksander Pietrow.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół