• facebook
  • rss
  • Bombowe robótki

    dodane 17.12.2015 00:00

    200 dekoracji dla parafialnego kościoła w Stanach wykonały panie ze Stanów i Maziarni.


    Wubiegłym roku Gminny Ośrodek Kultury w Bojanowie realizował projekt pt. „Bojanowskie grupy integracji międzypokoleniowej”. W jego ramach powstały kluby seniora w Maziarni, w Stanach i w Rudzie.


    Mozolna robota


    – W klubach organizujemy zajęcia rękodzielnicze, fotograficzne, muzyczne, prowadzone są ćwiczenia usprawniające, organizowane są wyjazdy integracyjne. Podsumowaniem projektu była wspólna wigilia w GOK w Bojanowie – opowiada Anita Ryba, jego kierownik.
Od tego roku panie ze Stanów nie muszą już dojeżdżać do Maziarni, spotykają się bowiem w Klubie Seniora w swojej miejscowości. Tutaj też powstały piękne bombki dla parafialnego kościoła w Stanach. Pomysłodawcami były Zofia Ryś i Krystyna Grabiec. W tę spontaniczną akcję, podczas której trzeba było wykonać 200 bombek, zaangażowało się również Stowarzyszenie Współpracy Międzypokoleniowej „Maziarze” z Maziarni (15 pań) oraz instruktorki z Gminnego Ośrodka Kultury w Bojanowie. One też zapłaciły za materiały potrzebne do wykonania bombek; zrobienie jednej, nie licząc robocizny, to wydatek prawie 17 złotych. Dołożyli się też inni mieszkańcy gminy. 
Zofia Ryś sama zrobiła już 10 bombek. Potrzebna jest kolorowa wstążeczka z materiału, kula ze styropianu, szpileczki oraz wkręt do zawieszania.

    – Na jedną bombkę potrzeba prawie 100 sześciocentymetrowej długości kawałków. Wykonanie jednej zajęło mi półtorej godziny. Mojej córce, Monice, która ma sprawniejsze ręce, godzinę – powiedziała pani Zofia. Bombki do kościoła pani Zofia robi po raz pierwszy, ale w domu już się zdarzało. – Mam żywą choinkę, którą przystrajam zwykłymi bombkami ze sklepu, ale mam też 15, które sama zrobiłam. Są bardziej kolorowe niż te do kościoła. Oprócz choinki mam także stroiki z jedliny. Przed domem stoi okazały świerk, który również ubieram. Podobnie robią sąsiedzi – dodała. Pani Władysława Dąbal zrobiła 17 bombek, ale przyznała, iż pomagała jej córka. Sztuki wykonywania takich ozdób nauczyła się w Domu Kultury w Stanach na zajęciach z Anita Rybą. – W domu mam niestety sztuczną choinkę, ale za to dużo stroików zrobionych z żywych gałęzi, głównie ze srebrnego lub zwykłego świerku, który rośnie obok domu. Często używam również jagodowych gałęzi, które pokrywam emulsją i posypuję pokruszonym styropianem, który w ten sposób imituje śnieg. Na drzwiach wieszam zaś wianki – wylicza pani Władysława. 


    Cebula i furtki


    Czas robienia bombek sprzyja rozmowie o bożonarodzeniowych zwyczajach, typowych dla danego regionu. – W Stanach na przykład przekrajało się cebulę na pół, wkładało do miseczek i lekko soliło. Każda cebula oznaczała inny miesiąc. Te, które puściły soki, symbolizowały deszczową porę. Ponoć się sprawdza. Innym zwyczajem, nadal zresztą praktykowanym, jest ściągnie przez mężczyzn po wigilii furtek w ogrodzeniach, gdzie mieszkały panny na wydaniu. Furtki wywlekano i porzucano w śniegu. Właściciel znajdował je dopiero w marcu. Po wigilii z domu wychodziły także panny i słuchały, skąd szczekały pasy, bo stamtąd przyjdzie kawaler – wspominały panie.
Sześciometrowej wysokości choinki do kościoła w Stanach, jak zwykle, dostarczą strażacy. O dekorację drzewek zadbały już seniorki. Krystyna Grabiec z mężem odnowiła natomiast kościelną szopkę. Pani Krystyna uszyła nowe szaty dla ponadmetrowej wysokości postaci, a mąż naprawił uszkodzone figurki.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół