• facebook
  • rss
  • Szkolna sieć

    ks. Tomasz Lis

    dodane 07.10.2015 10:17

    Łączy ich nie tylko jedna klasa, szkolna ławka czy koleżeństwo. Zwornikiem jest różaniec, po który sięgają każdego dnia. Nie ma przeproś, jak mówią, każdy ma tajemnicze dziesiątkowe zadanie.

    Oni już nie raz słyszeli, że różaniec to przeżytek, że to modlitwa starszych osób, że młodym potrzeba innego powera lub speeda. Mimo tych przesądów i opinii, codziennie sięgają po swój różaniec by omadlać konkretne intencje.

    Szkolna pajęczyna

    Na korytarzu gwar. Momentami ciężko przejść korytarzem. Trwa przerwa w sandomierskiej "dwójce" przy parku. Młodzi gadają, śmieją się. Inni wymieniają młodzieńcze spojrzenia napełnione uczuciem. W krótkim przejściu do klasy ks. Augustyn szybko wyjaśnia jak to wszystko się zaczęło. – Kilka lat temu zostałem diecezjalnym duszpasterzem kół różańcowych. Wtedy pomyślałem - czemu by nie założyć szkolnego koła? Nie było łatwo. Oddałem inicjatywę młodym, aby poprzez internet znaleźli chętnych do założenia koła internetowego. Załapało. I tak już kolejny rok zakładamy szkolne internetowe koła różańcowe - opowiada ks. Augustyn Łyko.

    Początkowo koło miało trwać od września do czerwca, tyle ile rok szkolny. Jednak wielu absolwentów kontynuuje wspólną modlitwę organizując się nadal poprzez internet we wspólnoty modlitwy różańcowej.

    Uczniowie sandomierskiego liceum   Różaniec przez internet
    Uczniowie sandomierskiego liceum
    ks. Tomasz Lis /Foto Gość
    W tym roku już trwa rekrutacja. Według księdza Augustyna padnie rekord, bo do modlitwy zgłaszają się nowi chętni. - Myślę, że będzie nas około 60 osób, czyli powstaną minimum trzy koła żywego różańca działające poprzez internet.

    Dlaczego tak? Bo właśnie poprzez internet podawane są intencje, werbowani są członkowie i tym kanałem idzie cała komunikacja między uczestnikami - dodaje.

    Stała gwardia

    Od września trwa poszukiwanie chętnych. Ci, którzy w zeszłym roku tworzyli koła, sami zgłaszają swój udział i w tym roku. - Dla mnie różaniec to nie żadna moda, lecz pragnienie serca. Chcę się modlić, więc się modlę także poprzez koło różańcowe. Uważam, że to spoko pomysł, aby wśród młodych zareklamować tę modlitwę. Jest to takie 5 minut dla drugiego, którego obejmujemy naszą modlitwą. Tutaj nikt nikogo nie zmusza. Ja się przekonałam ile w tym jest plusów - śmiało opowiada Edyta Smardz. - Wielu naszych kolegów boi się, że nie znajdzie czasu. Jeśli chcę, jeśli wierzę, to nie ma problemu by znaleźć tę chwilę na modlitwę. Ja codziennie mam przy sobie różaniec, małą dziesiątkę. Różaniec dla mnie zaufanie Bogu w trudnych sprawach i podarowanie Mu swego życia - podkreśla Kinga Chuda.

    Uczniowie sandomierskiego liceum   Wspólnota różańcowa
    Uczniowie sandomierskiego liceum
    ks. Tomasz Lis /Foto Gość
    - Wcale nie było trudno pamiętać o tym, że mam odmówić dziesiątkę. Z czasem weszło to w krew. Za każdym razem jak się modlę swoją "tajemniczką", mam świadomość, że inni dołączają do mnie. Pamiętajcie, ta modlitwa daje spokój i niesamowicie pomaga w nauce – podkreśla Dominika Tyrała.

    - Ja już drugi rok należę do tego koła. Dla mnie różaniec to nie tylko powtarzanie jakiejś modlitwy, lecz chwila spotkania z Bogiem. Wiem, że On jest wtedy obok mnie. Fajnie pomyśleć, jak wiele spraw i intencji omodliliśmy przez ten rok. Ta modlitwa pozostaje w nawyku, dlatego też w wakacje modliliśmy się wspólnie. Te kilka minut nic nie kosztuje a jak dużo daje, wiemy tylko my – podkreśla z uśmiechem Ewelina Potyrak.

    - Wielu to dziwi, że młody facet bierze do ręki różaniec. Dla mnie to normalne. W rodzinie każdy się modli na różańcu. Babcia należy do koła, mama też, więc pomyślałem: a dlaczego nie ja? I tak dołączyłem do szkolnego tego internetowego – opowiada Mateusz Siudak.

    Uczniowie sandomierskiego liceum   Szkolne koło różańcowe
    Uczniowie sandomierskiego liceum
    ks. Tomasz Lis /Foto Gość
    Nowe rozdania

    - To mój pierwszy rok w tej szkole. Na religii ksiądz zaproponował taką formę modlitwy. Słyszałam o tym też w kościele. Fajnie, że jest tylu chętnych na tę modlitwę w szkole. Ze znajomymi postanowiliśmy dołączyć. Jasne, że są obawy czy damy radę, ale jeśli się ma świadomość, że jest nas tylu i jest spoko grupa, która się wspiera, myślę, że damy radę - komentuje Weronika Łopacińska.

    - Dla mnie to takie tchnienie siły. Niesamowite jest to, że komuś pomagam poprzez modlitwę, poświęcam dla niego duchowo czas. Myślę, że ta modlitwa pomaga nam ogarnąć wspólnie wiele spraw. Wspólnie damy radę – dodaje pełen entuzjazmu Piotr Żyłka.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół