• facebook
  • rss
  • Poszli w boje chłopcy nasze

    Marek Wójcicki, Marta Woynarowska

    |

    Gość Sandomierski 33/2015

    dodane 13.08.2015 00:00

    Historia. „Jak jednolity, niewzruszony mur stanąć musi do oporu. O pierś całego narodu rozbić się ma nawała bolszewizmu. Jedność, zgoda i wytężona praca niech skupi nas wszystkich dla wspólnej sprawy” – apelował 3 lipca 1920 r. naczelnik państwa i naczelny wódz Józef Piłsudski.

    Sierpień w historii Polski ma miejsce szczególne, znaczyły go bowiem krwawe i bezkrwawe walki o wolność i niepodległość w latach 1915, 1920, 1944 i 1980. Bili się z Rosjanami legioniści brygadiera Józefa Piłsudskiego, do odporu bolszewików stanął cały niemal naród, warszawscy powstańcy wyszli z ukrycia i chcieli stawić czoła hitlerowcom, a w 1980 r. Polacy sprzeciwili się innym Polakom, tym sprawującym władzę. Dzisiaj chcemy przypomnieć dwa epizody sprzed 100 i 95 lat, które wydarzyły się w naszej diecezji.

    Legiony to...

    Muzeum Historyczno-Archeo- logiczne w Ostrowcu Świętokrzyskim przywołuje epizod sprzed 100 lat, kiedy to 16 i 17 lipca 1915 r. Ostrowiec i Denków były kwaterą wyruszającego w bój 4. Pułku Piechoty Legionów, wywodzącego się z II Brygady Legionów Polskich. Te lipcowe dni uwiecznił w swoim pamiętniku wojennym „Drogą Czwartaków” chorąży Władysław Orkan, związany z Gorcami, jeden z czołowych polskich pisarzy przełomu XIX i XX wieku. „Rozkazem Komendy Legionów w ostatniej chwili do pułku czwartego przydzielony, zdążyłem jeszcze w nocy do pociągu, którym odjeżdżał batalion trzeci. Pierwszy i drugi już były odjechały. Kolej dochodziła do Ostrowca, gdzie naznaczona była pierwsza kwatera pułku. Po ulewie nocnej dzień nastał 17 lipca, pogodny, świeży. Wczesnym ranem wyruszył pułk z Ostrowca, szosą, w kierunku na Ożarów. Pochód odbywał się dla ćwiczenia marszem ubezpieczonym. To znaczy: naprzód patrol przednia, tzw. szpica, za nią w odstępach pewnych, pojedynką, widzące się jako słupy telegraficzne – łączniki, po obu stronach drogi w oddaleniu znacznym – patrole boczne, za ostatnim łącznikiem – kompania wysunięta, ubezpieczająca, zaczem bataliony w odstępach krótkich od siebie, z oddziałami karabinów maszynowych, w bojowym porządku, na końcu treny. Postępował tak pułk rozwinięty szosą, drzewami cienioną, wił się na zakrętach, przeginał się w zgurbach, niby ruchliwe zwoje spojonych dość luźno ogniw, to spiętrzał się w nurt ciemny, łyskliwy, gdy szosa wycinała prosto” – pisał Władysław Orkan. Ten okruch historii naszej małej ojczyzny wpisał się w kontekst historii narodowej walki o wolną Polskę. Legionowi Czwartacy nazwą nawiązywali do tradycji 4. pułku piechoty liniowej z okresu powstania listopadowego 1830–1831, który zasłynął m.in. zdobyciem Arsenału w noc listopadową (29 listopada 1830), uczestnictwem w bitwie pod Wawrem i obroną Olszynki Grochowskiej.

    Pułkowi bohaterowie

    Żołnierze wcielani do 4. Pułku Piechoty Legionów wywodzili się z różnych warstw społecznych, pochodzili z różnych regionów, byli wśród nich zarówno „Królewiacy”, Podhalanie, jak i Ukraińcy zamieszkujący Galicję Wschodnią. Jednym z Czwartaków, których Ostrowiec i Denków gościły 16 i 17 lipca 1915 r., był Stanisław Korczyński, który do Legionów zgłosił się już w sierpniu 1914 roku. Służył w 2. Pułku Piechoty Legionów, walcząc w jego szeregach pod Rafajłową, a następnie 29 października 1914 r. w krwawej bitwie w okolicach Nadwórnej i Mołotkowa. Po przesunięciu do 4. pułku bił się pod Jastkowem oraz w słynnym starciu z rosyjskim XLVI Korpusem Armijnym w lipcu 1916 r. pod Kostiuchnówką. Po zakończeniu walk o niepodległość, a następnie w obronie granic Rzeczypospolitej, ukończył Wydział Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, gdzie 2 lipca 1931 r. uzyskał tytuł doktora praw. Od roku szkolnego 1939/40 miał zostać ministrem wyznań religijnych i oświecenia publicznego, był także desygnowany na stanowisko prezydenta Krakowa. W okresie II wojny światowej ukrywał się, poszukiwany przez gestapo. Od września 1939 r., aż do śmierci w grudniu 1974 r., był komendantem naczelnym Związku Legionistów Polskich – działającego w konspiracji do października 1956 r. pod kryptonimem „Grupa Oleandry”. Po II wojnie światowej był wielokrotnie zatrzymywany i przesłuchiwany przez UB i SB. Mimo ciągłej inwigilacji, zdołał zabezpieczyć legionowe pamiątki. Konsolidując środowisko Legionistów, organizował m.in. odbywające się rokrocznie 6 sierpnia tradycyjne zjazdy legionistów i opłatki legionowe z udziałem metropolity krakowskiego kard. Karola Wojtyły.

    Boje Czwartaków

    Chrztem bojowym Czwartaków była bitwa pod Jastkowem na Lubelszczyźnie (31 lipca–3 sierpnia 1915 r.), która przeszła do historii jako jedno z największych starć stoczonych na terenie Królestwa Polskiego z udziałem Legionów Polskich. Od września 1915 do września 1916 r. 4. pułk walczył na Wołyniu nad Styrem i Stochodem, m.in. pod Koszyszczami, w rejonie Kostiuchnówki oraz pod Optową. Ostrowiecka wystawa dokumentuje także udział 4. pułku w polsko-ukraińskich walkach o Lwów (1918–1919), w wojnie polsko-bolszewickiej 1919–1921, podczas której toczył walki o Wilno, nad Berezyną oraz niezwykle krwawe boje o Hrubieszów i Mołodeczno. Szczególne miejsce w historii Czwartaków zajęły ich dokonania bojowe w wojnie obronnej Polski w 1939 r., kiedy walczyli w ramach Armii „Łódź”, biorąc m.in. udział w obronie twierdzy Modlin. Ale szczególną kartą w historii pułku była 7-dniowa obrona Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte. W połowie marca 1939 r. zostało tam skierowanych pod dowództwem por. Leona Pająka 2 podoficerów oraz 68 szeregowych, żołnierze doskonale wyszkoleni w obsłudze cekaemów, moździerzy oraz armatek przeciwpancernych. To dzięki nim garstka polskich wojskowych opierała się przez tydzień niemieckiemu natarciu. Brawurowa szarża „W zasypanych kwiatami wagonach wśród dźwięków pieśni narodowych, odegranych przez kilku skrzypków pod batutą dyrektora szkoły p. Łopatyńskiego, odjechali ochotnicy dzikowscy” – relacjonował na łamach „Czasu” z 2 sierpnia 1920 r. Mi-m-ak, czyli Michał Marczak, dzikowski bibliotekarz. 30 młodych mieszkańców Tarnobrzega i okolic odjechało 28 lipca z miejscowego dworca kolejowego do Rzeszowa, by tam po przećwiczeniu zasilić polską piechotę walczącą z bolszewicką nawałą. Z inicjatywą utworzenia oddziału złożonego z miejscowej ludności wyszedł właściciel Dzikowa hr. Zdzisław Tarnowski, podtrzymujący rodzinną tradycję, nakazującą w chwilach zagrożenia ojczyzny stawać w jej obronie, tak jak czynili to jego przodkowie. „Z tego samego miejsca [zamku w Dzikowie – przyp. M.W.] przed dwustu blisko laty ruszyły chorągwie Tarły na poparcie elekcyi Leszczyńskiego, kwestyonowanej przez tę samą potęgę, co dzisiaj, Rosyę. W czerwcu minęło 57 lat od czasu, gdy z dzikowskiego zamku wyjeżdżał młody 21-letni hr. Juliusz Tarnowski, udając się z oddziałem powstańczym pod Komorów, gdzie poległ” – pisał Michał Marczak. Również w 1920 r. z dziedzińca dzikowskiego zamku 30 lipca odjechał 25-osobowy oddział konny, w którym nie mogło zabraknąć także przedstawicieli Leliwitów. Na bój z bolszewikami wyruszyli 20-letni, pierworodny syn pana na Dzikowie i Zofii z Potockich – Jan Juliusz oraz drugi syn, młodziutki, zaledwie 17-letni Artur. Serce hrabiego z pewnością drżało, miał bowiem w pamięci opowieści ojca o stryju Juliuszu, powstańcu styczniowym, poległym 20 czerwca 1863 r. w bitwie z wojskami carskimi pod Komorowem. Nie oni jedni z rodu Tarnowskich spełnili obowiązek wobec ojczyzny. Oprócz synów Zdzisława na bój poszło jeszcze ośmiu Leliwitów „i z chlubą, przywieźli z wojny 7 Krzyżów Walecznych!” – zaznaczył w swoich „Notatkach historycznych” Adam Tarnowski (1866–1946). Dzikowscy kawalerzyści, wyposażeni przez hr. Zdzisława oraz innych okolicznych ziemian, obsypani kwiatami, odjechali pociągiem do Krakowa, gdzie mieli wzmocnić 8. Pułk Ułanów Księcia Józefa Poniatowskiego, który zasłynął udziałem w największej XX-wiecznej bitwie kawalerii pod Komarowem (31 sierpnia 1920 r.), gdzie starł się w zwycięskim boju z siejącą postrach 1. Armią Konną Siemiona Budionnego. W rok później płk Juliusz Rómmel, dowódca 1. Dywizji Jazdy, w skład której wchodził 8. pułk, napisał w rozkazie z 13 maja 1921 r.: „Na koniec jedna z najświetniejszych szarż z całej wojny polskiej, szarża 8-go pułku ułanów pod dowództwem nieustraszonego rotmistrza Krzeczunowicza, która ostatecznie zdecydowała los całej bitwy”. Wśród ochotników dzikowskich znalazł się również uczeń miejscowej Państwowej Szkoły Realnej Franciszek Gil, który poległ 7 września 1920 roku. Oprócz niego jeszcze 14 innych uczniów tejże szkoły walczyło w obronie dopiero co odzyskanej ojczyzny. Trzech z nich: por. Mieczysław Skoczek, Szczepan Skoczek oraz Julian Mrozowski za miłość do Polski zapłaciło najwyższą cenę.

    Dni chwały

    Pamięć o dzikowskich ochotnikach mimo upływu lat była bardzo żywa. By jednak nie zanikła, 6 grudnia 1936 r. w zamku odbyło się spotkanie Zdzisława Tarnowskiego z Michałem Marczakiem, Karolem Niżankowskim i Janem Kowenickim, dotyczące sposobu upamiętnienia miejscowych bohaterów roku 1920. Zaproponowano ufundowanie tablicy, która miała zostać umieszczona na zewnątrz kaplicy zamkowej. Tekst ułożony przez Michała Marczaka poprawił Zdzisław Tarnowski, przesuwając swych synów z pierwszych miejsca na dalsze, zgodnie z alfabetycznym układem nazwisk wszystkich ochotników dzikowskich. Śmierć hrabiego oraz wybuch II wojny światowej zniweczyły ustalenia grudniowej narady. Ideę podjęło jednak 69 lat później Stowarzyszenie „Dzików”, które zamysł ufundowania tablicy wprowadziło w czyn i w 85. rocznicę zwycięskiej Bitwy Warszawskiej w zamku Tarnowskich odbyła się uroczystość odsłonięcia tablicy z nazwiskami wszystkich ochotników. W bieżącym roku, czyli 10 lat po tamtych obchodach, Stowarzyszenie „Dzików” organizuje 14 sierpnia rocznicowe spotkanie. W południe w zamkowej kaplicy, w której w lipcu 1920 r. modlili się przed wymarszem na wojnę tarnobrzescy bohaterowie, zostanie odprawiona Msza Święta. Wartę przy tablicy zaciągną członkowie tarnobrzeskiej Samodzielnej Jednostki Strzeleckiej 2002 im. Oddziału Partyzanckiego AK „Jędrusie”. – Z racji 95. rocznicy Bitwy Warszawskiej i wojny polsko-bolszewickiej, w której walczyli ochotnicy dzikowscy, chcemy uczcić ich pamięć – wyjaśnia Witold Bochyński, prezes Stowarzyszenia „Dzików”. – Na wniosek członków naszego stowarzyszenia postanowiliśmy w szczególny sposób akcentować narodowe sukcesy, jakim z pewnością były zwycięska bitwa i wojna z Rosją Radziecką. Wzorem naszych przodków, którzy czcili przede wszystkim wydarzenia pełne chwały, pragniemy świętować dobre i radosne rocznice w dziejach naszej ojczyzny i naszego miasta – podkreśla W. Bochyński – odchodząc od martyrologii, ale bynajmniej nie zapominając o niej i nie spychając w cień. Po prostu przenosimy ciężar na inną stronę.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół