• facebook
  • rss
  • Niełatwa misja: Botswana

    ks. Tomasz Lis

    |

    Gość Sandomierski 28/2015

    dodane 09.07.2015 00:00

    Kolejny kapłan rusza na misyjną ziemię. – Twoje powołanie misyjne jest przedłużeniem Chrystusowego posłania apostołów „Idźcie i głoście”. Bóg, wzywając cię do wielkich rzeczy, nie zostawia cię samego. On jest Twoją siłą, mocą, w Nim złóż całego siebie – mówił do misjonarza bp Edward Frankowski.

    Po ponadrocznym przygotowaniu w Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie na posługę misyjną do Botswany wyjedzie ks. Mateusz Kusztyb pochodzący z parafii Matki Bożej Królowej Polski w Stalowej Woli. – Na misje chciałem jechać, odkąd zostałem kapłanem. Ta myśl dojrzewała i jej konsekwencją była decyzja, aby zgłosić swoje pragnienie biskupowi. Ktoś może zapytać, dlaczego właśnie Botswana? Bo misjonarze jadą tam, gdzie są najbardziej potrzebni, a właśnie ten kraj obecnie bardzo potrzebuje misjonarzy, którzy poniosą tam Ewangelię, ale także podniosą poziom szkolnictwa i po prostu zatroszczą się o najbardziej potrzebujących – wskazuje ks. Mateusz Kusztyb.

    W warszawskim CEFOM-ie misjonarz poznawał cały szereg spraw związanych z sytuacją społeczną, religijną i kulturową tamtejszych ludów. – Uczyliśmy się jazdy samochodem w trudnym terenie, dowiedzieliśmy się, jak unikać niebezpiecznych sytuacji w spotkaniach z dzikimi zwierzętami, oraz otrzymaliśmy pełny zakres szczepień ochronnych – dodaje. Uroczystego posłania udzielił nowemu misjonarzowi bp senior Edward Frankowski podczas Mszy św. w rodzinnej parafii w Stalowej Woli. Biskup pobłogosławił krzyż misyjny i przekazał go ks. Mateuszowi. Biskup w homilii podziękował nowemu misjonarzowi za dotychczasową posługę w diecezji, życząc mu owocnego apostolatu w afrykańskim kraju. W Eucharystii uczestniczyli rodzice misjonarza, rodzina, przyjaciele oraz wielu parafian. – Jak każdy misjonarz jadę trochę w nieznane. Botswana to jeden z najbardziej dziewiczo zachowanych rejonów Afryki. Wikariat Apostolski Francistown, gdzie będę posługiwał, powstał dopiero w 1998 r. leży po części na terenie pustyni Kalahari, a po części w delcie Okawango, gdzie zachowały się najbardziej nienaruszone ostoje dzikich zwierząt. Ludzie należą głównie do plemienia Tswana i mówią lokalnym językiem szczwana. Katolików jest tam około 1 proc., więc przede mną dużo pracy – opowiada z uśmiechem nowy misjonarz.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół