• facebook
  • rss
  • Redaktor wydania

    ks. tomasz Lis

    |

    Gość Sandomierski 28/2015

    dodane 09.07.2015 00:00

    Bizona najczęściej kojarzymy z amerykańską prerią, gdzie polowali na niego Indianie.

    Dziś króla amerykańskich nizin można oglądać na żywo w Kurozwękach. Jego hodowlą pasjonuje się Marcin Popiel. To polskie stado tatanki (oryginalna nazwa bizona w indiańskim języku lakota) stało się marką turystyczną regionu. Niestety, jak to w Polsce bywa, często sukces przekuwa się w problem. Nad kurozwęckim stadem zawisła groźba likwidacji, gdyż jak twierdzą ekolodzy, trzymany w zamkniętej hodowli bizon zagraża populacji polskiego żubra, który żyje setki kilometrów stąd. Więcej o hodowli i narastającym problemie piszemy na ss. IV–V. 

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół