• facebook
  • rss
  • Czyż nie jesteście szczęśliwe?

    ks. Tomasz Lis

    |

    Gość Sandomierski 25/2015

    dodane 18.06.2015 00:00

    – Jesteśmy jak drzewo pełne gałęzi, którymi ogarniamy przeróżne pola działalności ewangelizacyjnej i charytatywnej – mówi s. Iwona, przełożona domu w Gorzycach.

    Aby trafić do sióstr Świętej Rodziny z Bordeaux w Gorzycach, nie trzeba wypatrywać żadnego szczególnego budynku, tylko zwykłego, rodzinnego domu z ogródkiem. I choć siostry przybyły do pracy w parafii dopiero kilka lat temu, tutaj każdy zna je już doskonale. – Jedna z nas uczy w szkole, druga zajmuje się zakrystią, trzecia kancelarią parafialną oraz odwiedza osoby starsze i chore w domu św. Alberta – wymienia siostra Iwona.

    Nigdy nie będziecie uboższe...

    Takie założenie pracy sióstr w różnych środowiskach miał inicjator zgromadzenia, francuski kapłan Piotr Bienvenu Noailles, który pracując w zniszczonej po rewolucji francuskiej moralnie i religijnie diecezji Bordeaux, potrzebował wsparcia w podejmowanych dziełach charytatywno-edukacyjncyh. – Był bardzo młodym kapłanem, gdy zgłosiły się do niego trzy młode dziewczyny, które chciały poświęcić się posłudze potrzebującym. Początkowo zniechęcał je sam, nie czując się kompetentny, by powoływać do istnienia zgromadzenie zakonne – opowiada s. Maria. – Ich nieustępliwość sprawiła jednak, że powstała pierwsza wspólnota sióstr, która przyjęła jako zasadę życia wspólnotowość na wzór Świętej Rodziny. Początki nie były łatwe, jednak zgromadzenie rozwijało się dynamicznie. Pierwszym zadaniem sióstr była opieka nad dziećmi, które utraciły rodziców podczas zawieruchy rewolucyjnej. „Zostałyście wybrane, aby stać się matkami licznej rodziny, a udzielona wam wśród oblubienic Jezusa Chrystusa cząstka jest z całą pewnością najwspanialsza. Nigdy nie będziecie ani uboższe, ani słabsze, ani bardziej pozbawione ludzkiego wsparcia niż dzisiaj, a przecież czyż nie jesteście szczęśliwe, mogąc w ten sposób iść w ślady Jezusa, Maryi i Józefa?” – pisał do pierwszych sióstr o. Noailles.

    Najstarsza polska siostra

    Do Polski siostry przybyły w międzywojniu. Jednak ich działalność była już znana dzięki posłudze ojców oblatów, którzy byli duchowymi opiekunami zgromadzenia. Pierwsze Polki wyjeżdżały na formację jeszcze do Francji i podejmowały pracę na misjach i na francuskich placówkach. W 1934 r. na prośbę miejscowego biskupa siostry przybyły do Łodzi i zajęły się organizacją i posługą w szpitalu. – Najstarsza polska siostra jeszcze żyje. Ma 101 lat. Przez długie lata pracowała na misji w Lesoto, gdzie do dziś używane są opracowane przez nią podręczniki – podkreśla s. Teresa. Podczas ostatniej wojny siostry, prowadząc łódzki szpital, organizowały nie tylko pomoc medyczną. – Nie zważając na niebezpieczeństwo, niosły pomoc żołnierzom, ukrywały kapłanów, opiekowały się osieroconymi dziećmi. Niejednokrotnie pomagały także ratować dzieci żydowskie. W naszym szpitalu znalazły schronienie siostry z kasowanych wtedy wspólnot – dodaje s. Maria. Do naszej diecezji przybyły w 2007 r., podejmując różne zadania w parafii Gorzyce. Dzieci znają s. Iwonę, która katechizuje. Ministranci muszą słuchać się s. Teresy, która posługuje w zakrystii, a w kancelarii parafialnej można spotkać s. Marię Martę, która codziennie odwiedza także chorych i samotnych w Domu Pomocy św. Alberta. Wraz z siostrami wspólnotę tworzy s. Katarzyna, postulantka. – Do wybrania właśnie tego zgromadzenia skłoniła mnie rodzinna atmosfera pośród sióstr, której doświadczyłam podczas rekolekcji. Odkrywając dopiero powołanie jako dar i tajemnicę, chcę właśnie razem z tym zgromadzeniem nieść pomoc najbardziej potrzebującym – dodaje postulantka.

    Zakonnym okiem

    s. Iwona, przełożona domu w Gorzycach – Mimo już blisko 200 lat działalności zgromadzenia nasza posługa nie zmienia swojego charakteru. Mamy szerzyć wiarę we wszystkich środowiskach, przywołując życie pierwotnych wspólnot chrześcijańskich. Źródłem naszej duchowości jest Święta Rodzina, która zawsze była wierna Bożej woli. Dlatego dziś, wkraczając w różne środowiska, niesiemy ewangeliczne przesłanie budowania wspólnoty na wzór rodziny Jezusa, Maryi i Józefa. Przez wieki nasz strój ulegał zmianie. Początkowo każda gałąź zgromadzenia nosiła jakiś charakterystyczny dla siebie element ubioru. Po reformie soborowej zgromadzenie zmieniło strój na dostosowany do współczesnych czasów. W Polsce nosimy szary, prosty habit oraz zakonny welon. Cechą charakterystyczną jest zakonny medalion, na którym są wybite z jednej strony krzyż, a z drugiej trzy litery: JMJ (Jezus, Maryja, Józef). W diecezji sandomierskiej mamy tylko jedną placówkę w Gorzycach.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół