• facebook
  • rss
  • Damski malarz

    Marta Woynarowska

    |

    Gość Sandomierski 12/2015

    dodane 19.03.2015 00:00

    Znajduje się w licznym poczcie Ormian zasłużonych dla historii i kultury polskiej. „Chrzest Armenii” to jedno z ważniejszych dzieł, szczególnie bliskie sercu Teodora Axentowicza.

    Tę i innych kilkadziesiąt prac artysty można zobaczyć na wystawie w Muzeum Regionalnym w Stalowej Woli-Rozwadowie. Wątek ormiański stanowi jeden z działów ekspozycji, którą jej kurator Anna Król, starszy kustosz w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie, podzieliła na siedem wątków ukazujących szeroki wachlarz zainteresowań artysty. Zwiedzający mogą poznać warsztat Axentowicza, jego fascynację Huculszczyzną, słynne, rozchwytywane zwłaszcza przez panie portrety, twórczość graficzną, w tym plakaty, a także przykłady próbek fotograficznych. Życie i twórczość Teodora Axentowicza (13 maja 1859 – 26 sierpnia 1938) przypadły na okres dla polskiej sztuki niezwykle ważny.

    Jest to bodaj najszczęśliwsza i najbardziej znacząca epoka, która wydała najwybitniejszych polskich artystów, takich jak: Wyspiański, Mehoffer, Fałat, Wyczółkowski, Malczewski, Pankiewicz i wielu, wielu innych. Studia malarskie odbył najpierw w Monachium, gdzie trafił do pracowni Gabriela von Hackla oraz dwóch Węgrów: Sándora Wagnera i Gyuli Benczura, którzy ukształtowali jego osobowość artystyczną. W Monachium zaczęły się, pod wpływem Benczura, jego zainteresowania tematyką ludową, która w przyszłości przyniosła bodaj najwybitniejsze dzieła „huculskie”: „Święto Jordanu”, „Pogrzeb huculski”, „Na Gromniczną” – prezentowane na stalowowolskiej wystawie. Po opuszczeniu Niemiec warsztat malarski szlifował w Paryżu u słynnego portrecisty Emila Augusta Carolusa-Durana. To tutaj, dzięki znajomościom swego mistrza, trafił na paryskie salony. Wykonany przez Axentowicza portret pięknej Henrietty Fouquier, córki redaktora naczelnego „Le Figaro”, otworzył mu drogę do współpracy z czołowymi czasopismami francuskimi, a uwiecznienie na płótnie słynnej aktorki Sary Bernhardt zaowocowało niekończącymi się zamówieniami portretów.

    Swoje podobizny zamawiali u niego przedstawiciele arystokracji, nawet sam arcyksiążę Karol Stefan Habsburg. Na wystawie można zobaczyć portrety m.in. Józefa Potockiego czy Wiktora Osławskiego. Z wielką pasją malował przede wszystkim kobiety, był niezrównanym mistrzem w tej dziedzinie. W subtelny sposób potrafił nadać wizerunkom szacownych dam lekki powiew zmysłowości, jak choćby na pastelowych portretach „Pani Gałeckiej” oraz „Damy w czerni – pani Berson”. Ale równie chętnie malował proste, wiejskie dziewczyny, zwłaszcza Hucułki.

    W Muzeum Regionalnym prezentowane są również mniej znane prace ocierające się o symbolizm – „Starzec i dziewczyna”, „Wizja – wspomnienie”. Ukazana jest również jego działalność jako plakacisty oraz projektanta witraży i polichromii do katedry ormiańskiej we Lwowie, nigdy nie zrealizowanej, po której pozostałością jest urzekający swym pięknem „Złoty Anioł”. Kto zechce się o tym przekonać i zobaczyć piękności fin de siècle’u lub zanurzyć się w nostalgicznym świecie huculskiego folkloru, ma czas do 28 czerwca br.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół