• facebook
  • rss
  • Sanatorium pod kominem

    Marta Woynarowska

    dodane 20.02.2015 14:11

    Za sprawą wystąpienia na sesji Rady Miasta radnego Witolda Zycha w Tarnobrzegu powstało wielkie zaskoczenie.

    Otóż radny zaproponował rozpoczęcie poszukiwań wód siarczkowych na terenie miasta i wokół niego. Pomysłem natchnęła go oddalona o 40 km Lipa, która na nowo podjęła, rozpoczęte jeszcze w latach 70. ubiegłego wieku, starania o utworzenie w niej uzdrowiska na bazie wykorzystania wód siarczkowych.

    To że siarka w okolicach Tarnobrzega jest, to rzecz pewna. Ale czy wody, tego nie wiadomo. Mają to w zamiarze radnego wyjaśnić specjalistyczne badania. Tylko czy ewentualna obecność wód siarczkowych wystarczy, by zbudować nad Jeziorem Tarnobrzeskim sanatorium, jak to sugerował Witold Zych? Wszak z ustawy o lecznictwie uzdrowiskowym jasno wynika, że musi być spełnionych kilka warunków, a jeden z nich to klimat o właściwościach leczniczych. Co jak co, ale o klimacie w Tarnobrzegu jako zbawiennym dla zdrowia trudno powiedzieć. Radny sugerował, że najlepszym miejscem na budowę sanatorium byłoby Jezioro Tarnobrzeskie. Owszem sztuczne, bo sztuczne, wszak Solina też nie jest naturalnym wytworem, lecz zbiornikiem wodnym zbudowanym przez człowieka, ale jest. Tylko, że tereny wokół jeziora raczej nie przypominają zdrojowych parków. Tuż pod nosem działa Specjalna Strefa Ekonomiczna, na jej obszarze powstają kolejne inwestycje, inne są rozbudowywane, no i niezmiennie od lat krajobraz „ozdabiają” kominy Zakładów Chemicznych „Siarkopol”, z których unosi się eteryczny, swojski zapach, dobrze znany wszystkim tarnobrzeżanom.

    Niestety, wielkie posiarkowe wyrobisko od chwili jego zamknięcia rodziło same problemy. Najpierw co do sposobu jego zabezpieczenia, potem podczas budowy zbiornika, wyboru nazwy, która z Machowskiego została na wniosek poprzedniego prezydenta zamieniona na Jezioro Tarnobrzeskie, i w końcu największy zgryz – sposób wykorzystania i zagospodarowania akwenu i jego otoczenia. Kolejne władze miały swoje pomysły, mniej lub bardziej udane, zrealizowane lub pozostałe tylko na papierze. Ale zdecydowanie najdalej w swych propozycjach i najśmielej poszedł radny Witold Zych. Cóż, pożyjemy, zobaczymy. Kto wie, może doczekamy się kiedyś tablicy z napisem „Tarnobrzeg Zdrój”?


     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • waz
      21.02.2015 13:04

      Tarnobrzeski Niecodziennik nr 3/2104 str.6 www.mmtarnobrzeg.pl/ Archiwum TN

      To jeszcze nie koniec siarki w Tarnobrzegu!

      Likwidacja wyrobiska Machów jest w końcowej fazie realizacji. Wkrótce Kopalnia Siarki w Machowie przestanie istnieć. Ostatni górnicy stracą pracę. Kiedy zdawałoby się, że to już koniec Tarnobrzeskiego Zagłębia Siarkowego, które od wielu lat było wizytówka naszego miasta pojawiła się szansa na zmianę. Sytuacja gospodarcza, w jakiej znajduje się nasze miasto jest wszystkim doskonale znana. W tak trudnych chwilach zawsze potrzebna jest nadzieja na lepszą przyszłość. Potrzebna jest idea, która pozwoli nam z optymizmem i nadzieją patrzeć w przyszłość. Nasze miasto nie może być skazane na powolne zwijanie się i wyludnianie. Już teraz sytuacja jest dramatyczna. Ojciec Przeor Dominikanów w jednym ze swoich kazań powiedział, że po świątecznej kolędzie nie mógł się doliczyć 40% parafian. Taką ideą pozwalającą nam z optymizmem patrzeć w przyszłość jest możliwość wykorzystania wód siarczkowych rejonu Tarnobrzega dla celów zdrowotnych w lecznictwie sanatoryjnym. Zlikwidowany przemysł związany z wydobyciem siarki może odrodzić się w całkiem innym wymiarze. To właśnie wykorzystanie naszego naturalnego bogactwa, jakim są wody siarczkowe tego rejonu może stać się impulsem dla rozwoju Tarnobrzega. Pamiętajmy, że wody siarczkowe, to nie tylko lecznictwo sanatoryjne. Wody te mogą też w przyszłości stanowić źródło przemysłowych surowców chemicznych np. jod, magnez, brom. Oprócz lecznictwa sanatoryjnego można też podjąć produkcję wielu produktów opartych na siarce jak szampony, odżywki, maści lecznicze. Być może uda się odszukać źródła mineralne, które mogą stanowić podstawę do produkcji butelkowanej wody mineralnej. To prawda, że w rejonie zapadliska przedkarpackiego istnieją uzdrowiska oparte na wodach siarczkowych: Swoszowice, Busko Zdrój, Solec Zdrój, Horyniec. Można tu wymienić też uzdrowiska na Ukrainie ( nasze przedwojenne) jak Truskawiec, Niemirów (porównywalne wody do Baden-Baden), Szkło ( jedno z najlepszych leczących wodami siarczkowymi). Tarnobrzeg w mojej ocenie w pełni zasługuje na to by właśnie tu mogło powstać równie sławne miejsce uzdrowiskowe. Tu przecież ciągle w ziemi znajdują się jedne z największych złóż siarki na świecie, a co najistotniejsze ogromnym atutem tego miejsca jest wielkie jezioro stanowiące atrakcję turystyczną dla całego rejonu. Są też inne atuty naszego rejonu. Przeciętna Polka żyje 80,9 lat. Według danych GUS w Tarnobrzegu i okolicach kobiety żyją najdłużej w Polsce 82,7 lat. Mężczyźni zajmują 4 miejsce 75,5 lat. Ciekawa informacja, która może sugerować, że na tak długie życie kobiet może mieć wpływ siarka. To ogromny atut dla naszego miasta i dodatkowy argument za tym, by właśnie w Tarnobrzegu powstał zakład uzdrowiskowy. Już od dłuższego czasu myślałem nad tym tematem. Początkowo wydawało mi się to dziwne, że nikt nie podjął tego zagadnienia. Żadna strategia rozwoju miasta, czy też Regionalny Program Operacyjny nie podnosiły tego tematu. Zresztą tak jest do dzisiaj. Władze miasta nie dostrzegają tego zagadnienia i niezwykłej szansy na rozwój miasta, jaką są wody siarczkowe. Nie chce się tu rozpisywać nad tym ile trudu mi to zajęło, ale postanowiłem zweryfikować naukowo moją ideę. Dzięki byłemu, głównemu geologowi Kopalni Machów Marianowi Kasprowiczowi oraz geologowi Tomaszowi Burchardowi z Tarnobrzega, który okazał w tej sprawie bardzo duże zaangażowanie, za co mu bardzo dziękuję, udało mi się potwierdzić słuszność mojej idei. Z całą pewnością mamy w naszym rejonie wody siarczkowe. Dysponuję opiniami potwierdzającymi możliwość wykorzystania wód siarczkowych tego rejonu do celów leczniczych. Najistotniejsza w tym zakresie jest opinia, jaką otrzymałem od dr hab. inż. Lucyny Rajchel z Wydziału Geologii, Geofizyki i Ochrony Środowiska -Akademii Górniczo-Hutniczej im. S. Staszica w Krakowie wybitnej specjalistki z zakresu balneologii, która w analizie: „Uwagi odnośnie możliwości wykorzystania wód siarczkowych w rejonie Tarnobrzega do celów balneoterapeutycznych” miedzy innymi stwierdziła: Na podstawie analizy przesłanych wyników chemizmu wód z odwiertu Pt-7, Pt-25 i Pt-26 (odwierty, które znajdują się miedzy jeziorem a miastem w rejonie Miechocina oraz na południe od jeziora) należy stwierdzić, iż można rozważać możliwość wykorzystania tych wód do celów balneoterapeutycznych (leczniczych). Dalsze decyzje związane z planami wykorzystania tych wód, muszą być poprzedzone szczegółowymi badaniami fizykochemicznymi, zgodnie z wymaganymi aktami prawnymi dotyczącymi wód o właściwościach leczniczych. Znajdujemy tam też informację o walorach leczniczych wód siarczkowych: Siarkowodór, którego głównym składnikiem leczniczym jest siarka, jest wykorzystywany w balneoterapii głównie do kąpieli leczniczych. W wodach zawierających siarkę leczymy: reumatoidalne zapalenie stawów, choroby zwyrodnieniowe stawów, dyskopatie i rwy kulszowe, choroby dermatologiczne, zmiany zwężeniowe naczyń kończyn dolnych. W tych trudnych czasach dla naszego miasta musimy odważnie myśleć o wizji jego rozwoju, by dać nadzieję tarnobrzeżanom na lepszą przyszłość. Wody siarczkowe są bogactwem naszej ziemi. Może to dzięki nim uda nam się wkroczyć na drogę rozwoju. Musimy tak jak przed laty nasi ojcowie sięgnąć po to bogactwo ukryte w ziemi. Wizja Tarnobrzega, jako miasta z uzdrowiskiem w mojej ocenie jest realna. Potrzebni są tylko ludzie, którzy odważnie i z determinacją podejmą się jej realizacji. To, że mamy wody siarczkowe już wiemy. Trzeba zrobić w tej sprawie kolejny krok. Nie zmarnujmy tej szansy. Tekst ten piszę na dwa dni przed końcem 2013 roku, który poświęcony został w Tarnobrzegu pamięci prof. Stanisława Pawłowskiego, który 60-siąt lat temu odkrył tu złoża siarki. Tarnobrzeżanie powinni sobie życzyć by rok 2014 stał się równie ważny dla naszego miasta jak rok 1953. Może „żółte złoto” jak nazywało się siarkę uda się zastąpić „płynnym złotem”, czyli wodami siarczkowymi.

      Dr inż. Witold Zych

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół