• facebook
  • rss
  • Przepis na dobrą pielęgniarkę

    Andrzej Capiga, Marta Woynarowska

    |

    Gość Sandomierski 06/2015

    dodane 05.02.2015 00:00

    Światowy Dzień Chorego. – To przede wszystkim one mają najbliższy kontakt z pacjentem i to one poświęcają mu najwięcej czasu i uwagi – mówi Mateusz Wieczorek. – Często słyszymy opinie, że pielęgniarka to prawa ręka lekarza, bez której trudno byłoby mu sobie poradzić. Za to ona da sobie radę bez niego.

    Aby być dobrą pielęgniarką, dobrym pielęgniarzem, z całą pewnością należy stale pogłębiać i uzupełniać swoją wiedzę i umiejętności – zauważa Mateusz Wieczorek, student I roku pielęgniarstwa w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej im. prof. Stanisława Tarnowskiego w Tarnobrzegu. – Trzeba być na bieżąco ze wszystkimi nowinkami medycznymi. A poza tym nieodzowną cechą, którą należy w sobie wypracować, jest spokój i opanowanie, bo stres nie wnosi w tym zawodzie nic dobrego. – Dobra pielęgniarka musi przede wszystkim kochać ludzi – podkreśla Małgorzata Nowak, naczelna pielęgniarka w Szpitalu Specjalistycznym Ducha Świętego w Sandomierzu i jednocześnie pracownik dydaktyczny PWSZ w Tarnobrzegu.

    – Wiem, że brzmi to bardzo górnolotnie, ale taka jest prawda – bez miłości trudno wypełniać to powołanie. Bycie pielęgniarką to nie tyle zawód, ile powołanie i służba. Tak postrzegam swoją pracę i tego samego uczę studentów.

    Słuszna decyzja

    Powiatowy Szpital Specjalistyczny w Stalowej Woli zatrudnia 399 pielęgniarek i 37 położnych. Lucyna Bródka pracuje na Oddziale Chirurgii Urazowo-Ortopedycznej. – Od 6 lat jest najmłodszą oddziałową (fachowo – pielęgniarką koordynującą) w szpitalu. Lubianą przez załogę i pacjentów – zapewnia pełniący obowiązki dyrektora szpitala Edward Surmacz. Pani Lucyna pracę w stalowowolskiej lecznicy rozpoczęła 18 lat temu. Ma bardzo dobre przygotowanie fachowe. Skończyła pięcioletnie Liceum Medyczne w Stalowej Woli, a następnie uzyskała tytuł magistra pielęgniarstwa na Uniwersytecie Rzeszowskim. – Gdy decydowałam się na szkołę medyczną, miałam zaledwie 15 lat. Wtedy przeważyła chyba chęć pomocy chorym, teraz dopiero widzę, jak ciężka i odpowiedzialna to praca. No i duże poświęcenie. Mimo wszytko była to słuszna decyzja, gdyż w tym zawodzie naprawdę można się spełnić. Trzeba „tylko” siły i cierpliwości. A warto, bo często spotykamy się z pacjentami, którzy są zadowoleni, mili i dziękują za to poświęcenie – zapewnia pani Lucyna.

    Lucyna Bródka pracuje od 7.00 do 14.35. Obowiązków jest sporo, w tym też trochę biurokracji. Trzeba bowiem wypisać pacjentów do domu, przyjąć nowych, przygotować zapotrzebowanie na leki, posiłki, zadbać o sprzęt medyczny. Pani Lucyna uczestniczy w wizytach lekarskich, znajduje również czas na typową pielęgniarską pracę, czyli na przykład na zakładanie opatrunków, wyciągów itp.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół