• facebook
  • rss
  • Promyk złotego wieku

    Andrzej Capiga, Marta Woynarowska

    |

    Gość Sandomierski 03/2015

    dodane 15.01.2015 00:00

    Społeczeństwo. Przed świętami remontują mieszkanie potrzebującej rodzinie, w Wigilię organizują kolację dla ponad 100 osób, a w przerwach brylują na parkiecie i zwiedzają świat na rowerach... Ot, seniorzy.

    Już parę dni wcześniej zastanawiam się, jaką sukienkę założę, żeby nie powtórzyć przypadkiem kreacji z ostatnich paru wieczorów – mówi pani Teresa. – Naturalnie, nie można zapomnieć o wizycie u fryzjera. Ważne, żeby dobrze wyglądać i dobrze się czuć. Spotkania, a zwłaszcza wieczorki taneczne mobilizują mnie do zadbania o siebie. A gdybym tak siedziała w domu, to czy chciałoby mi się myśleć o swoim wyglądzie? Pewnie nie.

    Taniec dobry na wszystko

    Co dwa tygodnie członkowie Klubu Seniora „Złoty Wiek” działającego przy Środowiskowym Domu Kultury spotykają się na wieczorkach tanecznych. – Traktujemy to jako rodzaj gimnastyki – wyjaśnia pani Teresa. – Lekarz mnie zapewnił, że jest to doskonała forma ruchu, która wpływa nie tylko na poprawę kondycji, ale również na stan stawów, mięśni oraz kręgosłupa. Dodać do tego jeszcze uśmiech i dobry wygląd, i mamy rewelacyjny sposób na rehabilitację ciała i ducha – dodaje Zofia Kozioł, przewodnicząca klubu. – Jeden z naszych klubowiczów jest panem w słusznym wieku, skończył 86 lat. Ale zupełnie tego po nim nie widać, zwłaszcza kiedy wyjdzie na parkiet. Potrafi przetańczyć cały wieczór, nie pozwalając, by którakolwiek z pań spędziła ten czas, siedząc przy stole. Ale taki wieczór to nie tylko taniec, to przede wszystkim okazja do rozmów, wspólnych żartów i śpiewania piosenek zapamiętanych z wiosny życia. – Zapominamy wówczas o swoich latach i przenosimy się w czasy młodości, a pomaga nam w tym muzyka – stwierdza pani Teresa.

    Gdy coś boli w biodrze...

    Klub powstał 39 lat temu. Był czas, gdy przy spółdzielniach mieszkaniowych tworzone były społeczne placówki kulturalno-wychowawcze, w których ramach otwierano świetlice dla dzieci, kluby dla młodzieży, a także kluby zrzeszające seniorów. – Tarnobrzeski Klub Seniora powstał dzięki energii i inicjatywie Władysławy Jarkowskiej. Po jej przejściu na emeryturę przyjemność jego prowadzenia przypadła mnie – mówi Krystyna Woźniak, dyrektor tarnobrzeskiego ŚDK. „Złoty Wiek” zrzesza ponad 120 osób, głównie w wieku 70+. Przeważają panie. – Kobiety są bardziej otwarte, odważne i łatwiej nawiązują kontakty z drugą osobą – uważa Krystyna Woźniak. – Panowie mniej chętnie udzielają się towarzysko. Poza tym najczęściej nowi klubowicze trafiają do nas za namową swoich znajomych. Tak było w przypadku zarówno pani Zofii, jak i pani Teresy. – Kilkanaście lat temu wybrałam się nad Wisłę, gdzie akurat odbywała się jakaś impreza plenerowa. I spotkałam tam koleżankę, która namówiła mnie na przyjście do klubu. Z początku czułam się troszkę nieswojo, ale koleżanka i inne panie szybko się mną zajęły – opowiada Zofia Kozioł. Pani Zofia szybko dała się poznać jako niezwykle energiczna i przebojowa osoba. Dlatego członkowie klubu postanowili oddać szefostwo w jej ręce. I tak jest od 15 lat. Również panią Teresę przyprowadziła koleżanka, potem zaś ona namówiła kolejne panie, w tym także ze Stowarzyszenia Amazonek „Pomocna Dłoń”. Część seniorów to osoby samotne z różnych powodów. Część z nich to wdowy lub wdowcy, dzieci i wnuki wielu z nich opuściły Tarnobrzeg, wyjeżdżając do większych ośrodków lub za granicę w poszukiwaniu pracy. – Dlatego tak istotna jest dla nich możliwość spotkania i porozmawiania, zwłaszcza z osobami często borykającymi się z podobnymi problemami. Ale także z ludźmi ze swego pokolenia, w bardzo zbliżony sposób postrzegającymi świat – stwierdza dyrektor tarnobrzeskiego ŚDK. – Dzięki nawiązanym w klubie znajomościom, nawet przyjaźniom mogą często liczyć na pomoc. Wielu panów to złote rączki i potrafią naprawić każdy kran, sprzęt itd. Panie wszyją zamki, coś skrócą, coś przerobią. W ten sposób nie muszą już prosić o pomoc swoich zabieganych, zapracowanych dzieci. – Dzięki spotkaniom w klubie zapomniałam o swojej chorobie, kłopotach – mówi pani Teresa, należąca również do Stowarzyszenia Amazonek „Pomocna Dłoń”. – Gdy spotykam kogoś znajomego i słyszę, jak narzeka na zdrowie, dzieci, cały świat, to wówczas daję najlepszą receptę na te bolączki: przyjść do Środowiskowego Domu Kultury na nasze wieczorne pogawędki, zabawy. Zaręczam, że szybko zapomina się o tym, że coś boli w biodrze albo w boku – zapewnia przewodnicząca Klubu Seniora „Złoty Wiek”.

    Zaczęło się w stodole

    W 2007 r. Stowarzyszenie „Pokój i Dobro” działające przy klasztorze braci mniejszych kapucynów w Stalowej Woli-Rozwadowie, wzięło udział w gminnym konkursie, który polegał na aktywizacji i integracji osób starszych. Wtedy jego uczestnicy postanowili powołać Klub Seniora „Promyk”. Na siedzibę wybrali tzw. stodołę, opuszczone pomieszczenie gospodarcze przy klasztorze. Inicjatywie przyklasnęli zarówno prezes stowarzyszenia Stanisław Cisek, jak i br. Paweł Kubiak. Seniorzy sami odnowili pomieszczenie (teraz służy ono także innym działającym przy klasztorze grupom). Klub zaczynał od kilku członków, obecnie jest około 75. Dzięki bliskiej współpracy „Promyka” ze Stowarzyszeniem „Pokój i Dobro” seniorzy mniej płacą za uczestnictwo w różnych zajęciach, w tym ćwiczeniach w wodzie i na sali, za pływanie na basenie, aerobik czy taniec. Dzięki zaś przychylności Miejskiego Domu Kultury oraz Muzeum Regionalnego uczestniczą na ulgowych warunkach w organizowanych tam wydarzeniach kulturalnych. Jeżdżą także na wycieczki. – Prawdziwą dumą klubu jest jednak chór „Gaude Vitae” prowadzony przez Ewę Woynarowską. Chór powstał w 2008 r. i uświetnia swoim śpiewem uroczystości kościelne i świeckie. Ubiegły rok obfitował w sukcesy, w tym zdobycie trzeciego miejsca na XII Ogólnopolskim Przeglądzie Amatorskiej Twórczości Artystycznej Seniorów w Warszawie – podkreśla prezes klubu Krystyna Mierzwa, Senior Roku 2014 w Stalowej Woli. – Wstąpiłam do „Promyka”, aby wypełnić wolny czas, poznać nowych ludzi, by wreszcie na tej emeryturze coś dla siebie zrobić, a nie tylko: gotowanie, sprzątanie i niańczenie dzieci. I tu tak wiele ciekawych rzeczy się dzieje, na przykład wycieczki rowerowe, zajęcia na basenie, tańce – mówi Krystyna Kozdra, babcia ośmiorga wnucząt i dziewiątego w drodze. – Obecnie najczęściej korzystam z ćwiczeń na sali. Chodzę także na próby naszego chóru. Lubię też bardzo wycieczki krajoznawcze. Zwiedzamy nie tylko Polskę, ale też Ukrainę, Węgry, Czechy. Przyłączyłem się do „Promyka”, by wyjść z domu i zrobić coś dla ludzi – zapewnia Janusz Grabowski.

    Nie tylko dla siebie

    Działalność klubu „Złoty Wiek” to nie tylko zabawa. Poprzez współpracę z wieloma instytucjami, placówkami jego członkowie udzielają się również społecznie. Pomagają innym seniorom, których choroba zatrzymała w domu, odwiedzają podopiecznych Zakładu Pielęgnacyjno-Opiekuńczego przy ul. Dekutowskiego, ale przede wszystkim pamiętają o starszych i samotnych, kiedy przychodzą święta Bożego Narodzenia i Wielkiej Nocy. – Każdego roku seniorzy przygotowują wieczerzę w Wigilię i śniadanie wielkanocne ze święconym w Wielką Sobotę – mówi Krystyna Woźniak. – Do stołów, na których znajdują się tradycyjne dla danych świąt potrawy, zasiada ponad 100 osób, przede wszystkim starszych i samotnych. Zakup produktów finansuje Tarnobrzeska Spółdzielnia Mieszkaniowa, ale przygotowanie wszystkiego, serwowanie potraw, a następnie sprzątanie, mycie naczyń spoczywa na klubowiczach. – Ale to naprawdę przyjemna praca, bo w sercu mamy satysfakcję, że przynajmniej w drobnej części umililiśmy święta innym ludziom – stwierdza pani Teresa. Klubowicze z „Promyczka” także nie są skupieni na sobie. Chór „Gaude Vitae” na przykład zapewnia oprawę Eucharystii zarówno w klasztorze, jak i pozostałych stalowowolskich kościołach, uczestniczy w koncertach. – Wydajemy też potrzebującym otrzymane dary. Od 2010 r. włączamy się w akcję „Szlachetna Paczka”. Dzięki temu pewna rodzina w Stalowej Woli otrzymała od nas wersalki i pralkę, a seniorzy przeprowadzili kapitalny remont jej mieszkania. Od kilku lat bierzemy też aktywny udział w organizacji kapucyńskiego pikniku charytatywnego. Podczas ostatniego seniorki upiekły 25 ciast. Włączyliśmy się również do projektu „Zwiedzamy nasze województwo”, podczas którego spotykaliśmy się z seniorami w innych miejscowościach – dodaje Jadwiga Obirek. Seniorzy kontra juniorzy? Od paru lat trwa na dobre współpraca grupy młodzieżowej z członkami Klubu „Złoty Wiek”. – Zaczęła się trzy lata temu, w roku ubiegłym przybrała na sile – mówi Krystyna Woźniak. – W internecie wyszukałam informację o ogólnopolskim konkursie „Seniorzy w akcji”, organizowanym przez Towarzystwo Inicjatyw Twórczych „ę” oraz Polsko-Amerykańską Fundację Wolności na projekt inicjatywy społecznej, mającej na celu m.in. łączenie pokoleń. – Napisaliśmy wniosek, który zyskał aprobatę. Otrzymaliśmy trochę pieniędzy i dzięki nim udało się nam zrealizować autorski spektakl „Dwa światy” z udziałem klubowej grupy wokalno-teatralnej. Praca nad przedstawieniem trwała blisko rok, scenariusz bowiem powstawał w trakcie prób. Najkrócej rzecz ujmując, chodziło o pokazanie różnic i braku zrozumienia dla świata młodych i seniorów, które, jak się okazało w trakcie spektaklu, nie są na tyle duże, by uniemożliwić porozumienie – dodaje K. Woźniak. Premiera przedstawienia odbyła się w marcu ub.r. i było ono prezentowane jeszcze kilka razy i zawsze cieszyło się dużym zainteresowaniem. Dobrze układająca się współpraca seniorów z młodzieżą zaowocowała przed paroma tygodniami wspólnymi jasełkami, w których razem z członkami klubu wystąpili młodzi, kierowani przez Bożenę Kołek-Mazur.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół