• facebook
  • rss
  • Zakon to nie więzienie

    dodane 01.01.2015 00:00

    Od ponad 80 lat służą w mieście. Nazywane rewerantkami lub sandomierskimi franciszkankami na co dzień pracują w parafiach jako organistki, zakrystianki lub prowadzą kancelarię.

    Powstanie zgromadzenia jest związane z przedwojenną posługą duszpasterską bł. ks. Antoniego Rewery pośród sandomierskich członków III Zakonu św. Franciszka.

    Tercjarskie korzenie

    Sandomierski proboszcz zauważył, że wielu tercjarzy u schyłku swojego życia pozbawionych jest opieki oraz godziwych warunków bytowych. To właśnie dla nich założył schronisko o nazwie Dom Ludowy, a opiekę nad nimi zlecił młodym dziewczętom, które zgłaszały się, by pomagać ubogim.

    – Początkowo te młode osoby tworzyły stowarzyszenia do opieki nad tercjarzami, a z czasem, gdy przybywało dziewcząt, ojciec Rewera napisał konstytucję i powstało zgromadzenie zakonne. Był rok 1933, gdy pierwszy nowicjat poprowadziła Aniela Osmala, która pochodziła z Chobrzan, a wcześniej przygotowywała się do tej funkcji u księży misjonarzy w Warszawie – opowiada s. Klara Radczak, matka generalna zgromadzenia.

    Wybuch II wojny zahamował rozwój wspólnoty, która także straciła swojego założyciela. Ks. Antoni zginął śmiercią męczeńską w obozie Dachau. Opiekę nad siostrami przejął ks. Wincenty Granat, który dopracował regułę i na podstawie rękopisów ks. Rewery uściślił zakonne konstytucje, co pozwoliło zatwierdzić zgromadzenie na prawach diecezjalnych w 1959 r., a od 1999 r. funkcjonuje ono na prawach papieskich.

    Nie zostanę zakonnicą!

    W domu generalnym trwa dzień skupienia. Zakonne modlitwy, rozmyślanie, Msza św., ado- racja. Po obiedzie wspólne spotkanie. Mimo że zgromadzenie tworzy jedną wspólnotę, każda siostra opowiada całkiem inną drogę, która doprowadziła ją do zakonnej furty. Bóg niejedną z nich zaskoczył powołaniem.

    – Nigdy nie sądziłam, że zostanę zakonnicą. Do czasów liceum, gdyby mi ktoś to powiedział, wyśmiałabym go. W szkole średniej spotkałam się z oazą. Było to po drugiej klasie liceum. Podczas wakacyjnych rekolekcji nawinęła mi się kartka z adresami zakonów żeńskich, schowałam ją gdzieś głęboko w książki i zapomniałam. Za rok zaczęła pojawiać się myśl: „A może zakon?”. Była jednak bardzo mglista. Wtedy przypadkowo odnalazłam tę kartkę, był to jakiś znak. Palcem wylosowałam dwa adresy i napisałam dwa identyczne listy. Pierwsza odpowiedź przyszła od sióstr franciszkanek z Sandomierza, te drugie siostry nie odpisały. Po maturze oznajmiłam rodzicom, że chcę iść do zakonu. Mama z oporem, ale zrozumiała moją decyzję. Tato dopiero po kilku latach pogodził się z moim wyborem. Gdy wyjeżdżałam do zakonu, żegnał mnie słowami: „Wolałbym, żebyś poszła do więzienia, bo z niego się chociaż wychodzi”. Również mój chłopak, gdy usłyszał, że pokochałam Kogoś bardziej niż jego, nie chciał uwierzyć – opowiada s. Wiktoria Kwiatkowska.

    Powołanie zaskoczyło także s. Danielę, uzdolnioną chemiczkę. – Marzyłam o mężu, założeniu rodziny i pracy nauczyciela. Zdawałam na studia, podczas egzaminu spotkałam się z przykrościami, które były iskrą do postawienia pytania: „Czy to dla mnie?”. Potem była praca w laboratorium i ten jeden szczególny dzień, gdy słyszy się w niepewnym sercu zdecydowany głos Kogoś. Wtedy jest się w stanie rzucić wszystko i pójść za Nim. Gdy wyjeżdżałam do sióstr, był stan wojenny, nie chciano mnie puścić z pracy, bo byliśmy w wojskowych oddziałach chemicznych. Dziś wiem, że Pan Bóg spełnia pragnienia ludzkiego serca. Zawierzając Mu i pokładając w Nim ufność, nic nie straciłam. Bóg, dając powołanie, nic nie zabiera, wręcz przeciwnie – wzbogaca – opowiada. ks. Tomasz Lis

    Zakonnym okiem

    Siostra Klara Radczak CFS, przełożona generalna zgromadzenia: – Obecnie w zgromadzeniu jest 76 sióstr. Naszym pierwotnym charyzmatem, czyli zakonną misją, była praca z tercjarzami oraz edukacja i przygotowanie dziewcząt do powołania matki i żony. Po wojnie III Zakon św. Franciszka przeszedł pod opiekę rodziny wspólnot franciszkańskich. Dlatego i nasz charyzmat uległ pewnym modyfikacjom. Oczywiście przynależymy do rodziny zakonnej świętego z Asyżu poprzez modlitwy franciszkańskie, cześć dla Męki Pańskiej i oddawanie szczególnej czci Matce Najświętszej, jednak naszym charyzmatem stała się pomoc w duszpasterstwie parafialnym. Nasze siostry pełnią posługę zakrystianek, organistek, kancelistek, prowadzą domy rekolekcyjne oraz katechizują. Jak wiele zgromadzeń żeńskich, również i my odczuwamy duży kryzys powołań. Kilka sióstr tworzy tzw. zespół powołaniowy, który prowadzi rekolekcje dla dziewcząt, dni skupienia. Formacja do momentu złożenia ślubów wieczystych trwa 9 lat. Obecnie pracujemy w kilku diecezjach. Nasz habit ma kolor czarny z białym sznurem, czarny welon z białym otokiem oraz franciszkański krzyż na piersi. W lato możemy używać habitów w jasnym kolorze. Naszym hasłem zakonnym jest myśl: „Ku Bogu w bliźnim”.


    Zapraszamy

    Dom Generalny: ul. Leszka Czarnego 9, 27-600 Sandomierz, tel. (15) 832 58 89, www.franciszkanki.kuria.lublin.pl, e-maIl: franciszkanki@interia.pl. Referentka ds. powołań: s. Wiktoria Kwiatkowska, e-mail: fra-sand@sandomierz.opoka.org.pl.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół