• facebook
  • rss
  • Z pustyni na tron biskupi

    ks. Tomasz Lis

    |

    Gość Sandomierski 42/2014

    dodane 16.10.2014 00:00

    W seminaryjnym refektarzu wiszą portrety biskupów. Z jednego z nich spogląda bp Adam Prosper Burzyński. To on administracyjnie i duszpastersko postawił diecezję sandomierską na nogi.

    Prawie dwa wieki temu, kiedy mocą bulli papieża Piusa VII „Ex imposita nobis” z 1818 r. powstawała diecezja sandomierska, mało kto w mieście przypuszczał, że już za dwa lata na tronie biskupim w sandomierskiej kolegiacie, podniesionej do tytułu bazyliki, zasiądzie długoletni misjonarz egipski i wymagający przełożony sandomierskiego konwentu franciszkanów ojciec Prosper.

    Historia życia drugiego (według chronologii), ale tak naprawdę pierwszego zarządcy diecezji sandomierskiej jest niezwykle bogata i na pewno nadawałaby się na naprawdę dobrą powieść przygodową.

    Swoją konsekwencję i nieustępliwość w sprawach ważnych, religijność oraz niespożyte siły wyniósł z ziemi sądeckiej, gdzie się urodził i wychował. Przez całe życie, jak prawdziwy góral, konsekwentnie dążył do obranych celów, nie zrażając się trudnościami i niesprzyjającymi warunkami.

    Habit i turban

    Odkryte w młodości powołanie do służby Bogu postanowił realizować pośród braci franciszkanów-reformatów, do których wstąpił w 1771 roku. Po otrzymaniu święceń i złożeniu ślubów zakonnych po raz pierwszy zetknął się z Sandomierzem, pracując tutaj w latach 1784–1790. Prawdopodobnie tutaj postanowił wyjechać do pracy misyjnej pośród mahometan. Po czasie przygotowania w Rzymie o. Adam Prosper trafił do Egiptu, gdzie ścierały się nie tylko religie, ale kultury, obyczaje i ryty religijne. Wspominany jest w wielu dokumentach jako niezmordowany wędrowiec misyjny, który we wschodnim stroju, z brodą, w turbanie na głowie przemierzał pustynne piaski, docierając do placówek misyjnych. Był cenionym lekarzem. To właśnie w Egipcie pracował jako lekarz i tłumacz w oddziałach gen. Józefa Zajączka, służącego w wojskach napoleońskich. Po zakończeniu wojny pod piramidami Kongregacja mianowała o. Prospera prefektem apostolskim w Egipcie. Był pierwszym Polakiem, który pełnił tak ważną funkcję dyplomatyczną i misyjną z ramienia Watykanu. Po kilku latach pracy powrócił do kraju w zakonne szeregi franciszkanów. Prawdopodobnie na własne życzenie powrócił do Sandomierza w 1811 r., aby zająć się podniesieniem z ruin zniszczonego franciszkańskiego konwentu. W kolejnych latach pełnił różnorakie funkcje zakonne.

    Niestrudzony pasterz

    Egipskie kontakty z gen. Józefem Zajączkiem, jak się okazało, miały zaowocować dla Burzyńskiego nominacją biskupią. W nowo powstałej diecezji sandomierskiej pierwszym biskupem został mianowany Stefan Hołowczyc, który jednak jako administrator archidiecezji warszawskiej nie odbył nawet ingresu do sandomierskiej katedry, bo został arcybiskupem warszawskim i prymasem Polski. Piastujący wysokie urzędy w Warszawie gen. Zajączek protektował swojego znajomego z pustynnych piasków na biskupią stolicę do Sandomierza. Taką nominację Adam Prosper Burzyński otrzymał od Piusa VII 20 listopada 1819 roku.

    Objęcie urzędu łączyło się z podjęciem niezliczonych prac w związku z tworzeniem struktur administracyjnych i duszpasterskich nowej diecezji. Biskup o duchowości franciszkańskiej i misyjnym harcie od razu wstrząsnął diecezją. Utworzył seminarium, uporządkował sprawy działania kapituły sandomierskiej oraz rozpoczął starania o ożywienie duszpasterskie diecezji. Słynne stały się wizytacje kanoniczne, w których zwracał uwagę duchowieństwa na prowadzenie działalności edukacyjnej i charytatywnej. To właśnie dzięki staraniom biskupa ożyły szkoły parafialne, elementarne oraz szpitale i przytułki dla najbiedniejszych. Biskup zasłynął także z niespodziewanych wizyt na parafiach, podczas których brano go za zakonnego kwestarza.

    Zachowało się wspomnienie jednej z pierwszych niespodziewanych wizyt. Gdy do podzawichojskiej parafii przybył skromnie ubrany duchowny, nie zastał proboszcza, więc zmęczony usnął przy stole na plebanii. Po powrocie proboszcz widząc śpiącego, woskiem ze świecy połączył jego brodę z blatem od stołu, a potem nagle obudził. Boleśnie obudzony biskup postąpił stosownie z żartobliwym proboszczem.

    Biskup Burzyński zasłynął także z dużej dyscypliny, jaką wprowadził wśród duchowieństwa. Dla najbardziej krnąbrnych i niestosujących się do reguł kapłańskich utworzył dom poprawczy, a niektórzy trafiali nawet do karceru znajdującego się w podziemiach katedralnej dzwonnicy.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół