• facebook
  • rss
  • CV naszych przodków

    ks. Tomasz Lis

    |

    Gość Sandomierski 37/2014

    dodane 11.09.2014 00:00

    Historia. Pochłonięci codziennością zapominamy, że obok nas kryją się prawdziwe skarby historii. Co mogą nam powiedzieć o minionych wiekach?

    W początkach stycznia w Kleczanowie przypadkowo odkryto grób niszowy kultury złockiej, datowany na 3 tysiąclecia przed Chrystusem. Pochówki tego typu odsłaniano już niejednokrotnie wokół Sandomierza i w samym mieście.

    – W miejscu odkrycia przeprowadzono badania ratownicze. Wykazały one, że było to miejsce pochówku mężczyzny około 25-letniego, który w wyniku złamania i związanych z tym powikłań miał jedną nogę krótszą. Interesujące okazało się wyposażenie grobu, które stanowiły: naczynie gliniane, kościany przekłuwacz i kościane elementy pasa. Ciekawostką jest to, że w grobie znaleziono także kości świni, sarny, kozy lub owcy i jakiegoś ptaka wielkości kawki. Przy czaszce zmarłego leżał krzemienny grocik strzały, co wskazuje, że mężczyzna mógł zostać zabity strzałem z łuku – wyjaśnia Marek Florek, sandomierski archeolog. Wiele cennych informacji o średniowiecznym Sandomierzu przyniosły wykopaliska prowadzone w pobliżu Bramy Opatowskiej. Podczas prac ziemnych pod jednym z budynków odkryto szereg pochówków pochodzących, według oceny archeologów, z wczesnego średniowiecza i początków krystalizującego się w mieście chrześcijaństwa. – Szczątki bardzo dobrze się zachowały, więc początkowo przypuszczaliśmy, że pochodzą z całkiem niedawnych czasów. Jednak analiza nawarstwień ziemi i pochówków szybko wyjaśniła zagadkę. Regularny układ szkieletów, ich orientacja, głębokość jam grobowych jednoznacznie wskazały nam, że są starsze niż sam XIX-wieczny budynek, a nawet starsze niż znajdujące się w ich bezpośrednim sąsiedztwie Brama Opatowska i mury obronne – wyjaśnia Monika Bajka, prowadząca nadzór archeologiczny z ramienia Muzeum Okręgowego w Sandomierzu. Groby te są najprawdopodobniej pozostałością cmentarza znajdującego się w tej części wzgórza. To ważne odkrycie, zmieniające dotychczasową wiedzę na temat topografii średniowiecznego miasta. – Dotychczas przypuszczaliśmy, że cmentarz ten obejmował większą część terenów późniejszego rynku oraz tzw. małego rynku, od zachodu sięgając do ulicy Opatowskiej. Aktualne odkrycia wskazują, że jego zasięg w kierunku północnym dochodził do krawędzi północnej Wzgórza Miejskiego – wyjaśnia archeolog. Według oceny historyków, pochówki te były chrześcijańskie, gdyż poganie stosowali pochówki ciałopalne. Jednak niektóre odnalezione elementy wskazują na pozostałe naleciałości pogańskie. – Jednym z nich jest odnaleziony przy jednym ze szkieletów garnek gliniany, w którym najprawdopodobniej złożono do grobu wraz ze zmarłym jadło lub jakiś napój. Wykaże to analiza próbek pobranych z wnętrza naczynia. Pozostawienie tego naczynia jest niewątpliwie pewnym przeżytkiem pogańskim – wyjaśnia M. Bajka. Na cmentarzyska szkieletowe natrafiono także podczas wiosennych prac w Łukawie i Rzeczycy Mokrej. Po wstępnych oględzinach archeolodzy przypuszczają, że pochodzą one z neolitu lub początków epoki brązu. Wykażą to jesienne, szczegółowe badania.

    Dom na domu

    Każde odkrycie archeologiczne wiąże się nie tylko z odnalezieniem dawnych, cennych przedmiotów, ale jest także ważną informacją o minionych czasach. Możemy dowiedzieć się, czym zajmowali się nasi przodkowie, jakie były ich zwyczaje, życie codzienne, z kim się spotykali, z kim prowadzili interesy i z kim walczyli. Takie informacje przyniosły badania prowadzone w Szewnie. Przy ul. Granicznej odkryto ślady osadnictwa sprzed ponad 7 tys. lat (wczesny neolit) oraz z okresu wpływów rzymskich. – Te znalezione w ziemi zagłębienia: jamy osadnicze, pozostałości rowów oraz paleniska są po przedstawicielach tzw. kultury ceramiki wstęgowej rytej, czyli pierwszej ludności rolniczej na ziemiach polskich. To oni jako pierwsi wnieśli w kulturę życia takie zdobycze cywilizacji, jak umiejętność uprawy roli oraz wytwarzania ceramiki i kamiennych narzędzi gładzonych, a także hodowlę bydła. Odkryliśmy tam także ślady produkcji żelaza sprzed około 2 tysięcy lat – wyjaśnia Artur Jedynak z Muzeum Archeologicznego w Krzemionkach koło Ostrowca Świętokrzyskiego. Znalezisko jest o tyle ciekawe, że pokazało bardzo rozwiniętą produkcję ceramiki, o czym świadczą wydobyte gładziki kościane i rylce. Mieszkańcy obrabiali także krzemień, na co wskazują porzucone rdzenie i tłuki z tego surowca, liczne krzemienne wióry i odłupki oraz drobne narzędzia. Spośród zabytków krzemiennych wyróżniają się też tzw. zbrojniki, czyli niewielkie krzemienne ostrza służące na przykład jako uzbrojenie strzał. – Ludzie ci mieli także kontakty z odległymi mieszkańcami z obszaru dzisiejszego Dolnego Śląska, o czym przekonują znalezione dwa całkowicie polerowane dłuta i fragment gładzonej, kamiennej siekiery z amfibolitu, który importowany był właśnie z tamtych rejonów – dodaje archeolog. Na ciekawe ślady pradziejowej osady natrafili w Ostrowcu państwo Pastuszkowie przy budowie domu. Na ich działce budowlanej odsłonięto kilka jam osadniczych oraz pozostałości domostwa. – Najstarsze znaleziska pochodzą z początków młodszej epoki kamienia i należą do tzw. kultury lendzielskiej (ponad 6000 lat temu). W niewielkiej jamie odkryliśmy ślady pracowni krzemieniarza produkującego niewielkie narzędzia z krzemienia czekoladowego oraz obsydianu, czyli szkła wulkanicznego sprowadzanego w nasze rejony z gór leżących na dzisiejszym pograniczu słowacko-węgierskim, a więc ok. 400 km stąd. Ponadto zabytkom krzemiennym i obsydianowym towarzyszyły fragmenty pięknej, cienkościennej ceramiki zdobionej ornamentem kłutym – opowiada Urszula Jedynak, archeolog z Pracowni Badań i Nadzorów Archeologicznych „Labrys”, prowadząca ostrowieckie badania. Na obszarze tego stanowiska archeolodzy odkryli kilka faz osadnictwa od neolitu, gdzie ludność była związana z wydobyciem lokalnego krzemienia, poprzez epoki brązu, żelaza, okres rzymski z odkrytymi piecowiskami dymarskimi, aż po średniowiecze. Najsłynniejszym znaleziskiem ze stanowiska jest gliniane naczynie kultury pucharów lejkowatych z wizerunkiem wozu pochodzące sprzed ok. 5500 lat.

    Bilon z Michowa

    Jeden z cenniejszych skarbów odnalezionych w naszym rejonie w ostatnich czasach to zbiór 186 XVII-wiecznych monet, który znalazła ekipa robotników układających światłowód w Ostrowcu Świętokrzyskim na osiedlu Denków. Zachowały się one w glinianym naczyniu, na które natrafiono podczas wykopów. – To głównie trojaki i tzw. monety zdawkowe z czasów Zygmunta III Wazy. Ale są też monety śląskie i siedmiogrodzkie. Najbardziej imponująco wyglądają gdańskie orty o średnicy ok. 4 cm – mówi Artur Jedynak. Archeolog przypomina, że w okresie, gdy ten skarb schowano, dzisiejszy Denków był samodzielnym miasteczkiem i nazywał się Michów Wielki. – To był duży ośrodek garncarski, a przełom XVI i XVII wieku to okres względnego spokoju w Rzeczypospolitej, który sprzyjał odkładaniu pieniędzy – dodaje archeolog. Robotnicy, którzy odnaleźli i przekazali skarb, otrzymali nagrody od ministra kultury i dziedzictwa narodowego. Równie cenny skarb odnaleziony w Oficjałowie przekazał Dawid Stec do Muzeum Okręgowego w Sandomierzu. Były to trzy siekiery brązowe z piętką lejkowatą „typu czeskiego”, datowane na lata 1200–1000 przed Chrystusem. – Są to czasy występowania na ziemiach polskich kultury trzcinieckiej w jej poklasycznej i schyłkowej fazie oraz początków rozwoju kultury łużyckiej. Według przekazu znalazcy, znajdowały się one na powierzchni pola ornego. To znalezisko należy zaliczyć do skarbów gromadnych „czystych”, składa się bowiem z kilku przedmiotów z jednej tylko kategorii funkcjonalnej. Mimo podjętych wykopów sondażowych w tym miejscu nie natrafiono już na żadne obiekty archeologiczne – wyjaśnia pan Marek Florek. Unikatem jest także odnaleziony tłok pieczętny kasztelana sądeckiego Gedki z połowy XIII wieku. Odnaleziono go w miejscowości Lisów. Znanych jest tylko pięć takich tłoków zachowanych z ziem polskich. Jest to typowy tłok pieczętny z okresu średniowiecza. Posiada kształt owalny z uszkiem do zawieszania na łańcuszku. Do dziś bez trudu można odczytać napis na tłoku: „Sigillum Gedeonis” (pieczęć Gedka) występuje w formie legendy, czyli otacza obraz napieczętny. Pieczęcie są bardzo cennymi zabytkami, gdyż po śmierci właściciela były one najczęściej niszczone (przetapiane lub łamane) i niewiele pozostało ich do naszych czasów. Podczas wakacyjnych prac archeologicznych w Sandomierzu odkryto pozostałości osady wczesnośredniowiecznej z XII–XIII wieku, w tym pozostałości dwu półziemianek, z których jedna została spalona prawdopodobnie w połowie XIII wieku, zapewne w czasie któregoś z najazdów tatarskich. Uzyskano także dane na temat przypuszczalnej lokalizacji kościoła św. Jana, wzmiankowanego po raz pierwszy w 1191 roku, a rozebranego w 1736 roku. Badania wykluczyły możliwość, aby kościół ten, tak jak przekazała to tradycja, mógł się znajdować w bezpośrednim sąsiedztwie kościoła św. Jakuba. Aktualnie prowadzone są badania ratownicze obszaru pradziejowego na terenie Grzybowa koło Staszowa. Nieoczekiwanie w ich trakcie natrafiono na piece do wytopu żelaza typu dymarskiego. Można je wiązać z wielkim ośrodkiem metalurgii żelaza, jaki od I do IV wieku funkcjonował w Górach Świętokrzyskich.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół