• facebook
  • rss
  • Jaki był ten dzień?

    ks. Tomasz Lis

    |

    Gość Sandomierski 30/2014

    dodane 24.07.2014 00:00

    Wakacje. „Radość Ewangelii” to hasło tegorocznego roku pracy formacyjnej oraz wakacyjnych rekolekcji ruchu oazowego. Na wakacjach z Bogiem wypocznie ponad 600 młodych ludzi.

    Wczesny ranek w Bieszczadach. Słońce wygląda spoza chmur. Nagle rozbrzmiewają dzwonki i robi się niewiarygodny tumult. – Pan powstał z martwych! Alleluja! Zmartwychwstał! – radośnie wołają animatorzy, budząc oazowiczów na Mszę rezurekcyjną.

    Głośny przyjaciel

    – Zadaniem animatora jest być takim starszym bratem lub siostrą dla uczestników oazy. Prowadzimy spotkania tematyczne, wychodzimy wspólnie w góry i pełnimy codzienne dyżury. Po prostu jesteśmy razem, a to pozwala na nawiązanie przyjaźni i wzajemną formację – opowiada Tomasz Obara z turnusu w Czarnej. – Początek oazy jest trudny dla tych, którzy przyjeżdżają po raz pierwszy. Czasem tęsknią za domem, za mamą. Ciężko im przystosować się do planu dnia. Ważne, by przetrwali cztery pierwsze dni, potem znajdują tutaj drugą rodzinę i jak przychodzi czas pożegnania, to niejednemu łezka zakręci się w oku – dodaje Barbara Hebda.

    Dziś w planie oazowych rekolekcji rozważana jest tajemnica zmartwychwstania, więc dzień rozpoczyna poranna Eucharystia z procesją rezurekcyjną i obowiązkowo na śniadanie wielkanocny barszcz. Potem animatorzy wyznaczają zadania. Jedna ekipa ma dyżur w kuchni, inni mają przygotować wieczór, inni zadbać o porządek w ośrodku. – Codziennie rano losujemy osobę, która staje się „głośnym przyjacielem”, czyli osobą, z którą spędzamy danego dnia dużo czasu. Razem siedzimy podczas posiłków, idziemy na spacer, poznajmy siebie nawzajem. Jestem po raz pierwszy na oazie i dzięki temu nie czuję się ani przez chwilę samotna – tłumaczy Małgorzata, uczestniczka oazy w Olchowej.

    Mała orkiestra

    Słońce już wysoko na niebie. Pogoda sprzyja, więc czas wyruszyć na górskie szlaki. – Wiele osób myśli, że na oazie się tylko modlimy. Nic bardziej mylnego, choć to ważny element naszych rekolekcji. To przede wszystkim czas na wypoczynek z Bogiem. Korzystamy więc, aby odkrywać Go w przyrodzie i pięknie polskich Bieszczad – wyjaśnia ks. Marek Bednarz. Po górskiej wędrówce obiad smakuje jak mało kiedy. Warzywna zupa znika z talerzy, ci bardziej głodni sięgają po dokładkę. Potem drugie danie i smakowity arbuz na deser. Dziś po obiedzie naczynia zmywają chłopcy. Niektórzy robią to po raz pierwszy. Idzie im nawet nieźle. To idealne przygotowanie do domowych obowiązków. Po krótkim odpoczynku, gdzieś w oddali słychać strojenie gitar. Są też skrzypce i flet. Zbiera się oazowa mała orkiestra. To znak, że czas na wspólny śpiew i „szkołę liturgii”. Śpiew na głosy nie idzie lekko. Szczególnie chłopcom nie jest łatwo złapać odpowiednią tonację, ale po chwili jest już niemal perfekcyjnie. – Początkowo śpiew trochę ich nudzi, ale po kilku dniach rozkręcają się. Wtedy wspólnie się bawimy, integrujemy oraz modlimy się podczas śpiewania – dodaje Agnieszka Sekulska, oazowy dyrygent, czyli animatorka muzyczna.

    Szepty w namiocie

    Słońce powoli zmierza ku horyzontowi. Na okrągłym stole staje zapalona świeca. – Światło Chrystusa – oznajmia animator. Rozpoczyna się spotkanie formacyjne. Pismo Święte odkrywa tutaj swoje tajemnice. Każdy ma szansę powiedzieć, co dla niego ważne, a czego do końca nie rozumie. To przygotowanie do wieczornego „namiotu spotkania”, gdzie każdy ma szansę wyszeptać Jezusowi wszystko, co ma w sercu. Siłę oazowej młodości można poznać podczas pogodnych wieczorów. Pełno tam skeczów, wspólnych zabaw i cała masa śmiechu. Dzień się kończy. Indywidualna modlitwa przed Najświętszym Sakramentem wycisza serca. „Jaki był ten dzień, co darował, co wziął. Czy mnie wyniósł nad niebo, czy rzucił na dno?” – pytają w słowach piosenki. Podsumowaniem oazy jest dzień wspólnoty, który zbiega się z dniem, w którym przeżywane jest zesłanie Ducha Świętego. – To wielkie wspólne spotkanie grup oazowych. Przejmująca jest godzina świadectwa, podczas której dzielimy się naszymi przeżyciami ze wspólnie spędzonego czasu – tłumaczy Ania, uczestniczka oazy z Jeżowego.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół