• facebook
  • rss
  • Dumka na dwa narody

    Marta Woynarowska

    |

    Gość Sandomierski 24/2014

    dodane 12.06.2014 00:00

    O trudnym współistnieniu Polaków i Ukraińców mówił Jan Grandys.

    Wwykładzie „Źródła konfliktów polsko-ukraińskich na Kresach Południowo-Wschodnich” historyk starał się przedstawić genezę najtragiczniejszych wydarzeń w dziejach obu nacji, które rozegrały się w 1943 r. Słuchacze zebrani w Bibliotece Pedagogicznej w Tarnobrzegu mogli poznać przedstawione w zarysie zmiany przynależności państwowej dawnej Rusi Czerwonej oraz Rusi Kijowskiej, a także przemiany granic państwa polskiego począwszy od Mieszka I, a skończywszy na ustaleniach z 1945 r.

    Miały one zobrazować ogromną niestabilność na wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej, a także burzliwe dzieje tamtych terenów, przez które od stuleci przetaczały się różne konflikty zbrojne, a wraz z nimi obce wojska: moskiewskie, tatarskie, tureckie. – Wiek XVII to pierwszy tak wielki konflikt pomiędzy Koroną a Kozaczyzną – zauważył Jan Grandys, zafascynowany dziejami Kresów Wschodnich. – To wówczas doszło do pierwszej rzezi Polaków w Korusniu i wydarzeń w Batohu w 1652 r., które zyskały miano „sarmackiego Katynia”. Dążenia Rusinów do utworzenia własnego państwa storpedowane także w wiekach następnych, odżyły wraz z narodzinami pod koniec XIX stulecia nacjonalizmów, które zwłaszcza na terenach Galicji umiejętnie podsycali i wykorzystywali do swojej polityki Austriacy. Kolejna nieudana próba powołania wolnej Ukrainy, podjęta wraz z zakończeniem działań wojennych w 1918 r., oznaczała wzrost nienawiści do Polaków, zwłaszcza w kręgach ukraińskich nacjonalistów (skupionych w Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów), którzy dawali o sobie znać, organizując np. spektakularne zamachy na polskich polityków, w tym na ministra Bronisława Pierackiego czy posła Tadeusza Hołówkę, a także akcje sabotażowe. Ale najgorsze dopiero miało nadejść latem 1943 r. na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. – Zginęło wówczas w bestialski sposób ponad 100 tys. Polaków, a ok. 485 tys. zmuszonych zostało do ucieczki za Bug – mówił Jan Grandys. – Musimy o tym pamiętać i reagować na próby zakłamywania tamtych wydarzeń tak, by nie dopuścić do powtórki z historii. Ale jednocześnie kierować się wezwaniem św. Jana Pawła II, który mówił we Lwowie w 2001 r., że: „Jedynym sposobem oczyszczenia drogi jest zapomnienie przeszłości, prośba o wzajemne przebaczenie i przebaczenie sobie zadanych i otrzymanych ran i bezgraniczna ufność w odnowieńcze działanie Ducha Świętego”. Także wy, młodzi, bo w was jest nasza nadzieja, powinniście włączyć się w działania upamiętniające, ale i skierowane na przebaczenie, poprzez dokumentowanie wspomnień ludzi mieszkających na Kresach Wschodnich lub pochodzących stamtąd, a także poszukiwanie przykładów Ukraińców, którzy nie bali się nieść pomoc Polakom – zaapelował na zakończenie do młodzieży. Spotkanie odbyło się w ramach programu „Przyjazna historia”, realizowanego przez Bibliotekę Pedagogiczną w Tarnobrzegu.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół