Nowy numer 16/2018 Archiwum

Chodźmy na miasto

Społeczeństwo. – Aż dziwne, że dopiero 95 lat po odzyskaniu niepodległości państwo polskie stwierdziło bezprawność aktu prawnego z 1869 r. odbierającego Zaklikowowi miejskie prawa – mówi Sylwester Piechota, mieszkaniec Zaklikowa.

Premier Donald Tusk podpisał 31 lipca ub.r. rozporządzenie o nadaniu praw miejskich pięciu miejscowościom. Wśród nich były dwie z diecezji sandomierskiej. 1 stycznia 2014 r. prawa miejskie odzyskały Modliborzyce i Zaklików, oddalone od siebie o zaledwie kilkanaście kilometrów.

Pomyślnych wieków, mieszczanie

Zaklików jako miasto pojawiło się na mapie Polski w 1565 r. Wówczas to Stanisław Zaklika, kasztelan połaniecki herbu Topór, uzyskał od króla Zygmunta Augusta lokacyjny przywilej. Zaklików stracił prawa miejskie w 1869 r., podobnie jak i wiele innych miast wspierających powstanie styczniowe. Obecnie jest stolicą jednej z największych obszarowo gmin na Podkarpaciu. Prawie 70 proc. jej powierzchni zajmują lasy. Nic więc dziwnego, że aż 42 proc. mieszkańców opowiedziało się w internetowej sondzie za inwestowaniem przede wszystkim w turystykę. Zaklików to także druga po Stalowej Woli najludniejsza miejscowość stalowowolskiego powiatu (ponad 3 tys. mieszkańców). Dlaczego obecnemu samorządowi tak bardzo zależało na odzyskaniu praw miejskich? – Miejscowi zawsze żyli tutaj ze świadomością, że mieszkają w miasteczku. Jako chłopiec pamiętam, że mama mówiła: „idziemy do miasta”, mimo że Zaklików tych praw nie miał. Ponadto zabudowa Zaklikowa jest typowo miejska, a nie skupiona wzdłuż jednej głównej ulicy, jak to jest charakterystyczne dla wiosek. Mamy rynek i promieniście rozchodzące się od niego ulice. Mieszkańcy zaś nie utrzymują się z roli. Nie bez znaczenia były też względy ambicjonalne – uzasadnia (teraz już) burmistrz Zdzisław Wójcik. Ryszard Polański, poprzedni wójt Zaklikowa, a obecnie regionalista, odzyskanie miejskich praw uczcił stroną internetową „Ziemia Zaklikowska”. – Jestem z pokolenia, dla którego korzenie i tożsamość z tym związana są rzeczą świętą. Staranie się wiele lat temu o prawa miejskie nie przyniosło skutku, bo nie było podstawowej infrastruktury: wodociągów, kanalizacji, oczyszczalni, telefonów czy gazu. Zawsze jednak mówiłem, że chciałbym umrzeć w mieście. Życzę mieszczanom pomyślnych wieków – komentuje pan Ryszard. Podobnie myśli Andrzej Grzyb, pracownik Gminnego Ośrodka Kultury. – Na to historyczne wydarzenie czekaliśmy ponad 140 lat. Jest to zarówno kwestia prestiżu, jak i awansu społecznego Zaklikowa. Pamiętam doskonale, że w latach 70. Zaklików słynął z pięknego wyglądu, wygrywając konkursy na najbardziej zadbaną miejscowość w województwie lubelskim. Prawa miejskie powinny mobilizować nas – władze miasta, Radę Miejską, ale także każdego mieszkańca – do zadbania o estetyczny wygląd Zaklikowa, aby przywrócić jego dawny urok i zadowolić nielicznych przeciwników praw miejskich. Należy modernizować, tworzyć nową bazę turystyczną i hotelową, bo właśnie w taki sposób przyciągniemy do nas ludzi pragnących wypocząć w ciszy, w otoczeniu pachnących żywicą lasów i czystych wód. A to jest najlepszy sposób na promocję naszej miejscowości – podkreśla pan Andrzej. Sylwester Piechota pracuje wprawdzie w Stalowej Woli, ale od lat mieszka w Zaklikowie. – Znaczenie tego faktu to przede wszystkim uchylenie aktu prawnego państwa obcego, które dokonało rozbiorów Polski i pozbawiło Zaklików statusu miasta po powstaniu styczniowym. Mam nadzieję, że odzyskanie praw zatrzyma młodych mieszkańców na miejscu oraz stworzy im warunki do pracy i rozwoju. Jest to także pewna nobilitacja, szczególnie dla osób starszych, z których część jest zaklikowiakami z dziada pradziada i przez cały okres bycia przez Zaklików osadą i oni, i ich ojcowie oraz dziadkowie czuli się mieszczanami – zaznacza Sylwester Piechota. Czy Zaklików wykorzysta swoją szansę? Na razie poza pieczątkami i tablicami nic się nie zmieniło. Burmistrz Zdzisław Wójcik liczy na magię słowa „miasto”, które skuteczniej przyciągnie inwestorów. Ponoć już dzwonią, wypytując o tereny do zainwestowania. Obecnie władze Zaklikowa są jednak ostrożne. Przyszłość miasta i gminy widzą w rozwoju turystyki oraz, gdy odwierty w Lipie potwierdzą spore zasoby wody bogatej w siarkowodór, uzdrowiskowego lecznictwa. – Chciałbym, by Zaklików odzyskał dawną pozycję na turystycznej mapie Polski. Już przed wojną był miejscowością uzdrowiskową z pensjonatami. Jeszcze na początku lat 90. było to bardzo popularne miejsce do wypoczynku. Teraz nasza baza noclegowa jest prawie równa zeru. Nie mamy nawet pola kempingowego – wylicza burmistrz.

Hołd dla przodków

Modliborzyce zostały miastem trochę później, bo w 1631 r., założył je Stanisław Wioteski herbu Rola. Następnie straciły prawa miejskie w tym samym czasie co Zaklików. I w tym samym czasie je odzyskały – mimo że nie spełniły jednego z warunków – ludnościowego. Modliborzyce liczą zaledwie nieco powyżej 1,4 tys. mieszkańców, chociaż, jak podkreśla burmistrz Witold Kowalik, ostatnimi czasy ich populacja zwiększyła się o ponad jedną piątą. Jakimi atutami na wejściu dysponuje nowe miasto (drugie po Janowie Lubelskim w janowskim powiecie)? – Bardzo dobre połączenia komunikacyjne z resztą województwa, bo leżmy przy drodze krajowej Rzeszów–Lublin. Miasteczko cały czas się rozwija. Mamy na przykład prężny zakład przetwórstwa mięsnego zatrudniający ponad 300 osób. Jest też wiele drobnych zakładów usługowych i handlowych. Wybudowana jest cała niezbędna infrastruktura. Dzięki temu, że zostaliśmy miastem, nie stracimy posterunku policji. Znalazły się nawet pieniądze na jego remont. Mam nadzieję, że podobnie będzie z pocztą – wylicza burmistrz. Piotr Rogoża, przewodniczący Rady Miejskiej Modliborzyc, jest modliborzaninem z dziada pradziada. – Odzyskanie praw miejskich jest przede wszystkim oddaniem hołdu naszym przodkom, którzy odważnie walczyli w kolejnych powstaniach. Z tego powodu prawa te utraciliśmy. Teraz liczymy na zainteresowanie miastem dzięki biznesowi. Już odwiedzili nas przedstawiciele dwóch dużych sieci handlowych. Liczymy na nowe miejsca pracy i tańsze zakupy – dodał przewodniczący. Urszula Bzdyra jest mieszkanką Modliborzyc zakochaną w swojej miejscowości. – Dla mnie i, jak sądzę, wielu mieszkańców Modliborzyc przywrócenie praw miejskich stanowi bardzo duże przeżycie emocjonalne. Uważam, że jest to najbardziej godny sposób wyrażenia hołdu wszystkim tym naszym przodkom, którzy nie bacząc na ryzyko, pomagali powstańcom w walce z zaborcą i niejednokrotnie sami brali w niej udział. Przywrócenie praw miejskich naszemu miastu nastąpiło w okrągłą rocznicę – po 145 latach po ich utraceniu. Mieszkańcy Modliborzyc po odebraniu praw miejskich nie byli jednak społecznością, która się poddała i zaniedbała swoją miejscowość. Możemy dzisiaj poszczycić się wieloma inwestycjami, m.in. ładnie odnowionym rynkiem, który wpisany jest do rejestru zabytków województwa lubelskiego – wyznała pani Urszula. Podobnie czuje Wanda Trójczak: – Jako modliborzanka od wielu pokoleń bardzo się cieszę, że po 145 latach odzyskaliśmy prawa miejskie. Nigdy zresztą Modliborzyce nie były typową wsią, od zawsze miały małomiasteczkowy charakter. Centrum – piękny rynek, park, zabytkowy kościół – to tylko niektóre nasze wizytówki. Mam nadzieję, że Modliborzyce będą się prężniej rozwijały i młodzi ludzie będą chcieli tutaj mieszkać. Wzrośnie prestiż gminy, przez to może uda się przyciągnąć nowych inwestorów i powstaną nowe miejsca pracy. Cieszymy się, że jesteśmy miastem, ale mamy też świadomość, że jeszcze wiele pracy i wyzwań przed nami. 17 stycznia podczas uroczystej sesji Rady Miejskiej wojewoda podkarpacki przekaże burmistrzowi Zaklikowa dokument potwierdzający przyznanie miejskich praw. W Modliborzycach specjalna sesja też będzie, ale świętować będą we własnym gronie.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma