• facebook
  • rss
  • Polska w pigułce

    dodane 09.01.2014 00:00

    Z dr. hab. Tadeuszem Zychem, nowym dyrektorem Muzeum Historycznego Miasta Tarnobrzega, o czekających go wyzwaniach rozmawia Marta Woynarowska.

    Marta Woynarowska: Od 1 grudnia ubiegłego roku pełni Pan funkcję dyrektora tarnobrzeskiego muzeum. Jakie ono ma być? Bo to placówka o specyficznym charakterze.

    Tadeusz Zych: Chciałoby się, parafrazując Stanisława Wyspiańskiego, powiedzieć: „Muzeum moje widzę ogromne” (śmiech). Bardzo bym chciał, aby tak było. Ale Muzeum Historyczne Miasta Tarnobrzega faktycznie ma specyficzny charakter, podlegają mu bowiem dwa duże, zabytkowe obiekty – zamek oraz dawny spichlerz. Pierwszy poddawany jest adaptacji, drugi zaś wymaga generalnego remontu.

    To sprawia, że normalna działalność muzeum jest utrudniona. Mało kto zdaje sobie sprawę, że nawet gdyby Państwowa Galeria Sztuki we Lwowie zaproponowała udostępnienie kilkunastu arcydzieł naszego malarstwa, to zmuszony byłym odmówić z prostego względu – brakuje w tej chwili sal mogących pomieścić dużą wystawę. W spichlerzu umiejscowiło się Muzeum Siarkowe, zaś w zamku zakończył się remont jedynie parteru. Dokończenie go wymaga jeszcze nakładu ok. 5–6 mln zł, ale znając życie, ta kwota może wzrosnąć. Poza tym należy sobie zdać sprawę, że utrzymanie dwóch obiektów, przy – jakby nie patrzeć – skromnym budżecie, będzie zadaniem niełatwym. Zwłaszcza że nie ma co liczyć, by muzeum stało się instytucją samofinansującą się. Brakuje bowiem magnesu przyciągającego turystów. Gdyby był tu rękopis „Pana Tadeusza”, wówczas moglibyśmy mieć pewność, że ściągałyby tu ich rzesze. Rękopis jest jednak w Ossolineum i nigdy do Dzikowa nie wróci. Dlatego musimy przyciągać zwiedzających interesującą narracją, czyli opowieścią o tym miejscu.

    Na czym miałaby polegać ta narracja?

    Sądzę, że powinna iść dwutorowo. Po pierwsze, ma to być opowieść o życiu polskiej arystokracji, ziemiaństwa. Chodzi o to, by ktoś zainteresowany codziennością Tarnowskich, a to wciąż jest chwytliwy temat, mógł za pomocą metod multimedialnych poznać zwykły dzień z życia tego rodu, ale również rodzinne uroczystości, doniosłe wydarzenia o charakterze narodowym. Niezwykle pomocny w tym względzie będzie bogaty zbiór ikonograficzny. A drugi tor tej narracji powinien obejmować dzieje Tarnobrzega, który jest naprawdę bardzo ciekawym miastem. Chodzi o ukazanie go jako miasta galicyjskiego, w którym krzyżowały się różne kultury, i które żyło w cieniu Dzikowa oraz obrazu Matki Bożej Dzikowskiej. Ponadto Tarnobrzeg miał wiele ciekawych epizodów łączących się z wydarzeniami ogólnopolskimi. Byłaby to zatem opowieść o Polsce w pigułce. Niestety, ta ekspozycja, która mogłaby zająć pierwsze piętro, to dopiero przyszłość, ale także kwestia pieniędzy, jakie miasto przeznaczy na nią. Naturalnie mam świadomość, że musimy również sami zdobywać potrzebne na to fundusze, a nie oglądać się tylko na samorząd.

    To, o czym Pan mówił, to przyszłość – miejmy nadzieję, że nieodległa. A na co obecnie mogą liczyć tarnobrzeżanie i turyści?

    Zdaję sobie sprawę, że nasza oferta musi stale się zmieniać. Z prostego względu – ktoś, kto już był w zamku i widział udostępnione wnętrza, drugi raz nie przyjdzie. Przyciągnąć go może tylko coś nowego. Dlatego musimy organizować 5 lub 6 wystaw czasowych. Odrębnym zagadnieniem jest zachęcenie do odwiedzenia naszego muzeum osób z zewnątrz. I nad tym problemem będziemy mocno się zastanawiać. Chcielibyśmy, by turyści przyjeżdżający do Sandomierza zainteresowali się również Tarnobrzegiem i naszym muzeum. Podstawę stanowi tu reklama. W modzie na Sandomierz jest też szansa dla nas. Jeśli chodzi natomiast o plany na ten rok, to przymierzamy się do kilku wystaw związanych z przypadającymi okrągłymi rocznicami. Pierwsza z nich to 100-lecie wybuchu I wojny światowej, którą chcemy ukazać z perspektywy ówczesnego tarnobrzeżanina. Druga, roboczo nazwana „Tarnobrzeg w dobie dwóch wolności”, czyli odnosząca się do dat 1944 i 1989. Bardzo zależy mi również na przygotowaniu ekspozycji ukazującej rolę klasztoru ojców dominikanów w życiu miasta. Ponadto, i tego nie odpuszczę, nawiązując do słynnego zjazdu dzikowskiego, podczas którego Walery Sławek próbował politycznie rozgrywać Zdzisława Tarnowskiego, chcę każdego roku w czerwcu organizować taki zjazd, na który zapraszany byłby jeden znany polityk z różnych partii. Pragnę poza tym przygotowywać cykliczne wydarzenia związane z obchodzonymi rocznicami, świętami, czyli Dniem Żołnierzy Wyklętych, bitwą pod Komorowem, bitwą warszawską. Chodzi o to, by w każdym miesiącu odbyło się jedno wydarzenie. A oprócz tego będziemy chcieli przygotowywać różne niespodzianki; jedną z nich szykujemy na Dzień Dziecka. Zależy mi na odtworzeniu magii parku – temu miałyby służyć niedzielne koncerty w wykonaniu np. uczniów szkół muzycznych. Osłodą i ochłodą będzie służyć kawiarenka, którą zamierzam usytuować na tarasie od strony skarpy.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół