• facebook
  • rss
  • Nie chcą być na obrzeżach

    Marta Woynarowska

    |

    Gość Sandomierski 49/2013

    dodane 05.12.2013 00:00

    – To jest ból, którego nie zniweluje czas – mówi pani Katarzyna. – I towarzyszy nam już 20 lat, każdego dnia.

    Osoby wierzące żyjące w związkach niesakramentalnych zgodnie podkreślają, że niczego tak nie zazdroszczą innym, jak możliwości przystępowania do stołu Pana. – Podczas każdej Mszy św. czuję wręcz fizyczny ból, kiedy widzę ludzi przyjmujących Komunię św. – mówi pani Katarzyna.

    – A najgorzej jest w okresie świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy, kiedy ławki pustoszeją, bo wszyscy udają się przed ołtarz, a my i jeszcze jedno małżeństwo zostajemy jak na pustym pokładzie statku. Wówczas mam ochotę zapaść się pod ziemię, także ze wstydu – dodaje gorzko pan Andrzej. – I nie rozumiem ludzi, którzy mogą przystępować do spowiedzi i Komunii św., a nie czynią tego z obojętności dla wiary albo zwyczajnie z lenistwa.

    Początek

    Duszpasterstwo Związków Niesakramentalnych w diecezji sandomierskiej powstało 8 grudnia 2007 r. za sprawą ks. Wiesława Surmy. – Pewnego wieczoru syn wrócił po Mszy św., do której służył jako ministrant, z okrzykiem „Tatusiu, ks. Wiesław prosi, abyś przyszedł do kościoła”. Nie wiedziałem, o co chodzi – opowiada pan Andrzej. – Poszedłem, ks. Wiesław czekał na mnie. Okazało się, że bp Andrzej Dzięga chciał utworzyć w Sandomierzu Duszpasterstwo Związków Niesakramentalnych, i ksiądz zaprosił nas i jeszcze jedno małżeństwo ze Skalnej Góry do uczestnictwa i pomocy w jego budowaniu. Ponieważ ks. Wiesław Surma był wikariuszem w parafii Chrystusa Króla w Tarnobrzegu, tutaj też skupiło się całe życie nowej wspólnoty. Początkowo przystąpiło do niej 10 par, ale z czasem zaczęła wrastać. – Niestety, byli tacy, którzy liczyli, że przynależność do duszpasterstwa pomoże im w szybkim uzyskaniu opinii o nieważności poprzedniego małżeństwa kościelnego i będą mogli przystępować do Komunii św. Tymczasem nic bardziej mylnego. Założeniem naszej wspólnoty jest bycie jak najbliżej Pana Boga i niedopuszczenie do odcinania się ludzi po rozwodach od Kościoła. Jest to bowiem zjawisko dość powszechne, wynikające z niewiedzy bądź z wewnętrznej niechęci – stwierdza pan Andrzej. W ciągu 6 lat działalności przez DZN przewinęło się wiele osób, jedne zmarły, inne odchodziły, twierdząc, że jednak to nie dla nich. Ale jest stała, silna grupa aktywnie działająca od samego początku, i do niej należą pani Katarzyna i pan Andrzej, którzy wspólnie pokonują trudy codzienności od 20 lat. Poznali się, kiedy on miał już za sobą rozwód, ona zaś była panną. Pan Andrzej starał się o orzeczenie nieważności poprzedniego małżeństwa, ale bez rezultatu. – Modlimy się bardzo gorąco, że może Bóg pozwoli nam znaleźć jakieś rozwiązanie tej sytuacji – zwierza się pani Katarzyna. – I nie pozwoli nam odejść z tego świata bez sakramentu małżeństwa i przyjęcia Komunii św – dodaje. Od lat aktywnie uczestniczą w życiu lokalnego Kościoła, zwłaszcza swojej parafii. – Nasz wspaniały ks. proboszcz Adam Marek wielokrotnie prosił nas o niesienie darów, śpiew psalmów – mówi pani Katarzyna. Udzielali się w dominikańskim Kręgu Biblijnym i innych wspólnotach.

    Teraźniejszość

    – Obecnie na spotkania przychodzi ok. 18 małżeństw, ale należy zaznaczyć, że liczba ta jest dość płynna, albowiem jedni odchodzą, na ich miejsce przychodzą nowi – mówi ks. dr Tomasz Cuber, od czerwca diecezjalny duszpasterz związków niesakramentalnych (ks. Wiesław Surma został kierownikiem referatu duszpasterstwa rodzin i małżeństw w kurii sandomierskiej). – Spotykamy się w drugie soboty miesiąca w parafii pw. św. Barbary w Tarnobrzegu. Jest to z naszej strony odpowiedź na potrzebę takiego duszpasterstwa, gdyż wzrasta liczba małżeństw niepołączonych sakramentem. W ubiegłym roku zwrócili uwagę na tę kwestię ojcowie synodalni, którzy w końcowym orędziu, zwracając się do wiernych żyjących w związkach niesakramentalnych, podkreślali, że miłość Pana nikogo nie opuszcza, że Kościół jest domem otwartym dla wszystkich, że pozostają członkami Kościoła, nawet jeżeli nie mogą otrzymać sakramentalnego rozgrzeszenia i Eucharystii. Wszak do Boga można zbliżyć się nie tylko poprzez przyjęcie Komunii św., ale także poprzez modlitwę, czyny miłości i miłosierdzia, uczestnictwo w Mszach św. i, co bardzo istotne, poprzez religijne wychowanie dzieci – zauważa ks. Cuber. – Dróg wiodących do Boga i bliskiego kontaktu z nim jest wiele. Udział w duszpasterstwie daje osobom ze związków niesakramentalnych poczucie jedności z Kościołem. Wiedzą, że nie są przez niego ani potępiani, ani dyskryminowani. W czasie spotkań jest czas na modlitwę, wspólne rozmowy oraz chwilę refleksji nad usłyszaną nauką, prelekcją. – Bardzo ważnym momentem jest dla nas modlitwa Komunii duchowej, po odmówieniu której ks. Tomasz udziela nam specjalnego błogosławieństwa – dodaje pan Andrzej. Grupa każdego roku ma spotkania opłatkowe, wielkanocne, odbywa wspólne pielgrzymki. Ponadto sandomierska wspólnota nawiązała kontakty z duszpasterstwami związków niesakramentalnych z innych diecezji. – Bardzo bliskie i serdeczne relacje łączą nas z grupą krakowską, z którą już kilkakrotnie spotykaliśmy się na wspólnych wyjazdach pielgrzymkowych – mówi pan Andrzej.

    Plany

    – Zapraszam wszystkie pary żyjące w związkach niesakramentalnych na nasze spotkania – zachęca ks. Tomasz Cuber. – Zwłaszcza na organizowany przez nas Adwentowy Dzień Skupienia, który odbędzie się 14 grudnia w parafii Chrystusa Króla w Tarnobrzegu i potrwa od 9.00 do 15.30. Duszpasterstwo ma już w swoich planach styczniowe spotkanie opłatkowe, integracyjny wyjazd do sanktuarium na Świętym Krzyżu oraz trzydniowe rekolekcje wielkopostne.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • ana
      10.12.2013 18:40
      W jakim celu Gość reklamuje zwiazki osób żyjących w cudzołóstwie i nazywa ich małżeństwami? Prawdopodobnie połowa tych ludzi jest winna rozpadu swoich małżeństw sakramentalnych. Jeśli rzeczywiście jest im ciężko, to niech pokutują i modlą się, ale nie w duszpasterstwach, które stwarzają im ciepłą przystań, lecz w innych, np. w żywym różańcu czy innych wspólnotach. Duszpasterstwa związków niesakramentalnych są zbędne i wręcz szkodliwe, bo sieją zgorszenie i wrażenie, ze Kościół aprobuje życie w nowych związkach po rozwodzie. Tych ludzi nie trzeba ani usuwać z Kościoła, ani zbytnio hołubić, a takie odczucie mam po przeczytaniu artykułu.
      Są ludzie dużo biedniejsi duchowo, niż niesakramentalni - to porzuceni małżonkowie, samotnie wychowujący dzieci. Czy dla nich też jest zorganizowana wspólnota w Diecezji Sandomierskiej?
    • jan
      11.12.2013 10:14
      proszę nie reklamować związków cywilnych w katolickiej gazecie
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół