• facebook
  • rss
  • Remont nabiera kolorów

    Marta Woynarowska

    |

    Gość Sandomierski 37/2013

    dodane 12.09.2013 00:00

    – Wszyscy staramy się pomóc, wszak to dom naszej Pani Dzikowskiej – mówi Stanisław Uziel.

    W uroczystość Narodzenia Najświętszej Maryi Panny na placu kościelnym i w ogrodach klasztoru ojców dominikanów zrobiło się niezwykle gwarno, a wszystko za sprawą drugiego Pikniku Parafialnego. – W tym roku zbieramy pieniądze na dalszy remont naszego kościoła – wyjaśnił o. Marek Grzelak OP, pełniący funkcję syndyka tarnobrzeskiego konwentu. W organizację pikniku włączyła się cała rzesza ludzi, dzięki czemu było i coś dla duszy, i coś dla ciała.

    – Na dzisiaj dzięki pomocy wielu bezinteresownych osób przygotowałem po 150 litrów wojskowej grochówki i bigosu – cieszył się Stanisław Uziel, kawaler Orderu Uśmiechu. – Ponieważ moja kuchnia polowa jest w tej chwili zepsuta, Dwór Dwikozy bez żadnych problemów użyczył mi swojej, kapustę podarowała mi Megavita z Gór Wysokich, inni zaś mięsną wkładkę do bigosu i zupy, a ja to wszystko upichciłem. Nikt dzisiaj nie odejdzie stąd głodny. A są jeszcze inne punkty, np. z grillem, słodkościami – mówił. Kto zatem chciał się przez całe popołudnie bawić przy dobrej muzyce, ciekawych grach i korzystać z przepięknej pogody, wprost wymarzonej na taką imprezę, mógł spokojnie darować sobie gotowanie niedzielnego obiadu i zdać się na pyszności serwowane na pikniku. Organizatorzy starali się bowiem zapewnić również interesujący program artystyczny. Stąd występy zaprzyjaźnionego zespołu wokalnego Primo z Sokolnik, który po raz drugi gościł na dominikańskim pikniku. Tarnobrzeskiej publiczności zaprezentowała się również Weronika Kowalczuk, choć dopiero dzień wcześniej wróciła z Ogólnopolskiego Festiwalu Piosenki Dziecięcej i Młodzieżowej w Opolu, gdzie zdobyła główną nagrodę w swojej grupie wiekowej. Wiele emocji wzbudziły popisy chmielowskich mażoretek „Diament”, które jak zawsze przygotowały program na najwyższym poziomie – zresztą mistrzyniom nie wypada inaczej. A nieco starszej publiczności z pewnością spodobały się występy zespołów ludowych – Stalowianek, Jamniczanek oraz kapeli „Nad Łęgiem”. Dla najmłodszych zaś przygotowany był cały zestaw gier i zabaw sportowych. Można było poćwiczyć celne rzucanie piłką, ponaprężać muskuły podczas przeciągania liny oraz poczuć się jak tarnobrzeskie mistrzynie z KTS Zamek i pograć w tenisa stołowego. Do wrzucania datków do puszek zachęcały nawet psie aniołki. – Tak jak przed paroma laty uczestniczyliśmy we wszystkich edycjach „Miasta Aniołów”, zbierając pieniądze na Dom Dziecka, tak teraz włączyliśmy się w akcję pomocy na rzecz remontu dominikańskiej świątyni – mówił Mariusz Mazur prezes Tarnobrzeskiego Stowarzyszenia Przyjaciół Zwierząt „Ogród św. Franciszka”. – Ponieważ nawiązujemy do pomysłu miasta, który był rewelacyjnym przedsięwzięciem, nasze psiaki ze schroniska noszą skrzydełka. Nie ukrywam, że przy okazji promujemy adopcję zwierząt znajdujących się pod opieką „Ogrodu św. Franciszka”. Widok psów zmiękczył niejedno serce, zwłaszcza najmłodszego pokolenia, i w efekcie do puszek trafiały kolejne monety. Tego dnia swój nowy dom znalazła Żabka, malutka suczka kundelek, którą przygarnął 6-letni Leon Kubański. – Żabcię zobaczyłem w schronisku, bo chodzę tam od pierwszego dnia, jak poszedłem do zerówki – zwierzał się chłopczyk. – I bardzo polubiłem ją, bo jest bardzo kochana. Mam dla niej karmę, miseczkę z wodą i legowisko. Cały dochód z pikniku podobnie jak taca zebrana tej niedzieli zostaną przeznaczone na dalsze prace przy remoncie kościoła. – Konieczne było zabezpieczenie zewnętrznych murów świątyni, bo istniała groźba odpadnięcia niektórych elementów, jak choćby gzymsów, czy zwieńczeń w postaci wazonów z owocami granatu – informował o. Krzysztof Parol OP, przeor tarnobrzeskiego klasztoru. Renowacji poddawana jest cała elewacja, która zyska także nowy kolor. – Podczas odkrywek dokonanych przez konserwatorów natrafiono na pierwotną barwę zewnętrznych ścian – wyjaśniał o. Krzysztof. – Dla wielu może to być zaskoczenie, bo intensywny kolor różowo-czerwony po obecnych szarościach, do których przyzwyczaił nas PRL, to wielka odmiana – uzupełnił o. Marek Grzelak OP. – Remont finansowany jest z ofiar parafian i wszystkich wiernych odwiedzających dom naszej Pani Dzikowskiej. Wielkim wsparciem w tym przedsięwzięciu są również modlitwy osób przychodzących do sanktuarium. Remont finansowany jest z niedzielnych tac oraz pensji ojców pracujących w szkołach. Ponadto klasztor otrzymał dotację ze środków Podkarpackiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków z przeznaczenie na obróbki blacharskie polegające na uszczelnianiu dachu, remont sygnaturki, izolację sklepień od strony poddasza oraz roboty elewacyjne. – Nie będziemy zmieniać poszycia dachu, ale musimy go znacząco poprawić. Upływ czasu, niekorzystne warunki, jakie przez szereg lat panowały w związku z działalnością kopalni siarki wyrządziły wiele szkód – informował o. Marek. Zakres prac jest ogromny. Jak długo jeszcze potrwa remont, ojcowie nie są w stanie określić. W dużej mierze wpływ na to będą mieć fundusze. Dlatego każdy, kto zechciałby wesprzeć dzieło odnowienia domu Matki Bożej Dzikowskiej, może to uczynić, wpłacając dowolną kwotę na konto klasztoru z dopiskiem „Na remont”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół