• facebook
  • rss
  • Matczyne kwiaty i mięta

    ks. Tomasz Lis

    |

    Gość Sandomierski 34/3013

    dodane 22.08.2013 00:00

    Tysiące wiernych na święcie o czterowiekowej tradycji. Z tradycyjnym „zielem” dziękowano za tegoroczne plony.

    Ten odpust wpisany jest w okoliczną tradycję od czasów przybycia do Rytwian kamedułów. Początkowo jego wyjątkowość polegała na tym, że tego dnia do klasztoru mogły wejść także kobiety. Dziś dokładamy starań, aby ten dzień był równie wyjątkowy poprzez uroczystą oprawę Mszy św., tradycyjne kramy czy rodzinne spotkania. Prawie każdy przybywa z przepiękną wiązanką kwiatów i polskich ziół, aby podziękować za to, czym obrodziła ziemia – podkreślał ks. Wiesław Kowalewski, dyrektor pustelni.


    Na tegoroczny odpust przybyli okoliczni mieszkańcy oraz pielgrzymi i wierni z różnych regionów Polski i z zagranicy. Według szacunków służb porządkowych, na uroczystość zjechało kilka tysięcy wiernych.
– Na odpust przyjeżdżamy co rok, choć mieszkamy dość daleko. Postanowiliśmy spędzić z rodziną tutaj cały dzień. Sprzyjają temu odtworzone ogrody klasztorne, gdzie można wypocząć i naprawdę się zrelaksować – mówi Katarzyna Styczeń.
Odpustową Sumę, której przewodniczył bp Krzysztof Nitkiewicz, poprzedziła modlitwa różańcowa, prowadzona przez miejscowe koła Żywego Różańca. Podczas homilii biskup mówił o znaczeniu zawierzenia Bogu na wzór Maryi. – Maryja, wzięta do nieba z duszą i ciałem, przypomina, że każdy z nas został powołany do takiej samej chwały. Ukazuje, co dzieje się z człowiekiem, który uwierzył bezgranicznie Bogu i podporządkował Mu swoje życie. Kiedy odchodzimy od Boga, zastępujemy Go kimś lub czymś innym, obumieramy. Kiedy otwieramy się – jak Maryja – na Jego Słowo, odzyskujemy pełnię życia – podkreślał biskup.
Na zakończenie Mszy św., zgodnie z polską tradycją dnia Matki Bożej Zielnej, bp Nitkiewicz poświęcił przyniesione przez wiernych bukiety zbóż, ziół i kwiatów. – Robienia tradycyjnego „ziela” nauczyła nas jeszcze babcia. Leśne zioła trzeba zbierać kilka dni. Są tutaj grzmotnik, mięta, krwawnik, szałwia, kłosy zbóż oraz cała rozmaitość kwiatów, aby bukiet miał piękną kolorystykę – tłumaczy Weronika z pobliskiego Strzegomia. Jak opowiada, bukiet po uroczystości starannie się zasusza i zachowuje w mieszkaniu, aby – w razie potrzeby – służył jako produkt do robienia leczniczego naparu. – Dawniej – jak opowiadała babcia – było to domowe lekarstwo, mające moc od Matki Bożej – mówi Weronika.
Przez całe popołudnie w pustelni odpoczywali wierni i turyści, którzy korzystali z regionalnych atrakcji, robiąc zakupy na licznych ludowych kramach czy spacerując po klasztornych ogrodach. 


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół