• facebook
  • rss
  • Taniec w słońcu

    Marta Woynarowska

    |

    Gość Sandomierski 34/3013

    dodane 22.08.2013 00:00

    Walc Barbary zatańczony z bukietami śnieżnych nenufarów zachwycił tarnobrzeską publiczność.

    Członkowie Grupy 4H Iskra, działającej przy Zespole Szkół Ogólnokształcących oraz Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury w Ożarowie wystąpili podczas czwartego spotkania w ramach cyklu „Niedzielne spotkania z muzyką i tańcem”, zorganizowanego przez Tarnobrzeskie Stowarzyszenie Inicjatyw Artystycznych „Fram”. Przy szumie fontanny na placu Antoniego Surowieckiego zaprezentowali dwa musicale „Podróż sentymentalna, czyli od pola do Opola” oraz „Diamentowe gody”.

    
Wykorzystując znane polskie i zagraniczne utwory, odbyli czasami nostalgiczną, czasami pełną radości i wigoru podróż przez muzykę ostatnich kilkudziesięciu lat. Elementy tańca ludowego splotły się z ognistą cza-czą oraz romantycznym walcem. – Bardzo chcę podkreślić, że cały układ choreograficzny jest autorstwa młodzieży – mówi Ewa Gumuła, opiekunka grupy. – Kroków walca czy tanga uczyli się z płyt, bo nigdy wcześniej w żadnych programach nie wykorzystywaliśmy tańców towarzyskich.


    Zaczęli od bab


    Pierwszy program zaprezentowany przez tancerzy z Grupy 4H nosił znamienny tytuł „Baby, ach te baby”. – Ale było to ujęcie jak najbardziej salonowe – opowiada pani Ewa. – Dziewczęta ubrane w rewiowe suknie, chłopcy zaś we fraki. A później posypały się kolejne pomysły, każdy różniący się od poprzedniego tematem i klimatem. W Tarnobrzegu publiczność miała możliwość poczuć atmosferę od wiejskiego festynu po wysublimowane klimaty salonów wyższych sfer.
– Tworząc „Podróż sentymentalną”, postanowiliśmy wykorzystać stroje, które pozostały nam z poprzednich spektakli, m.in. z „Kamiennych serc, niemych twarzy” pochodziły te zwiewne sukienki dziewcząt oraz białe stroje, włącznie z cylindrami noszonymi przez chłopców – wyjaśnia Ewa Gumuła. – Niestety, ostre słońce odebrało im sporo z aury, jaką miały podczas występu na scenie naszego MGOK-u, gdzie reflektory rzucające niebieskie światło wywoływały wrażenie jakiegoś odrealnienia, tajemnicy.
W swoim repertuarze młodzi artyści mają jeszcze kilka innych spektakli, w tym „Diamentowe gody”, opowiadające o prostej rodzinie z Ożarowa, która, jak stwierdzili sami wykonawcy, bliska jest charakterem serialowym „Badziewiakom”, oraz wspomniane „Kamienne serca, nieme twarze”, traktujące o Wigilii, ale mocno różniącej się od konwencjonalnych ujęć, znanych choćby z jasełek. – Oparliśmy się na elementach baletowych, wykorzystując jednocześnie stare, dzisiaj zupełnie zapomniane pastorałki oraz kolędy – wyjaśnia opiekunka grupy.
Podczas pracy nad nowym przedstawieniem opiekunowie pozostawiają młodzieży wiele swobody. – My tworzymy tylko pewien trzon, wokół którego oni sami wymyślają otoczkę – dodaje Marian Sus, dyrektor MGOK w Ożarowie.


    Na krakowskiej scenie


    W swoim dorobku młodzież z Ożarowa ma również udział w ogólnopolskim konkursie, który odbył się w ramach krakowskich Dni Tischnerowskich. Wyjazd do Krakowa był wielkim tryumfem młodych i ich opiekunów, przywieźli z niego bowiem pierwszą nagrodę. I nie onieśmieliła ich bynajmniej scena słynnej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej, na której swoje pierwsze kroki stawiały tuzy polskiego teatru. – Było to niesamowite przeżycie dla dzieci – zauważa pani Ewa. – Ale i okazja do zdobycia nowych doświadczeń.
Młodzież miała również okazję zaprezentować się na ministerialnych salonach w Warszawie.


    Wykuwanie sukcesu


    O sukcesie ożarowskiej Grupy 4H Iskra z pewnością decyduje doskonałe zgranie, jej członkowie znają się bowiem od dłuższego czasu. – Dopiero w tym roku pożegnamy się z Pawłem, najstarszym uczestnikiem, który wyjeżdża na studia – wyjaśnia Marian Sus. – Więcej osób odejdzie w przyszłym roku, bo mamy kolejnych maturzystów w tym gronie. Ale wciąż dochodzą nowe osoby. Niedawno przystał do grupy mały chłopiec, który już radzi sobie całkiem dobrze. Przedział wiekowy wśród członków „Iskry” jest dość duży, bo od trzeciej klasy podstawówki po klasę maturalną. Ale nie przeszkadza im to bynajmniej w utrzymywaniu doskonałych relacji. – Są jak muszkieterowie – jeden za wszystkich, wszyscy za jednego – dodaje z uśmiechem pan Marian.
Ale nawet najlepsza atmosfera nie daje pewności odniesienia sukcesu. O tym decyduje przede wszystkim ciężka praca. – Gdy przygotowujemy nowy program, zajęcia odbywają się kilka razy w tygodniu – mówi Ewa Gumuła. – Pracujemy aż do bólu. Natomiast oprócz tego mamy coraz więcej występów. Wolne robimy sobie tylko w lipcu, który dzieci wykorzystują na wakacyjne wojaże. Od sierpnia zaczyna się bowiem seria wyjazdów na różne imprezy odbywające się nie tylko w miastach regionu, ale także w nieco dalszych, jak choćby Busku-Zdroju czy Kielcach.
Tegoroczny występ w Kielcach z okazji pikniku rodzinnego „ZMW łączy pokolenia” bardzo przypadł do gustu Agacie Świderek. – Było bardzo przyjemnie, a publiczność nas gorąco przyjęła. Zapamiętam go na długo, tak jak swoją pierwszą rolę – Śmierć, która mnie nieco przeraziła, ale jeszcze bardziej moją rodzinę – wspomina dziewczynka. – Była fantastyczną maleńką Śmiercią z przejmującym głosem – dodaje z uśmiechem Ewa Gumuła. Swojej przygody ze sceną i z Grupą 4H z pewnością nigdy nie zapomną Mateusz Lebioda, Jakub Kozakiewicz oraz Maciej Szcześniak, którzy w tym roku odwiedzili Stany Zjednoczone, w ramach wymiany młodzieży. Poznali tam życie amerykańskich rodzin oraz szlifowali język angielski.


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół