• facebook
  • rss
  • Zdążyć na urodziny

    ks. Tomasz Lis


    |

    Gość Sandomierski 33/2013

    dodane 15.08.2013 00:00

    Strzyżowicki kościół od kilku lat poddawany jest gruntownym pracom renowacyjno-
-konserwatorskim. To część przygotowań do parafialnego jubileuszu.

    Jesteśmy spadkobiercami znaczącej historii. O tej parafii wspomina już Jan Długosz w swoim „Liber beneficiorum”. Pierwszy drewniany kościół powstał przed 1326 rokiem. Po trzech wiekach rozebrano go, a Felicjanna Jarmuszewska-Reklewska ufundowała w 1783 r. obecną świątynię. Część wystroju i wyposażenie przeniesiono ze starego kościoła – opowiada ks. Stanisław Kuraś, proboszcz.


    Wielowiekowe dziedzictwo


    W okresie wojennym kościół podzielił losy okolicznych miejscowości, które znalazły się na linii frontu i zostały dotkliwie znisz-
czone. Ludzie prawie nie mieli do czego wracać. Świątynia – staraniem ks. Bolesława Kasińskiego i parafian – została odbudowana w latach 1946–1954.
Mimo niełatwej sytuacji ekonomicznej parafianie wspomagają wiele inwestycji, które w ostatnim czasie wykonano w zabytkowej świątyni. – Dzięki środkom unijnym i pomocy mieszkańców odrestaurowaliśmy gruntownie dach. Dużym wydatkiem był także remont chóru i organów. Odnowiliśmy też chrzcielnicę i ambonę oraz uporządkowaliśmy teren wokół kościoła. Każdy rok to jakaś inwestycja, nieodzowna przy obiektach zabytkowych – dodaje ks. Stanisław. Znaczniejsze inwestycje rozłożono na kilka lat, ale ambitnym planem jest wykonać je przed obchodami 700-lecia parafii. W tym roku wspólnota świętuje 230. rocznicę budowy kościoła.


    Wszystkiego po trochu


    Jeszcze kilka lat temu mieszkańcy utrzymywali się głównie z rolnictwa. Urodzajne gleby pozwalały na uprawę dochodowego buraka cukrowego czy szlachetnych zbóż. – Mało kto tu nie gospodarzył. Nie było problemu ze zbytem buraka, bo niedaleko była cukrownia, a i za zboże dostawało się dobrą cenę. Dziś młodzi szukają lżejszej i lepszej pracy niż rolnictwo – z nieukrywanym żalem opowiada pan Kazimierz.
Obecnie w Strzyżowicach sytuacja się zmienia. Choć nadal podstawę utrzymania stanowią gospodarstwa rolne, coraz więcej osób szuka uzupełnienia budżetu w okolicznych zakładach lub prywatnych firmach. – Rośnie także emigracja. Przed kilkunastu laty tylko kilka osób było poza domem, obecnie liczba emigrantów czasowych lub stałych to blisko 200 osób – tłumaczy proboszcz. Ta sytuacja spowodowana jest niestabilnością rynku rolniczego. – Trudno przewidzieć, co będzie miało dobrą cenę. Nastawiając się na jednorodną uprawę, można stracić wiele, a siejąc wszystkiego po trochu, można mieć nadzieję, że coś przyniesie zysk – dodaje pan Kazimierz.


    Siostrzana opieka


    W jednej z wiosek, w Kobylanach, znajduje się dom zgromadzenia sióstr miłosierdzia, ofiarowany przed ponad 150 laty przez Władysława Rudnickiego, który wskazał, aby siostry posługiwały chorym, ubogim, sierotom i potrzebującym. – W miarę swoich możliwości odwiedzają chorych, katechizują, prowadzą grupy duszpasterskie. Ich obecność jest mocno wpisana w panoramę okolicy. W tamtejszej kaplicy odprawiamy Msze św. i nabożeństwa dla okolicznych mieszkańców – podkreśla proboszcz


    Zdaniem proboszcza


    – Podziwiam pracę moich parafian, ich przywiązanie do ziemi. To prawdziwi rolnicy, którzy kochają tę pracę. Szkoda, że coraz słabiej jest ona wynagradzana. Martwi to, że coraz mniej młodych chce wiązać swoją przyszłość z rolnictwem, choć trzeba przyznać, że ostatnio powstają także duże i nowoczesne gospodarstwa. Na terenie parafii są ślady dawnej obecności arian. Siostry szarytki w Kobylanach dość troskliwie opiekują się chorymi, prowadzą także z powodzeniem scholę oraz grupę maryjną. W parafii działają: grupa ministrantów, koła różańcowe, adoracyjna grupa Jezusa Miłosiernego. Od kilku lat staramy się przywrócić zapomniany kult Matki Bożej Bolesnej, której obraz w głównym ołtarzu – jak podają kroniki – jest łaskami słynący. Wprowadziliśmy specjalną nowennę, która powoli cieszy się coraz większą frekwencją. We wszelkich inicjatywach, czy to materialnych, czy duszpasterskich, wspierają nasze działania rada parafialna oraz chętni parafianie, którym jestem za to wdzięczny.
ks. Stanisław Kuraś
Pochodzi z Łętowni, wyświęcony na kapłana w 1986 r. 
W parafii posługuje od 2000 r. Kanonik honorowy 
Kapituły Kolegiackiej w Opatowie.


    Zapraszamy 
na Msze św. 


    W niedziele i święta: 
8.00, 10.00 (Kobylany), 
12.00, 15.00 (Kobylany)
W dni powszednie: 18.00 
lub 16.00 (zimą), 17.00 
lub 15.00 (Kobylany – zimą).

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół