• facebook
  • rss
  • Fotograf w sutannie

    Marta Woynarowska

    |

    Gość Sandomierski 30/2013

    dodane 25.07.2013 00:00

    – Wszystko się zaczęło od zdjęcia wujka Wojciecha Sadeckiego – zwierza się Sławomir Stępak.

    Zaczątek zbiorów fotograficznych pana Sławomira stanowiły rodzinne albumy. – Wojna, niestety, mocno je przetrzebiła, ale zachowało się zdjęcie wówczas tajemniczej dla nas postaci brata mojej prababci, Wojciecha Sadeckiego. Ubrany był w mundur kapitana z szablą przypiętą przy boku. Na mnie, jako małym chłopcu, zrobiło to wówczas ogromne wrażenie. Nie wiedzieliśmy, co się z nim stało, po wybuchu wojny bowiem ślad po nim zaginął.

    Dopiero w kilkanaście lat później, kiedy czytałem książkę ks. Bogdana Stanaszka o jego rodzinnym Brzostku, natrafiłem na informację o wujku. Okazało się, że pracował tam w tajnym nauczaniu i podczas pacyfikacji miasta w 1944 r. został zabrany przez Niemców i zginął. Zdecydowana większość zdjęć została Sławomirowi Stępakowi podarowana. Jako znany wielu tarnobrzeżanom kolekcjoner starych dokumentów i przedmiotów budzi zaufanie. Ogromny i bezcenny zbiór przekazała mu Dorota Kozioł. Widząc duże zainteresowanie pana Sławka postacią jej dziadka, senatora Wojciecha Wiącka, któremu swą pracę magisterską poświęcił jego starszy brat Waldemar, zdecydowała, że będzie to dobre miejsce na przechowanie unikatowych fotografii. Najczęściej rodziny decydują się przekazywać spuścizny po śmierci jakiegoś seniora rodu. – Ostatnio zmarła moja sąsiadka i jej bratanek przekazał mi album z dwudziestolecia międzywojennego z interesującymi zdjęciami z Seminarium Nauczycielskiego w Tarnobrzegu oraz przedstawiające remont kościoła w Miechocinie w latach 30. Ludzie nie są w stanie rozpoznać osób, okoliczności, czy też miejsc, w których fotografia powstała – zauważa pan Sławomir. – A ja staram się cierpliwie rozszyfrować zdjęcia. Wiele z nich niestety – być może na zawsze – pozostanie tajemnicą, gdyż tych, którzy mogliby zidentyfikować postacie, jest coraz mniej. – Z każdym rokiem seniorów ubywa – stwierdza kolekcjoner. – Niektórzy zaś mają problemy ze zdrowiem, szwankuje pamięć i oczy też już nie te, co dawniej. Chociaż trafiło do mnie kiedyś zdjęcie z 1926 r. z kursu kroju w miechocińskiej parafii. Pani, która opisywała je, w chwili jego zrobienia miała 10 lat, była zatem małą dziewczynką. Kiedy je zobaczyła, stwierdziła: „Sami swoi” i kolejno wymieniała imiona i nazwiska. Sławomir Stępak nie tylko gromadzi fotografie, interesuje go również historia miejscowych zakładów fotograficznych oraz fotografów amatorów działających na terenie Tarnobrzega. – Przed II wojną były tutaj trzy osoby, które pozostawiły po sobie interesujące spuścizny – mówi pan Sławek. – Jedną z nich jest Tadeusz Golas, właściciel drogerii, który oprócz wielu zdjęć rodzinnych utrwalił również pracę Michała Marczaka, bibliotekarza i archiwisty dzikowskiego, z którym się przyjaźnił. Zachowały się fotografie z lat 40. przedstawiające Marczaka suszącego zamokłe książki w zamkowej kaplicy. Zresztą ostatnie fotografie z okresu poprzedzającego śmierć bibliotekarza są autorstwa Golasa. Inną postacią, jak podkreśla kolekcjoner, zasłużoną dla miasta jest ks. Stanisław Matyka. Jego najwcześniejsze znane panu Sławkowi zdjęcie pochodzi z ok. 1919 r. Do Miechocina trafił w 1920 r., gdzie został wikariuszem w tutejszej parafii. Szybko poznał i zaprzyjaźnił się z Marczakiem. – Przyjaźń ta przetrwała aż do nieoczekiwanej śmierci bibliotekarza – opowiada Sławomir Stępak. – Ostatni list, jaki napisał, był adresowany właśnie do ks. Matyki. Wspólnie, wraz z rodziną Marczaka, odbywali wycieczki, z których zachowały się opisy autorstwa dzikowskiego archiwisty oraz piękne zdjęcia ks. Stanisława. Część z nich znalazła się później w przewodniku po Szczawnicy i Krościenku wydanym przez Michała Marczaka. Niezwykle cenne jest zdjęcie przedstawiające zaginiony XVII-wieczny portret trumienny Felicji Brzezińskiej. Zdecydowana większość zdjęć duchownego zachowała się w spuściźnie jego przyjaciela, którą po latach przejrzał prof. Paweł Wieczorkiewicz, wnuk Marczaka. Część z niej już została przekazana do Muzeum Historycznego Miasta Tarnobrzega. Dla historii Dzikowa bezcenne są fotografie Michała Afanasowicza, który w 1917 r. wykonał cały szereg zdjęć wnętrz zamkowych. – Przyjechał jako student Uniwersytetu Jana Kazimierza, by odbyć tutaj praktykę – wyjaśnia Sławomir Stępak. – Jego zbiory przechowywane są w Muzeum Fotografii w Krakowie. Oprócz fotografów amatorów od początku XX w. zaczęły działać w Tarnobrzegu profesjonalne zakłady fotograficzne. – Najstarsze znane mi zdjęcie sygnowane pochodzi z atelier D. Leopolda – mówi pan Sławomir. – Przedstawia Wojciecha Wiącka z żoną Wiktorią i można je datować na ok. 1903 r. Niestety, nie rozszyfrowałem imienia fotografa. W pięć lat później pojawił się zakład J. Solarskiego, a tuż przed wybuchem I wojny swoją pracownię otworzył Józef Planner, który w 1917 r. przeniósł się do Lwowa. W okresie międzywojennym znane są atelier Kazimiery Beksińskiej, Marii Uchańskiej, Schabowskiego, Jajkiewicza. – Ale zakład, który najdłużej przetrwał różne koleje losu, należał do Józefa Antończyka – podkreśla Sławomir Stępak. – Założył go jeszcze w latach 30. Kilkanaście lat po wojnie przekazał go swojemu zięciowi Bożkowi – dodaje pan Sławek.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół