• facebook
  • rss
  • Portrecista przeszłości

    Marta Woynarowska

    |

    Gość Sandomierski 29/2013

    dodane 18.07.2013 00:00

    – W pewnym momencie pociągnęły mnie dzieje regionu, a co za tym idzie, i historie ludzi z nim związanych – wspomina mieszkaniec osiedla Mokrzyszów.

    Pan Andrzej od kilkunastu lat zgłębia przeszłość swojej rodzinnej wioski, która obecnie stanowi jedno z osiedli Tarnobrzega. To, co zbierze, przelewa później na papier, by utrwalić i przekazać następnym pokoleniom. – Być może ta pasja do historii tkwiła we mnie uśpiona i potrzebowała jakiegoś impulsu, by się obudzić? I tak stałem się historykiem amatorem zgłębiającym przede wszystkim przeszłość Mokrzyszowa i osób z nim związanych. Staram się również dokumentować wszystkie istotne wydarzenia, jakie mają miejsce głównie na naszym osiedlu, ale nie stronię też od imprez odbywających się w samym Tarnobrzegu.

    Przygoda, która trwa do dzisiaj i coraz bardziej wciąga, zaczęła się tak na dobre od zbierania materiałów do książki o ks. Tadeuszu Chrobaku. Pan Andrzej dotarł do wielu zdjęć, zapisków przechowywanych przez siostry służebniczki, ale również do fotografii i pamiątek, które znajdowały się w zbiorach osób prywatnych. Niektórzy archiwalia przekazali, inni – nie chcąc się z nimi rozstać – pozostawiali kopie. Dzisiaj Andrzej Biernat może pochwalić się sporym zbiorem fotografii, skrupulatnie opracowanym i przechowywanym w specjalnych albumach. W jednym z nich są unikatowe zdjęcia ks. Chrobaka i mieszkańców Netreby, nieistniejącej już wioski położonej na dawnych Kresach Wschodnich. – Poszukując informacji o ks. Tadeuszu, dotarłem do Iwony Kopańskiej-Konon, której rodzina zamieszkiwała tę wieś – mówi pan Andrzej. – A wspominam o tym nie bez powodu, wszak rozmawiamy w przeddzień rocznicy rzezi wołyńskiej. Ks. Chrobak skrupulatnie spisywał nazwiska wszystkich ofiar pomordowanych w miejscowościach położonych koło Kołodna, o których się dowiedział. Netreba uratowała się dzięki niemu, bo znając język niemiecki, dowiedział się od dwóch Niemców o planowanej pacyfikacji i ok. 300 osób zdołało stamtąd na czas uciec. Po wojnie wszyscy jej mieszkańcy – a należy dodać, że byli to sami Polacy – osiedlili się na Opolszczyźnie. Andrzej Biernat, przystępując do pracy nad książką o ks. Chrobaku, dysponował fragmentem biografii spisanym przez ks. Górę, w którym doszukał się jednak pewnych nieścisłości dotyczących pobytu mokrzyszowskiego kapelana właśnie na Kresach Wschodnich. – Chodziło przede wszystkim o miejsce pobytu. Podawane były różne i, jak się okazało, mylne nazwy wsi – wyjaśnia. – Stąd długie i dociekliwe starania o dogłębne wyjaśnienie tej sprawy. Dzięki temu dotarłem do nieznanych materiałów i poznałem interesujących ludzi. Wielką pomocą okazały się odnalezione przez jedną z sióstr z klasztoru w Mokrzyszowie zeszyty z zapiskami ks. Chrobaka. Jak to czasami bywa, drążenie jednej kwestii rodzi drugą. W trakcie pracy nad biografią innej osobistości, zasłużonej dla mokrzyszowskiej społeczności, odkrył swoich przodków. – Intrygowała mnie bardzo postać Michała Wargali, długoletniego kierownika tutejszej szkoły – opowiada pan Andrzej. – Niezwykle fascynujące są jego kroniki szkolne, w których można znaleźć również wiele informacji z życia wioski. Tam natrafiłem na mojego prapradziadka, wójta Mokrzyszowa. Chcąc w pewien sposób złożyć mu hołd, ale również ocalić pamięć o nim, podjął się wspólnie z członkami Stowarzyszenia Mokrzyszów remontu nagrobka Michała Wargali na Starym Cmentarzu w Miechocinie. Wykonali nową podmurówkę, dodali tablicę pamiątkową. Plany pan Andrzej ma ambitne – napisanie monografii Mokrzyszowa. – Chciałbym zawrzeć tam pamięć o jego mieszkańcach, wielu wybitnych ludziach, naszych bohaterach, jak np. płkowniku Rudolfie Jagielskim, katyńczyku, imieniem którego za moją sugestią nazwano jedną z nowych ulic na osiedlu. Z inicjatywy Andrzeja Biernata zostało powołane Stowarzyszenie Mokrzyszów, które skupia obecnie ok. 30 osób. Efektem jego działań są odsłaniane od paru lat kolejne tablice upamiętniające osoby zasłużone przede wszystkim dla lokalnej społeczności. – Najświeższą sprawą jest tablica poświęcona Jacentemu Wolakowi, jedynemu naszemu powstańcowi styczniowemu, uczestnikowi bitwy pod Komorowem, którą odsłoniliśmy 4 czerwca. Stanęła obok krzyża na tzw. Glinkach – dodaje pan Andrzej. Efektem zainteresowań przeszłością jest też pokaźny zbiór starych przedmiotów, narzędzi rolniczych, o których chętnie opowiada młodzieży podczas spotkań w szkołach. – Bardzo cenna jest tarcza upamiętniająca uroczystość poświęcenia sztandaru dla koła Żywego Różańca w Mokrzyszowie, która odbyła się w 1936 r. Widnieją w niej gwoździe z nazwiskami fundatorów sztandaru, w tym hr. Zdzisława Tarnowskiego – zauważa Andrzej Biernat. Oprócz pasji historycznej pan Andrzej, jak się okazuje, skrywa w sobie artystę. – Zacząłem bawić się w malowanie – pokazuje niektóre prace. – Ale mistrz pędzla to ze mnie nie będzie, ręka za ciężka od walenia młotkiem – żartuje. Maluje głównie portrety osób, o których pisał. – Na imieniny żony wykonałem taką swoistą impresję jednego z obrazów Tamary Łempickiej, a niedawno namalowałem zabytkowy budynek stojący przy skrzyżowaniu ul. Sienkiewicza i Zamkowej. Spieszyłem się, bo zważywszy na jego stan, to za niedługo może się zawalić, a tak przynajmniej będę go miał na obrazku. Kiedy już odważył się sięgnąć po pędzel, stwierdził, że może warto również zapoznać się z dłutem. – Lubię sobie tak podłubać, sprawia mi to wielką przyjemność – zwierza się. A w garażu przybywają kolejne, mniejsze lub większe, figurki Frasobliwego.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół