Nowy numer 16/2018 Archiwum

Z kampera do wyścigówki

Adam Małysz za kierownicą przyciągnął jak magnes rzesze kibiców przybyłych, by obserwować uczestników wyścigu, w którym wystartowały terenowe auta, quady i motocykle.

W tym roku rajd po raz trzeci rozegrany został w Stalowej Woli i jej najbliższej okolicy. Na szczęście tym razem nie doszło do żadnego wypadku (w zeszłym zginął włoski motocyklista). Adam Małysz przyznał, że udział w zawodach uzależniony jest od niemałych pieniędzy; kosztuje przecież utrzymanie aut, także ekipy mechaników, którzy po każdym przejeździe zaglądają w newralgiczne punkty pojazdu.

Od sprawności auta zależy bowiem nie tylko wynik zawodów, ale także życie zawodników. Najbardziej emocjonujące przejazdy miały miejsce w rejonach trudno dostępnych dla szerokiej publiczności, czyli na przykład po bezdrożach w gminach Bojanów czy Nowa Dęba. Natomiast w Stalowej Woli stacja serwisowa dla zawodników znajdowała się na parkingu przy galerii „Stal”. Na zawody Małysz przyjechał luksusowym autem kempingowym wielkości połowy autobusu, wyposażonym we wszelkie wygody. Można go było poprosić o wspólne zdjęcie nikomu nie odmawiał, choć wyglądał na zmęczonego. Nam powiedział, że wyścigi „Baya Carpathia” są dla niego szczęśliwe, bo w ubiegłym roku zwyciężył. Chciał powtórzyć sukces i... powtórzył. W klasyfikacji generalnej w kategorii samochody terenowe na toyocie wygrał Adam Małysz z pilotem Rafałem Martonem, drugi był Miroslav Zapletal na h3 evo, trzeci – Sławomir Wasiak na mitsubishi pajero.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma