Nowy numer 16/2018 Archiwum

Byle nam nie przeszkadzano

O Sandomierszczyźnie jako wspólnym mianowniku i o źródłach prawdy obiektywnej z Leszkiem Tyboniem rozmawia Marta Woynarowska.

Marta Woynarowska: Urodził się Pan w Gdyni. Skąd zatem zainteresowanie Sandomierszczyzną?

Leszek Tyboń: Moja mama, Koleta z Dwikóz, i mój tatko, Czesław z Dzikowa (obecnie osiedle Tarnobrzega), w 1946 r. w poszukiwaniu powojennej stabilizacji trafili do Gdyni, która wzywała do rozbudowy „polskiego okna na świat”. Pobrali się w tym samym roku, a po dwóch latach przyszedł na świat mój brat Andrzej. Ja urodziłem się 5 lat później. Poza tym niemal wszystkie wakacje w okresie dzieciństwa spędzałem na podsandomierskich lessach.

Swoją miłość do ziemi sandomierskiej przekuł Pan w działanie, czyli powołanie i później prezesowanie stowarzyszeniu „Ekosan”.

W końcowych latach XX w. odważyłem się na próbę zrekonstruowania historii rodu Nasławskich, która ze względu na zapamiętane przez pradziadka Wincentego opowieści była dla mnie szczególnie interesująca. Archiwum w mojej ukochanej świątyni w Górach Wysokich, której mury były świadkami wszystkich najważniejszych dla rodziny wydarzeń, zapoczątkowało poszukiwania i podróże po ziemi sandomierskiej. Nawiązałem wówczas kontakty z potomkami Nasławskich. W niedługim czasie okazało się, że kilkaset osób powiązanych rodzinnie, choć już nienoszących rodowego nazwiska, należy genetycznie do potomków pary protoplastów – Walerego Nasławskiego i Tekli z Chyrowskich. Powstała też idea, aby stworzyć możliwość ich spotkania i wzajemnego poznania się. Kolejne rodzinne ogniska, wycieczki przyniosły zamysł utworzenia wspólnej organizacji. I tak w 1999 r. w sądzie tarnobrzeskim został złożony wniosek o zarejestrowanie Stowarzyszenia „Ekosan” w Dwikozach.

Zakres działań „Ekosanu” jest niezwykle szeroki i bardzo różnorodny – konferencje, wystawy, stypendia, ratowanie zabytków... Czy można znaleźć jeden mianownik dla przedsięwzięć stowarzyszenia?

Tym głównym mianownikiem jest bez wątpienia umiłowanie sandomierskiej krainy, wypływające z szacunku dla tradycji patriotycznych. Wspieramy potrzebujących, słabszych oraz chronimy wartości najwyższe. „Ekosan” był inicjatorem powstania i jest członkiem założycielem Partnerstwa Ziemi Sandomierskiej, które jako Lokalna Organizacja Turystyczna zrobiło wiele dobrego dla rozwoju aktywności społecznej mieszkańców powiatu sandomierskiego.

Duży nacisk kładziecie Państwo na dialog międzykulturowy i międzywyznaniowy.

Dialog międzyreligijny jest mi szczególnie bliski z racji mojej przynależności do Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów w Warszawie. Dla każdej społeczności, także tej sandomierskiej, niezmiernie ważne jest unikanie wszelkich zagrożeń wypływających z ognia nienawiści. Niestety, także w naszych stronach nazbyt często spotkać można dawne lub – niestety – także aktualne przejawy uprzedzeń, nietolerancji, wrogości. Wszelkie aktywności „Ekosanu”, głównie te edukacyjne, mają na celu przybliżenie źródła prawdy możliwie najbardziej obiektywnej. Temu służy m.in. ostatnia wystawa obrazów Jesekiela Kirszenbauma ze Staszowa.

Z kim Państwo współpracujecie? Jak układa się współpraca z lokalnymi samorządami, instytucjami, organizacjami?

Współpracujemy z wieloma organizacjami pozarządowymi w Polsce, szkołami, uczelniami wyższymi. Także z administracją państwową. Wielokrotnie otrzymywaliśmy wsparcie zarówno od ministerstw, jak i Kancelarii Prezydenta RP. Niestety, najbardziej złożone są relacje z lokalnymi sandomierskimi władzami samorządowymi. Być może wynika to z faktu, że ich reprezentacje wywodzą się głównie z jednej siły politycznej regionu. Ks. Karśnicki, którego „nawiedzili” urzędnicy, gdy budował świątynię wysokogórską, na pytanie, jakiej pomocy od władz potrzebuje, odpowiedział: „Nie pomagajcie, ale i nie przeszkadzajcie”. Świątynia powstała i stoi do dziś. To i my, z Bożą pomocą, pewnie damy radę pomnażać nasz dorobek, byle nam nie przeszkadzano.

Plany na bliższą i nieco dalszą przyszłość?

Plany to przede wszystkim kontynuacja oraz zakończenie podjętych inicjatyw i projektów. Ale też zgromadzenie pieniędzy na dokończenie remontu budynku, w którym chcielibyśmy osadzić nie tylko biuro stowarzyszenia, ale też Muzeum Rodziny. Coraz trudniej zdobywać fundusze. Gdy już coś odłożymy, to nagle powstaje potrzeba wsparcia zasiłkiem lub stypendium potrzebujących, nie mamy wtedy wątpliwości, co wybrać, albowiem od murów człowiek i jego los zawsze będzie dla nas ważniejszy. Niedługo 800-lecie erygowania parafii w Górach Wysokich. Bardzo chcemy pomóc parafianom, aby obchody były godne tak zacnego jubileuszu. Od kilku lat obecny proboszcz ks. Sławomir Świstak prowadzi prace remontowe. Staramy się pomagać mu w zdobywaniu pieniędzy. Świątynia ma nowy dach, nowe okna, odnowione mury, ale tak jak w początkach istnienia, tak i dzisiaj czeka wciąż na możliwość wzbogacenia wnętrza. Ufamy, że stanie się to wreszcie możliwe przed jubileuszowym 2017 r.•

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma