• facebook
  • rss
  • Lista się powiększa

    dodane 18.04.2013 00:00

    O odkrywaniu kolejnych ofiar NKWD i najciekawszych biografiach z dr. hab. Tadeuszem Zychem rozmawia Marta Woynarowska.

    Marta Woynarowska: To nie jest pierwsza Pańska publikacja na temat tarnobrzeskich katyńczyków...

    Tadeusz Zych: – W 2000 r. wydałem niewielką broszurkę, pod takim samym zresztą tytułem „Tarnobrzescy katyńczycy”, będącą pierwszą publikacją poruszającą ten temat. Udało mi się wówczas odszukać ponad 20 nazwisk. Był to już znaczny postęp w stosunku do roku 1992, kiedy Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej odsłaniał w kościele ojców dominikanów tablicę pamiątkową. Widniały na niej bowiem nazwiska tylko 9 osób. Potem stopniowo ktoś nieśmiało dopisywał kolejne. Po kilku latach wróciliśmy do tematu – mam na myśli Towarzystwo Historyczne – w „Zeszytach Historycznych”, w których zamieściliśmy ponad 40 biogramów ofiar zbrodni katyńskiej.

    Książka, której prezentacja odbyła się przed kilkoma dniami, zawiera już przeszło 60 nazwisk. W jaki sposób dotarł Pan do nieznanych wcześniej katyńczyków?

    „Zeszyty Historyczne” wywołały spory odzew. Otrzymałem listy od wielu osób z informacjami o znanych im ofiarach zamordowanych przez Rosjan. Uznałem wówczas, że pora zamknąć problem katyński. Postanowiłem dokonać pełnej kwerendy. Akurat w tym czasie ukazały się Księgi Cmentarne wydane z inicjatywy Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, o co bardzo zabiegał śp. Andrzej Przewoźnik, jej sekretarz generalny, które stały się podstawą do żmudnego wyszukiwania kolejnych nazwisk ludzi związanych z Tarnobrzegiem i powiatem tarnobrzeskim w jego przedwojennych granicach. Znalazłem ponad 60 osób.

    Czy to jest już ostateczna lista?

    Nigdy nie można autorytatywnie postawić takiego twierdzenia. Na obecny stan wiedzy jest to w miarę kompletna lista. Zawsze mogłem kogoś przeoczyć, poza tym wciąż nie w pełni znana jest Białoruska Lista Katyńska. Ponadto niewykluczone jest, że może dojść jeszcze jedna osoba – Zdzisław Antoni Chruściel, który zaginął we wrześniu 1939 r. w niewyjaśnionych okolicznościach. Był pracownikiem niżańskiego magistratu, dlatego został ewakuowany na wschód, gdzie aresztowało go NKWD. Następnie trafił transportem w głąb Rosji i tam wszelki ślad po nim ginie. Osoba o takim samym imieniu i nazwisku ze stopniem podporucznika widnieje na Ukraińskiej Liście Katyńskiej. Nie ma tam jednak żadnych dodatkowych informacji.

    Książka nosi umowny – należy to podkreślić – tytuł „Tarnobrzescy katyńczycy”, bo prezentuje Pan nie tylko oficerów zamordowanych w Katyniu, ale także w innych miejscach kaźni.

    Katyńczycy to potoczna nazwa, rozciągana także na zamordowanych wiosną 1940 r. w Miednoje, Charkowie i innych miejscach. W Katyniu, na ponad 21 tys. ofiar stalinowskich, zginęło 4 tys. oficerów. Na przykład prawie wszyscy policjanci zostali zabici w Twerze. Tam zginął m.in. nadkomisarz Wilhelm Schreiber, ostatni komendant powiatowy Policji Państwowej w Tarnobrzegu. 8 września 1939 r. otrzymał rozkaz ewakuacji komendy na wschód. Dotarł do Zbaraża, staczając po drodze kilka potyczek z Niemcami. Tam trafił w ręce NKWD. Mimo że miał możliwość ucieczki, odmówił zdjęcia munduru i przebrania się w ubranie cywilne.

    Które osoby zapadły Panu w pamięć szczególnie?

    Jest kilka takich postaci, bardzo znanych przed wojną. Jedną z nich, naprawdę arcyciekawą, jest Klemens Drzewicki urodzony w Grębowie. Z wykształcenia nauczyciel, oddał się jednak działalności spółdzielczej. Był dyrektorem Spółdzielni Rolniczo-Handlowej „Gleba” w Tarnobrzegu. Pracował także w Rzeszowie, Warszawie. Zamordowany został w Katyniu. Warto również wymienić Romana Griesswalda pochodzącego z Chmielowa, człowieka wszechstronnie wykształconego. Był absolwentem Wyższej Szkoły Rolniczej w Wiedniu. Swoją wiedzą i doświadczeniem dzielił się z okolicznymi rolnikami, propagując nowoczesne metody gospodarowania. Nie można pominąć płk. Rudolfa Jagielskiego, najwyższego stopniem tarnobrzeskiego katyńczyka. Był zawodowym żołnierzem. Uczestniczył w wojnie polsko-bolszewickiej, drugim powstaniu śląskim. Spoczywa na cmentarzu w Charkowie. Bardzo ciekawa postać, o której wspominają wszyscy biografowie bł. Jana Pawła II, to Mirosław Moroz, urodzony w Tarnobrzegu. Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, od połowy lat 20. był nauczycielem w gimnazjum w Wadowicach, uczył też Karola Wojtyłę.

    W związku ze zbrodnią katyńską jest jeszcze jeden akcent tarnobrzeski.

    Są sytuacje, kiedy wielka historia łączy się z tą mniejszą, lokalną. Tak było w przypadku doktora Tadeusza Starostki, urodzonego w Przemyślu, absolwenta medycyny Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie. Od 1937 r. pracującego w tarnobrzeskim szpitalu. W okresie wojny bardzo mocno był zaangażowany w działalność konspiracyjną, pełniąc funkcję szefa służby sanitarnej w sztabie Komendy Obwodu ZWZ/AK Tarnobrzeg. Kiedy Niemcy upublicznili informacje na temat odkrycia grobów w Katyniu, rząd Władysława Sikorskiego postanowił wysłać misję Polskiego Czerwonego Krzyża. W gronie trzech osób miał znaleźć się także doktor Starostka, który sam się zgłosił. Być może wynikało to z oczekiwania rodziny, wśród zaginionych oficerów znajdował się bowiem jego szwagier, mąż siostry Zofii Nowak. Wyjazd tarnobrzeskiego lekarza nie doszedł jednak do skutku. Ale za tę gotowość, jak i działalność w podziemiu antykomunistycznym zapłacił blisko 8-letnim więzieniem.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół