• facebook
  • rss
  • 3000 mkw. plecionki

    dodane 11.04.2013 00:00

    Rudnicka wiklina wspaniale komponuje się z piaskami pustyni.

    Wszystko zaczęło się od Aichi w Japonii. Tam w 2005 r. odbyły się Targi Expo. Krakowski architekt Krzysztof Ingarden przygotował wtedy bardzo śmiały projekt wiklinowej fasady polskiego pawilonu wystawienniczego. Projekt bardzo się spodobał, a sam architekt otrzymał jedną z trzech głównych nagród. Wykonawcą fasady był Zakład Produkcji Koszykarskiej „Delta” z Rudnika nad Sanem, który wygrał przetarg ogłoszony przez Krajową Izbę Gospodarczą.

    – Było to trudne zadanie, bo robiliśmy coś takiego po raz pierwszy. Elementy konstrukcji wysłaliśmy samolotem. Ostatecznie, na szczęście, wszystko idealnie zagrało i żaden z elementów nie został uszkodzony w transporcie. Po sześciu miesiącach pawilon rozebrano, a wiklinowa elewacja trafiła do muzeum Toyoty – wspomina Mariusz Lachowicz, jeden ze współwłaścicieli firmy „Delta”. W Zjednoczonych Emiratach Arabskich z kolei emir postanowił wybudować centrum kultury islamu. Będzie to ogromny obiekt, zaprojektowali go Anglicy. Koszt przedsięwzięcia przekroczy 2 mld dolarów. Jednym ze składowych elementów są budynki wystawiennicze. Architekci zastanawiali się, w jaki sposób je uatrakcyjnić. Pomysłów było dużo, ale w końcu zdecydowano się na wiklinę; w internecie Anglicy wyszukali polski pawilon wystawienniczy z Aichi. Przekonali emira do pomysłu, a następnie zapytali właścicieli rudnickiej „Delty”, czy podejmą się tak trudnego zadania. W Aichi bowiem fasada polskiego pawilonu wystawienniczego miała 800 mkw. Ten w Abu Dabi ma mieć cztery razy więcej, a termin wykonania jest ten sam – zaledwie trzy miesiące. Ale „Delta” się zgodziła. Realizacją projektu zajęła się arabsko-szwajcarska spółka. Jej przedstawiciele dwukrotnie gościli w Centrum Wikliniarstwa w Rudniku nad Sanem, gdzie ostatecznie dobito targu. – Naszym zadaniem było wykonanie wiklinowej fasady wspartej na stalowych ramach, które miały rozmiary 5 m na 1,25 m. Należało je tak opleść, by żaden metalowy element nie był widoczny. Wiklina musiała być najlepszej jakości, bez jakichkolwiek przebarwień. Jej wyplataniem zajęło się 15 naszych najlepszych fachowców. Następnie samochodami przewieźliśmy ramy do Rotterdamu, gdzie były impregnowane substancją zabezpieczającą przed zapaleniem, a stamtąd samolotami odleciały do Abu Dabi. Na miejscu dodatkowo gospodarze zainstalowali jeszcze system natryskowy – wspomina pan Mariusz. Wiklinowa fasada została oddana do użytku 28 lutego. Na końcowym odbiorze był drugi współwłaściciel „Delty”, Andrzej Bałutowski. Wszystko było w jak największym porządku. Firma otrzymała nawet odpowiedni certyfikat. Fasada bardzo się spodobała. Jednak stała się dziwna rzecz. Wiklina na słońcu zwykle czerwienieje, tym razem w gorącym słońcu arabskiego półwyspu wybielała, wspaniale komponując się z piaskiem pustyni. Wiklinowe produkty robią obecnie furorę. Zdaniem Mariusza Lachowicza, wiklina jest popularna, gdyż jest to wyrób naturalny, a teraz jest „moda na naturę”. Historia lubi się powtarzać. W XIX wieku bowiem hrabia Ferdynand Hompesch, twórca rudnickiego koszykarstwa, nie tylko rozwinął miejscowe chałupnictwo, ale także handel z domami handlowymi w Wiedniu i Pradze.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół