• facebook
  • rss
  • Ci to potrafią maszerować

    Andrzej Capiga, Marta Woynarowska

    |

    Gość Sandomierski 15/2013

    dodane 11.04.2013 00:00

    Tradycje. Jubileusz dziesięciolecia istnienia obchodzi Honorowa Straż Wielkanocna w Nowej Dębie. Jej członkowie będą go świętować 5 maja, podczas X Ogólnopolskiej Parady Straży Wielkanocnych „Turki 2013”.

    To, że turki w ogóle pojawiły się w Nowej Dębie, to zasługa zmarłego w 2011 r. Tadeusza Góreckiego, pierwszego, jak do tej pory jedynego, komendanta Honorowej Straży. Początkowo panu Tadeuszowi pomagał brat Stanisław. – Zawsze byłem ciekaw plenerowych imprez, podczas których wiele się dzieje. Był przełom tysiąclecia. Kupiłem samochód terenowy, postanawiając odwiedzić okoliczne parafie i zobaczyć, jak wyglądają wielkopiątkowe adoracje grobu Pańskiego. Niczego szczególnego nie zauważyłem. Przypadkiem trafiłem do Radomyśla nad Sanem. Zobaczyłem ulice wypełnione barwnie ubranymi młodymi ludźmi. Spodobały mi się te radomyskie turki – wspomina Stanisław Górecki.

    Młodość i koloryt

    W następnym roku do Radomyśla pan Stanisław zabrał również swojego brata oraz radnego Jana Flisa. Ci aż zaniemówili z wrażenia. Wtedy zaświtała im myśl zorganizowania honorowej straży także w Nowej Dębie. Szczególnie Tadeusz Górecki bardzo się tą ideą przejął. On też wyszukał gdzieś w gazetach wiadomość o Podkarpackim Przeglądzie Honorowych Straży Wielkanocnych w Łańcucie i zawziął się, by tam pojechać. – Było warto. Szczególnie masowość, młodość i koloryt tego wydarzenia zrobiły na nas ogromne wrażenie. Aż ciarki przechodziły – dzieli się wspomnieniami pan Stanisław. Był 2002 r. Panowie postanowili przejść od gadania do czynów. Przede wszystkim należało skupić wokół siebie jak najliczniejszą grupę sympatyków oraz pozyskać przychylność władz samorządowych i proboszcza parafii pw. Matki Bożej Królowej Polski, ks. prał. Mieczysława Wolanina. I to się udało. Zgoda była. Teraz należało straż zebrać i w coś ubrać. Padł pomysł, by były to wojskowe mundury z demobilu, ponadto każdy miał otrzymać lancę. Zbiórką pieniędzy zajęli się strażacy z miejscowej OSP, którzy tworzą trzon nowodębskiej honorowej straży. 10 lat temu kilkunastoosobowa grupa z Nowej Dęby pojechała na I Ogólnopolski Przegląd Honorowych Straży Wielkanocnych do Grodziska Dolnego. Wystąpili tam poza konkursem w bardzo jeszcze skromnych strojach. – Potem sprawę godnego umundurowania członków straży wzięliśmy sobie bardzo do serca. Szukaliśmy sponsorów, gdzie tylko było można. Szczególnie zaangażowali się członkowie naszej OSP, której wówczas byłem prezesem. Mieszkańcy widzieli nasze starania i dawali nam skromne datki. Prosiliśmy też byłych oficerów miejscowej jednostki wojskowej o sprezentowanie zbędnego umundurowania. Wiele pomogła nam również Wytwórnia Umundurowania Strażackiego w Brzezinach, która bardzo tanio uszyła wojskowe czapki – podkreśla Jan Flis. Wyróżnikiem nowodębskich turków jest widoczny wojskowy sznyt. Począwszy od umundurowania po marszowy krok. – W czasie jednej z parad otrzymaliśmy wielkie brawa, a ludzie wołali: „Ci to potrafią maszerować!” – wspomina Rafał Wilk. – Ale to nie przyszło samo. Na musztrze spędzamy sporo czasu. Komenderuje nami Adam Róg, który ma doskonałe doświadczenie w tej dziedzinie, bo odbywał służbę wojskową w Kompanii Reprezentacyjnej Wojska Polskiego. Mamy zatem najlepsze wzorce.

    Zapracowane turki

    Nowodębska straż honorowa liczy obecnie 33 osoby. Są to głównie młodzi ludzie, od piętnastu do dwudziestu kilku lat. – Straż rozpoczyna aktywną działalność już na początku roku od ćwiczenia musztry paradnej – opowiada Adam Róg, dowódca. – Trzeba ją po prostu wykuć na pamięć. Zimą gimnazjum udostępnia nam salę gimnastyczną i korytarz. W Niedzielę Palmową poczet trzech żołnierzy wprowadza wysoką na 2 metry palmę do kościoła (co roku funduje ją przewodniczący rady osiedla Jan Flis). W Wielką Środę cały oddział straży uczestniczy w Drodze Krzyżowej ulicami miasta, z zabytkowymi lampionami z 1907 r. oraz pochodniami w rękach. W Wielki Piątek wyruszamy z remizy do plebanii. Tam składamy meldunek proboszczowi o gotowości do pełnienia służby przy grobie Pańskim i idziemy do kościoła. Druhowie stoją przy grobie po dwadzieścia minut. W Wielką Sobotę od 6 rano czuwamy przy grobie na zmianę ze strażą pożarną. – Wśród osób pełniących wartę są druhny z naszej Kobiecej Drużyny Pożarniczej. Mistrzynie powiatu – dodaje z dumą Jan Flis. – W Wielką Niedzielę rano wyruszamy na Rezurekcję. Potem życzenia i wspólne zdjęcie – mówi Adam Róg. Nowodębska straż honorowa uczestniczy także w innych uroczystościach państwowych i religijnych, 3 maja, w Bożym Ciele, nabożeństwach fatimskich czy 11 listopada. Udzielają się też społecznie, większość z nich jest jednocześnie druhami miejscowej OSP. – Uczestniczyliśmy w wielu akcjach ratunkowych i charytatywnych – mówi Jan Flis. – Pomagaliśmy poszkodowanym w trakcie powodzi w 2010 r. Byliśmy w tarnobrzeskich osiedlach – Wielowsi, Sielcu, Zakrzowie, w Gorzycach, Furmanach. Zajmujemy się również dystrybucją żywności, udzielając się w parafialnym oddziale Caritas. Zawozimy ją do domów osób starszych, chorych, które nie mogą odebrać jej osobiście. Tworząc zgrany zespół, możemy wiele działać, osobno – nic.

    Huczny jubileusz

    Pomysł zorganizowania Ogólnopolskiej Parady Straży Wielkanocnych rzucił kilka lat temu ówczesny komendant Tadeusz Górecki. – Stwierdził, że może z okazji 10-lecia naszego oddziału podjęlibyśmy się roli gospodarza przeglądu – zdradza genezę przedsięwzięcia Krystian Rzemień, dyrektor Samorządowego Ośrodka Kultury w Nowej Dębie. – Był moment zawahania po śmierci pana Tadeusza, ale wszyscy zgodnie uznaliśmy, że naszym obowiązkiem jest zrealizowanie jego marzenia. Krystian Rzemień uznał, że w przygotowaniu tak ogromnej imprezy, jaką jest Parada Straży Wielkanocnych, warto skorzystać z doświadczeń innych organizatorów. – Poprosiłem o pomoc Katarzynę Mach-Wawrzaszek, dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Grodzisku Dolnym, oraz komendanta tamtejszych turków, bo co dwa lata są gospodarzami przeglądu, mają więc największą wprawę – mówi. Zgodę na zorganizowanie wyraził również dyrektor Wojewódzkiego Domu Kultury w Rzeszowie, który bardzo przychylnie podszedł do inicjatywy nowodębian. – W tej chwili, czyli na parę tygodni przed uroczystością, mamy zgłoszonych 1716 uczestników – informuje Krystian Rzemień. – 41 grup turków, 14 orkiestr dętych oraz dwie grupy mażoretek. Ogarnąć to wszystko nie jest proste, ale wierzymy, że podołamy wyzwaniu i nie skompromitujemy Nowej Dęby – dodaje z nadzieją dyrektor SOK. Splendoru tegorocznej paradzie dodają patronaty, jakie objęli nad nią minister kultury i dziedzictwa narodowego, minister obrony narodowej, marszałek podkarpacki. – To dodatkowo nas zobowiązuje – mówi Krystian Rzemień. Druhowie z nowodębskiej Straży Wielkanocnej ubolewają, że nie będą mogli przemaszerować na stadion ze swojego kościoła Matki Bożej Królowej Polski. – Niestety, nie można na parę godzin zamknąć krajowej „dziewiątki” – wyjaśnia Jan Flis. – A trasa przemarszu przecinałaby tę ruchliwą drogę. Teraz największym zmartwieniem jest pogoda, na którą z niepokojem patrzą organizatorzy. – Żeby tylko nie padało – mówi Adam Róg, patrząc z troską na aurę za oknem. – Parę lat temu parada właściwie się nie odbyła z powodu ulewy – wtrąca Rafał Wilk. – Zaprezentowali się tylko miejscowi druhowie. Z okazji jubileuszu nowodębskich turków został wydany specjalny album prezentujący ich dokonania, historię. Publikację uzupełnia prezentacja okolic Nowej Dęby. – Wprowadzamy pewną nowość – zauważa Adam Róg. – Chcemy bowiem obdarzyć nim każdego uczestnika. Dotychczas był zwyczaj wręczania pamiątkowych statuetek tylko grupom, my zaś pragniemy uhonorować każdego druha. – Naturalnie nie zabraknie i owych pamiątek – dodaje Krystian Rzemień. – Z racji współpracy z Pilkingtonem przygotowaliśmy szklane grawertony. Teraz wiele będzie zależeć od łaskawości pogody, mamy cichą nadzieję, że wiosna wreszcie zawita.

    Wspomnienie o Tadeuszu Góreckim

    Urodził się w Dębie w 1952 r. i tu spędził całe swoje życie, ucząc się, pracując. To był prawdziwy pasjonat, który swymi zainteresowaniami zarażał innych, a swoją niespożytą energią zmuszał ich do działania. Interesował się szczególnie historią Nowej Dęby i okolic. Przemierzał cały region w poszukiwaniu pamiątek przeszłości, gromadząc je. Pozostawił spory zbiór archiwalnych fotografii. Opracował dzieje swego miasta, od zarania jego istnienia, czyli od osady Dęba, korzystając z archiwów krakowskich, lwowskich. Przy tym był prawdziwym społecznikiem niezapominającym o potrzebach bliźnich. Bez niego nie powstałaby Straż Wielkanocna, której był pierwszym komendantem. Po śmierci nie wybraliśmy jego następcy, bo trudno zastąpić tak nieprzeciętną osobowość. Może kiedyś zdecydujemy się... Odszedł zbyt wcześnie i tak szybko. Bardzo go nam brakuje – wspomina Jan Flis.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół