• facebook
  • rss
  • Gdzie zaczyna się królewski szlak

    dodane 14.02.2013 00:00

    W miejscowym kościele przez kilka lat przechowywano relikwie drzewa Krzyża Świętego, gdy benedyktyni opuścili pobliski klasztor.

    Oznaczeniu Nowej Słupi w minionych wiekach zadecydował klasztor benedyktynów na Świętym Krzyżu. To właśnie mnisi byli pierwszymi proboszczami i administratorami parafii. Pod koniec XVIII w. opat Niegolewski wybudował w Starej Słupi dwór, w którym sam zamieszkał. Wielokrotnie nocował tam jeden z dyktatorów powstania styczniowego Marian Langiewicz.

    Historyczne szlaki

    – Przez minione wieki, wędrujący do świętokrzyskiego sanktuarium królowie nadawali miejscowości liczne przywileje i prawa, w tym także miejskie, co podnosiło jej prestiż. Jednak wraz z kasatą klasztoru przez zaborców podupadła i Słupia – opowiada Tadeusz Kurtyka, regionalista.

    Dziś miejscowość jest ważnym przystankiem dla turystów wyruszających na szlaki Gór Świętokrzyskich lub udających się drogą królewską do sanktuarium na Łysej Górze. Muzeum Starożytnego Hutnictwa i powstała w ostatnim czasie „Antyczna wioska” przypominają, że 2000 lat temu teren ten zasłynął jako zagłębie metalurgiczne. – Dziś mieszkańcy utrzymują się najczęściej z rolnictwa. Powstało wiele specjalistycznych gospodarstw, choć uprawa nie jest łatwa na górzystym terenie. Dużą bolączką jest rosnąca emigracja. Wyjeżdżają najczęściej młodzi, którzy nie myślą o powrocie w rodzinne strony. Obserwujemy, że coraz częściej pustoszeją domy i całe gospodarstwa – wyjaśnia proboszcz ks. Krzysztof Bartochowski CSMA.

    Pod dobrą opieką

    W parafii od 13 lat pracują księża michalici. Prowadząc parafię, realizują swój charyzmat opieki nad dziećmi i młodzieżą. – Staramy się szczególną uwagę poświęcić najmłodszej grupie naszych parafian. Ostatnio powstała liczna, prawie 40-osobowa schola, która bardzo mocno ożywiła naszą liturgię. Za młodymi idą ich rówieśnicy oraz całe rodziny. Myślę, że to dobry sposób ożywienia parafii – opowiada proboszcz. W parafii działa bardzo rzadko spotykana grupa mężczyzn zwanych „świetlani”. Proboszcz podaje, że w kronice parafialnej ich działalność sięga jeszcze czasów przedwojennych. – Byli to mężczyźni, do których należało dbanie o światło. Przygotowywali i zapalali świece, nosili światło podczas procesji itd. Dziś nadal z każdej wioski do tej grupy należy jeden mężczyzna, od jakiegoś czasu w tym gronie jest także jedna kobieta – dodaje ks. K. Bartochowski. Obecnie ich funkcja jest trochę inna. Nie tylko dbają o przebieg różnych nabożeństw i uroczystości, ale stanowią też wielką pomoc w sprawach organizacyjnych parafii. W ostatnich latach duszpasterze zadbali także o odrestaurowanie świątyni. Remont objął odnowę murów zewnętrznych, dachu oraz znacznej części wnętrza kościoła. Wewnątrz uwagę przykuwają dwa dawne boczne ołtarze: jeden z ikoną maryjną, okryty ozdobną sukienką, drugi – św. Anny spotykającej Maryję z Dzieciątkiem. Wchodzących do kościoła wita kamienna figura patrona parafii św. Wawrzyńca z kratą i księgą Ewangelii, umieszczona nad głównym wejściem.

      Ks. Krzysztof Bartochowski CSMA Pochodzi z Chwałowic, wyświęcony dla Zgromadzenia Księży św. Michała Archanioła w 1998 r. W parafii posługuje od 2009 r.
    Zdaniem proboszcza

    Idąc za wezwaniem naszego założyciela bł. ks. Bronisława Markiewicza, dużą uwagę kierujemy na opiekę nad dziećmi i młodzieżą. Organizujemy spotkania oratoryjne, pielgrzymki i wyjazdy młodzieżowe. W naszych planach jest wyremontowanie jednego z budynków na zaplecze duszpasterskie dla młodzieży. Parafia składa się z wielu wiosek, więc duszpasterstwo nie jest zbyt łatwe. Dużą bolączką jest mała frekwencja na nabożeństwach. Obecnie w związku z rocznicą powstania styczniowego organizowanych jest wiele uroczystości upamiętniających zryw niepodległościowy. Trzeba pamiętać, że jeden z proboszczów przed wojną właśnie na plebani zorganizował Muzeum Powstańcze, którego eksponaty obecnie wzbogacają zbiory innych galerii. Ostatnio dzięki wielu życzliwym osobom udało się odremontować świątynię oraz znacząco zadbać o parafialny cmentarz. Myślę, że powolna, ale rzetelna praca duszpasterska przyniesie oczekiwane efekty ożywienia duchowego parafii.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół