• facebook
  • rss
  • Spór o pustaki i styropiany

    dodane 07.02.2013 00:00

    Weszło ich trzech, jeden miał na imię Tomek... Agentów ponoć „zaprosił” opozycyjny radny, ale ten stanowczo zaprzecza.

    Pracownicy Centralnego Biura Antykorupcyjnego zainteresowali się procedurami i decyzjami związanymi z gospodarowaniem mieniem w gminie i mieście Rudnik nad Sanem, w tym szczególnie kilkoma realizowanymi przez samorząd inwestycjami: modernizacją hali sportowej wraz z zapleczem w Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji, przebudową systemów grzewczych w hali sportowej MOSiR oraz w Publicznej Szkole Podstawowej nr 1 i budową boiska sportowego w Kopkach. Podczas kontroli CBA korzystało z usług rzeczoznawcy.

    Zarzuty...

    Kontrolujący zgłosili kilkanaście uwag do stanu boiska w Kopkach. Generalnie zarzucili władzom gminnym, że inwestycja została odebrana, zanim ją zakończono, o czym świadczył na przykład marny stan murawy. Wyliczyli także, że inwestor, czyli gmina, zapłacił wykonawcy boiska o prawie 81 tys. zł za dużo. Najważniejszy zarzut, jeżeli chodzi o modernizację MOSiR, dotyczył użycia pustaków zamiast płyt Baas-panelowych, jak zapisano w umowie. Ponadto olimpijskie koła nie zostały wycięte ze styropianu i przyklejone do elewacji, ale namalowane. Zdaniem agentów i rzeczoznawcy, takie zmiany nie powinny być dokonywane po podpisaniu umowy, gdyż nie jest to zgodne z ustawą o zamówieniach publicznych (rzeczoznawca przyznał jednak, że użycie pustaków było lepszym wyjściem!). W PSP nr 1 z kolei problemem okazało się użycie przez wykonawcę niewłaściwej grubości styropianu do ocieplenia ścian szkoły. Ponadto rzeczoznawca zauważył brak docieplenia, nieco ponad 5 m sześc., jednej ze ścian. Ostatni z zarzutów dotyczył dopuszczenia przez burmistrza Rudnika Waldemara Grochowskiego do eksploatacji urządzeń solarnych zamontowanych w MOSiR i w szkole przed uzyskaniem zgody właściwego urzędu. Ponadto inwestycja ta była odebrana, zanim tak naprawdę ją zakończono.

    …i obrona

    Waldemar Grochowski nie zgodził się z zapisami pokontrolnego protokołu, odmówił jego podpisania, a szefowi CBA osobiście zawiózł swoje wyjaśnienie. – Podczas kontroli na boisku trwały roboty gwarancyjne; po raz kolejny równano płytę boiska, bramki zostały zdemontowane. Ponadto złe warunki atmosferyczne w 2010 r. (podtopienia i powodzie) oraz susza w 2011 r. sprawiły, że płyty boiska nie udało się obsiać należycie trawą – tłumaczył burmistrz. Waldemar Grochowski nie zgodził się też z wyliczeniami rzeczoznawcy o nienależnej wypłacie wykonawcy 81 tys. zł, gdyż ten nie podał, w jaki sposób obliczył tę sumę. Przy modernizacji MOSiR zmianę technologii zaproponował sam wykonawca, ponieważ pustaki zapewniały lepszą szczelność niż płyty Baas-panelowe. O pomalowaniu kół olimpijskich zadecydowały natomiast względy estetyczne. Zdaniem burmistrza, nie naruszono przepisów ustawy o zamówieniach publicznych, gdyż zmiany te miały charakter mało istotny (gmina nie zapłaciła więcej), a ich pisemnym odzwierciedleniem był protokół podpisany przez zainteresowane strony. Przy docieplaniu szkoły użyto styropianu prawidłowej grubości (rzeczoznawca przyznał się do pomyłki); brak docieplenia nieco ponad 5 m sześc. jednej ze ścian wynikał ze względów technicznych i praktycznych (konieczne byłyby m.in. dodatkowe roboty blacharskie). Odnosząc się natomiast do systemów solarnych w MOSiR i PSP nr 1, Waldemar Grochowski zapewnił, iż oba zadania były zakończone w chwili odbioru (jest protokół odbioru), a on zezwolił na ich użytkowanie dopiero po pozytywnej decyzji Urzędu Dozoru Technicznego w Rzeszowie. Szef CBA uwzględnił tylko jedno wyjaśnienie burmistrza, dotyczące faktycznego zachowania formy pisemnej przy zmianie technologii modernizacji MOSiR, pozostałe zaś odrzucił. Wezwał też Waldemara Grochowskiego do niezwłocznego podpisania pokontrolnego protokołu. Ten odmówił i wysłał kolejne wyjaśnienie. Sprawa jest w toku.

    I jeszcze raz?

    Podczas ostatniej nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej, zwołanej na wniosek opozycji, radny Jerzy Czaja podtrzymał swoje negatywne stanowisko wobec sposobu realizacji przez gminę wspomnianych w protokole CBA inwestycji. Przypomniał, iż próbował swoimi uwagami zainteresować władze gminy, ale bez skutku. Zamieścił więc je na swojej stronie internetowej. Stanowczo też zaprzeczył, jakoby sam sprowadził agentów do urzędu. – Nie wiem, jak CBA trafiło do mnie – powiedział radny Czaja. Jeden z pracowników Urzędu Gminy i Miasta w Rudniku nad Sanem obawia się, czy kontrola nie doprowadzi w ostateczności do powołania zarządu komisarycznego w gminie. Mieszkańcy Rudnika przeżywali już kiedyś takie chwile i niemile je wspominają.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół