• facebook
  • rss
  • Energiczne polki i gorące czardasze

    Marta Woynarowska

    dodane 21.01.2013 09:46

    W mroźne, niedzielne popołudnie śpiewacy i muzycy rozgrzali publiczność do czerwoności.

    W Tarnobrzeskim Domu Kultury zagrał dobrze znany i lubiany Strauss Ensemble, zespół kameralistów grających w orkiestrze Filharmonii Kieleckiej. Koncert poprowadził pianista i zarazem dyrektor Państwowej Szkoły Muzycznej I i II stopnia w Kielcach – Artur Jaroń. Występ zaczęli od porywającej tempem „Ohne Aufenthalt! Polka schnell” Edwarda Straussa. Potem przyszedł czas na gorącego czardasza z „Księżniczki czardasza” w wykonaniu sopranistki Iwony Sochy, która w dalszej części koncertu zaśpiewała jeszcze arie m.in. z „Hrabiny Maricy” oraz liryczne duety z operetek Imre Kálmàna i musicali Andrew LLoyd Webbera wspólnie z Witoldem Wroną, solistą Gliwickiego Teatru Muzycznego. W programie nie mogło naturalnie zabraknąć dobrze znanych z koncertów „Trzech Tenorów” pieśni włoskich, które, jak „O sole mio” brawurowo wykonywał Witold Wrona.

    Była również miła niespodzianka przyszykowana przez władze miasta i muzyków specjalnie dla wszystkich pań, czyli utwór Sidneya Becheta „Petit Fleur”. Panowie zaś mogli się pocieszyć piosenką Franka Sinatry „Something stupid”.

    Prowadzący koncert Artur Jaroń, jak zawsze sypał niczym z rękawa anegdotami na temat artystów, w tym głównie śpiewaków. – Jan Sibelius powiedział kiedyś, że o muzyce najlepiej rozmawia mu się z bankierami, bo koledzy muzycy poruszają tylko jeden temat – pieniądze – opowiadał Artur Jaroń. Przytoczył również autentyczne wydarzenie z Opery Bydgoskiej. – Podczas wystawianej już ostatni raz „Halki” Moniuszki, w finałowej scenie Halka rzuca się ze skały – mówił. – Podczas wszystkich spektakli ostawiano więc za sceną materace, by śpiewaczka mogła spokojnie i bezpiecznie upaść. Tym ostatnim razem znalazł się tam batut. I proszę sobie wyobrazić, co się działo. Halka rzuca się w przepaść i za moment odbita frunie w górę i tak kilka razy. Ale jaki za to był aplauz widowni – żartował pianista.

    Artyści wywoływani przez publiczność musieli bisować, w tym znanym wszystkim duetem „Usta milczą, dusza śpiewa” z operetki Franza Lehára „Wesoła wdówka”.


     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół