• facebook
  • rss
  • Kto, o czym i jak?

    Ks. Tomasz Lis


    |

    Gość Sandomierski 03/2013

    dodane 17.01.2013 00:00

    Na spotkania przychodzą młodzi i dorośli, a nawet seniorzy. Podejmują różne tematy, poznają życie świętych. Swoim pomysłem wyprzedzili działania podejmowane w tym roku liturgicznym.


    W trwającym Roku Wiary zaplanowano wiele konwersatoriów i sympozjów na temat wiary. A co potem? Czy rok wystarczy, by ugruntować naszą wiarę?
Podobne pytanie postawili sobie siedem lat temu członkowie Domowego Kościoła w Ostrowcu Świętokrzyskim, którzy chcieli stworzyć Szkołę Wiary dla dorosłych, taką z prawdziwego zdarzenia. – W wielu rozmowach podczas spotkań pojawiały się problem i niepewność, czy umiemy przekazać wiarę dzieciom, czy jesteśmy do tego przygotowani. Z drugiej strony, w naszych środowiskach jesteśmy utożsamiani z „ludźmi Kościoła”, więc wielokrotnie przychodzi nam odpowiadać na trudne pytania naszych znajomych związane z wiarą, Kościołem itd.

    Wielu miało z tym problemy. Obawiali się, że w rozmowach z innymi może im braknąć argumentów na to, by nie tylko skutecznie wiarę przekazywać, ale i ją obronić – wyjaśnia Wiesława Bąk. Z tym problemem poszli do duszpasterza ks. Stanisława Jaskuły, sercanina z denkowskiej parafii. W odnowionym domu parafialnym znalazło się idealne miejsce, by mogli się spotkać. Pozostawało pytanie, kto, o czym, jak i do kogo ma głosić katechezy.


    Według 
przemyślanego planu


    – Zaczęliśmy szukać wykładowców i sensownego planu, bo nie chcieliśmy, aby to było tylko kilka spotkań, lecz dłuższy i zaplanowany cykl – opowiada Mirosław Bąk. Oprócz miejscowego proboszcza dużą pomoc przy starcie Szkoły Wiary okazał organizatorom ks. Jacek Beksiński, ówczesny proboszcz jednej z ostrowieckich parafii. – To on poprowadził pierwsze spotkania i zaproponował, aby kolejne prowadzili księża profesorowie z seminarium. W pierwszym roku rozważane było Credo. I tak się złożyło, że po siedmiu latach działania w tym roku na nowo wracamy do rozważania kolejnych elementów wyznania wiary – dodaje M. Bąk.
Przez te siedem lat podejmowano także sprawy zagrożenia wiary czy konieczność świadectwa. Przyszła też pora na sakramenty, poszczególnych świętych – świadków wiary czy cykl dotyczący zagrożeń duchowych człowieka. – Przed każdym spotkaniem staramy się o jego nagłośnienie. Jest akcja plakatowania, ogłoszeń w parafiach czy wysyłania SMS-ów z zaproszeniem. To chyba jest najbardziej przemawiające, gdy ktoś zachęca drugiego przez własne doświadczenie – opowiada pani Wiesława.


    Zgrana klasa


    – Początkowo obawialiśmy się, czy dotrzemy do kogoś spoza ruchu. Pomysł Szkoły Wiary okazał się strzałem w dziesiątkę. Liczba uczniów rosła i zależała od tematu – opowiada z uśmiechem pan Mirek. – Raz było dwadzieścia, raz trzydzieści osób. Były spotkania, podczas których ledwo mieściliśmy się w pomieszczeniach, bo przyszło około siedemdziesięciu osób. Mimo że wiekowo klasa też jest zróżnicowana, to wspólnotowa atmosfera jednoczy wszystkich. Spotkanie zaczyna konferencja tematyczna, potem jest kawa ze słodkościami i kolejne spotkanie, już na zasadzie wymiany myśli. – Te spotkania to nie tylko suchy wykład. Ale żywa dyskusja. Czasem wykładowca jest w krzyżowym ogniu pytań. I właśnie o to nam chodzi, bo wiara musi płynąć z przekonania do sprawy – dodaje. Szkoła Wiary kończy się wspólnotową Mszą św.


    To tylko początek


    – Tak naprawdę nasze spotkania są wstępem do prawdziwej szkoły wiary, którą przechodzimy w życiu. Kiedyś przyszła spora grupa młodzieży i studentów, których zaprosili inni, mówiąc, że to całkiem nowa forma spotkania. Oni zachęcają innych i tak stajemy się apostołami – dodaje pani Wiesława. W Szkołę Wiary angażują się także małżeństwa, które chcą uporządkować swoje relacje, czy osoby starsze, które czują potrzebę pobycia razem z innymi.
Cały denkowski dom parafialny ma charakter szkoły wiary. Tutaj cały czas coś się dzieje. Działa świetlica środowiskowa, gdzie codziennie popołudniami pomagają dzieci i młodzież. Poprzez wspólne odrabianie lekcji, wspólny posiłek i poświęcony czas starsi pokazują, na czym polega bycie dobrym człowiekiem. Tu przyjmuje prawnik pomagający w trudnych sprawach oraz działa kawiarnia dla całej społeczności Denkowa. Można powiedzieć, że to takie inne formy szkoły wiary, takiej codziennej. – Dziś ludzie chcą słuchać o Bogu, ale trzeba do nich mówić językiem pokory, zrozumienia i miłości. Problem jest czasem po naszej stronie, że nie umiemy mówić o Bogu, i po to właśnie ta szkoła. Najpierw trzeba być samemu na sto procent przekonanym, w co i Komu wierzę, by stać się efektywnym apostołem. Bez tego ani rusz! – podsumowuje Wiesława Bąk.


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół