• facebook
  • rss
  • Na granicy życia i śmierci

    dodane 20.12.2012 00:00

    Zwiedzanie krypt w klasztorze braci mniejszych kapucynów w Stalowej Woli--Rozwadowie to prawdziwy turystyczny hit jesienno-zimowego sezonu.

    Chętnych na poznanie tajemnic zakonnego życia i śmierci jest tak dużo, że na wycieczkę trzeba się zapisywać dużo, dużo wcześniej. W rolę oprowadzającego wciela się Anna Garbacz, pracownik Muzeum Regionalnego w Stalowej Woli. Uczestnicy zaglądają zarówno do podziemi, refektarza zakonnego, jak i do kilku innych miejsc za klasztorną furtą. Jednak to, co najciekawsze, kryje się najniżej.

    Kosztowana pokuta

    Wąskimi korytarzami schodzimy do podziemi. Krypty, a jest ich kilka, zbudowane są z cegły. Ponoć niektóre z nich pochodzą z zamku królewskiego, który stał onegdaj w niedalekim Przyszowie. Z czasem podupadł i został rozebrany. Chłopi przewieźli cegły do Rozwadowa, gdzie wznoszony był właśnie kapucyński klasztor. Warto w tym miejscu nadmienić, iż do Rozwadowa kapucyni przybyli 18 czerwca 1741 roku. 14 października 1753 roku natomiast bp Franciszek Potkański konsekrował kościół, a jego fundator książę Jerzy Ignacy Lubomirski wprowadził pierwszych kapucynów do klasztoru i oddał im klucze do furty. W kryptach spoczywa kilkanaście osób z rodziny Lubomirskich. Również pewna liczba zakonników.

    Nie wszystkie szczątki są zidentyfikowane, ale takie prace będą wkrótce podjęte. W pierwszej, głównej krypcie stoi 6 trumien. Jest też prosty ołtarz ozdobiony symboliką śmierci (trupia czaszka), przed którym raz w roku, 3 listopada, kapucyni modlą się za fundatora i jego rodzinę. Tutaj z pewnością spoczywa fundator klasztoru hrabia Jerzy Ignacy Lubomirski. Pochowany został na znak pokory w szarym zakonnym habicie, szarym płótnem obito też trumnę. Pogrzebowe uroczystości trwały trzy dni. Tak pokutuje za błędy młodości, w tym szczególnie za wyzwanie na pojedynek i zabójstwo jednego ze swoich gości. Ostatnią pochowaną w kryptach przedstawicielką rozwadowskiej linii Lubomirskich była księżna Anna, żona ostatniego właściciela tutejszych dóbr, która zmarła w czasie okupacji. Jej mąż Jerzy Ignacy Lubomirski (imiennik pierwszego właściciela) zakończył życie w 1944 roku. Niestety, nie miał pogrzebu. Do dzisiaj nie wiadomo, gdzie spoczywa. Pewne jest tylko, że w 1944 r. został aresztowany przez UB i osadzony w areszcie w Tarnobrzegu. Stamtąd wywieziono go w nieokreślone miejsce i zamęczono.

    Dobry książę

    Kolejna krypta skrywa dwie trumny, pośrodku których znajduje się kamienna tablica z łacińskim napisem „Niech spoczywają w pokoju”. W latach 70. XX w. kapucyni przeprowadzili w kryptach prace porządkowe. Niektóre trumny były tak zniszczone, że się porozpadały. Wykopano więc dół, w którym umieszczono niezidentyfikowane szczątki, a trumny spalono. Otwór przykryto tablicą. W podziemnych kryptach spoczywa również książę Jerzy Roman Lubomirski. Jego pogrzeb był uroczysty. Zamówiono nań tyle świec, że zabrakło ich w całym Rozwadowie. Sprowadzano je aż z Rzeszowa. Cały kościół był obity czarnym materiałem. Na widocznym miejscu umieszczono również portret księcia, którego postrzegano jako dobrego gospodarza w charzewickim majątku, gdzie m.in. uprawiał egzotyczne owoce, sprzedawane następnie do krakowskich kawiarenek. Podczas zrywów wolnościowych, w listopadzie 1830 i styczniu 1863 roku książę pomagał rannym powstańcom, a w budynku, gdzie obecnie mieści się Muzeum Regionalne, urządził polowy szpital. Fundował także nagrody dla uczonych, którzy wykładali i publikowali w polskim języku. W jednej z najmniejszych krypt podczas prac porządkowych natrafiono na pustą przestrzeń. Gdy rozkuto cegły, ukazał się korytarz z ludzkimi szczątkami, prawdopodobnie byłych zakonników. Niestety, było to już ostatnie zwiedzanie klasztornych krypt w tym roku. Następna wycieczka w styczniu.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół