Nowy numer 16/2018 Archiwum

Wybuchy wolności

94 lata niepodległości. W Brzózie, gdzie przebiegała granica rosyjsko-
-austriacka, przemawiali ludzie z obu zaborów, grała orkiestra i kilka kapel chłopskich z Janowskiego, ściskano się, całowano, odśpiewano „Jeszcze Polska nie zginęła”.

Opierając się na dokumentach i wypowiedziach historyków regionalistów, spróbowaliśmy odtworzyć ostatnie chwile przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości, ale przede wszystkim pokazać ów długo oczekiwany dzień.
W Rudniku nad Sanem nie zachowały się, niestety, żadne zdjęcia ani dokumenty związane z 11 listopada 1918 roku. Dzięki natomiast Zofii i Zdzisławowi Chmielom, lokalnym regionalistom, wiemy że w czerwcu 1914 r. na rudnicki dworzec kolejowy zajechał pociąg, z którego wysiadł „człowiek o postawie wojskowej, krzaczastych brwiach i długich wąsach”. Był to oczywiście Józef Piłsudski, który w mieście nad Rudną spotkał się z Bolesławem Gancarzem, Tadeuszem Mierzwą, Stanisławem Wojtasiem i Mieczysławem Sekulskim – członkami rudnickiej organizacji strzeleckiej. Omawiali sprawę przerzutu broni z Rudnika do Kongresówki.


Wiec na plantach


Powiat niżański z kolei wraz z nadejściem niepodległości znalazł się w województwie lwowskim. W nowym systemie administracyjnym rady powiatowe zostały złączone ze starostwami w jedną całość administracyjną, na której czele stał komisarz. Początkowo komisarzem powiatu Nisko był Henryk Stary, a po jego rezygnacji – profesor gimnazjalny Stanisław Ćwikowski. Został on mianowany starostą 31 października 1918 r. na wiecu ludności powiatu, zorganizowanym na plantach z okazji odzyskania niepodległości. Starosta mianował nowych wójtów, utworzył porządkową straż obywatelską, składającą się z trzech plutonów. W skład straży wchodziła głównie młodzież gimnazjalna. Dowódcami plutonów byli legioniści. Ich zadaniem było utrzymanie porządku i bezpieczeństwa na terenie powiatu.
– Pierwszy pluton miał zabezpieczać mienie społeczne. Pluton drugi – koszary, natomiast trzeci patrolował przedmieścia Niska: Warchoły, Racławice, Podwolinę, Moskale i Malce. W krótkim czasie zostały zorganizowane władze powiatowa i lokalna. 2 listopada 1918 r. rozbrojono miejscowy posterunek żandarmerii austriackiej, przejęto broń i dokumenty. Przejęte zostały także koszary ze znajdującym się w nich szpitalem wojskowym. Zaraz po odzyskaniu niepodległości, już w 1918 r., powstał w Nisku Powiatowy Związek Inwalidów. Związek ten starał się o renty dla inwalidów wojennych, wdów i sierot – wyjaśnia Mariusz Kowalik, były burmistrz Niska, a teraz znawca jego historii.


Pogrzebali Austriaczkę


Dziś przed kościołem Świętej Trójcy w Zaklikowie stoi zaborowy słup graniczny. Podobny znajduje się przy narożniku parkanu kościoła parafialnego pw. Jana Chrzciciela w Radomyślu. Są to pamiątki wydarzeń z czasu odzyskania przez Polskę niepodległości. – Otóż w słoneczny 2 listopada 1918 r. nad rzeczką w pobliżu leśnej osady Brzóza, dziś już nieistniejącej, odbyło się spotkanie Polaków z Galicji i Kongresówki. Zgromadziło się tam kilka tysięcy ludzi. Głównym mówcą był ks. Eugeniusz Okoń, który parę godzin wcześniej na wiecu na radomyskim rynku ogłosił zgon i pogrzeb nieboszczki Austrii. Panowała powszechna radość i entuzjazm z odzyskania niepodległości. Potem wykopano słupy graniczne. Ludzie wyrywali sobie łopaty, żeby uczestniczyć w akcie likwidacji granicy zaborów. Z Brzózy ruszyły procesje z zaborowymi słupami; jedna do Zaklikowa, wtedy już wolnego od austriackiego wojska, które parę dni wcześniej złożyło broń, druga do Radomyśla nad Sanem. Oba miasteczka wtedy już cieszyły się niepodległością. Procesjom towarzyszyły orkiestry i polska milicja z biało-czerwonymi opaskami i orzełkami na czapce. Jeszcze w Brzózie ks. Eugeniusz Okoń, pochodzący z Radomyśla, zaprosił chłopów z okolicznych powiatów Galicji i Kongresówki na 6 listopada na wielki wiec pod pomnikiem Bartosza Głowackiego w Tarnobrzegu – przypomina Dionizy Garbacz, regionalista.
Była to środa, zatem dzień targowy. Zgromadził się, jak podawał krakowski „Naprzód”, około 30-tysięczny tłum, do którego płomienną mowę wygłosił ks. Okoń, obwieszczając koniec Austrii, a także koniec rządów i wpływów szlachty w instytucjach każdego szczebla. Przemawiali również Grzywacz, Zieliński oraz por. Tomasz Dąbal, rodem z Sobowa, przysłany do Tarnobrzega przez gen. Bolesława Roję z poleceniem objęcia tutejszej komendy żandarmerii. Władza miała przejść w ręce ludu. Tak zrodziła się słynna Republika Tarnobrzeska.


« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma