• facebook
  • rss
  • Wciąż ku nowym dziełom

    Dorota Sobolewska-Bielecka

    |

    Gość Sandomierski 35/2012

    dodane 30.08.2012 00:00

    – Mieszkaliśmy u ludzi świeckich. Parafia była duża, a kościół mógł pomieścić jedynie 500 osób – wspomina po latach ks. prał. Henryk Kozakiewicz.

    Od paru miesięcy cieszy się zasłużoną księżowską emeryturą, ale nadal nie opuszcza swego kochanego Staszowa. Były już wieloletni proboszcz i dziekan staszowski, prałat kapituły opatowskiej jest bowiem w parafii pw. św. Bartłomieja rezydentem, z którego porad nadal chętnie korzystają kapłani i wierni. – W 1976 r. biskup Piotr Gołębiowski skierował mnie do Staszowa do ks. Adama Rdzanka, ówczesnego proboszcza, którego zastąpiłem w 10 lat później – mówi ks. Henryk. – To były trudne lata. Parafia potrzebowała dużej świątyni, o którą starano się przez 40 lat po zniszczeniu w 1944 r. poprzedniego kościoła. Tymczasem Staszów w latach 80. liczył ok. 22 tys. mieszkańców, a świątynia była tylko jedna – kościół św. Bartłomieja. Na miejscu Golgoty Staszowskiej stoi dziś piękna, duża świątynia. Jej historia wiąże się z bł. Janem Pawłem II. Kiedy padł pamiętny strzał na Placu św. Piotra w Rzymie, w bólu i cierpieniu pogrążyli się także staszowscy parafianie, odmawiali bezustannie Różaniec w kościele, modląc się o zdrowie Ojca Świętego.

    Rok później władze wydały zgodę na budowę nowej świątyni. Staszowscy wierni zdecydowali, że będzie ona wotum wdzięczności za uratowanie życia Papieża Polaka. Dzięki staraniom ks. H. Kozakiewicza, obdarzonego zmysłem organizacyjnym, oraz dzięki ofiarności staszowskich parafian i zakładów pracy udało się szczęśliwie zakończyć budowę świątyni. 15 maja 2011 r. została wyniesiona do rangi Sanktuarium bł. Jana Pawła II. Staszowianie nie zapomną licznych zadań, których się podjął ks. Kozakiewicz. Jednym z nich było wprowadzenie do staszowskiego szpitala Najświętszego Sakramentu i otwarcie kaplicy szpitalnej. Wielkim przedsięwzięciem okazała się restauracja kościoła św. Bartłomieja, wzniesionego w 1342 r. Dzięki staraniom księdza prałata świątynia została całkowicie odnowiona i stanowi perłę architektury ziemi staszowskiej. – Ksiądz prałat potrafił skupić wokół siebie ludzi różnych profesji i zawodów oraz stworzyć klimat braterskiej przyjaźni – podkreśla ks. Edward Zieliński, proboszcz parafii św. Barbary w Staszowie. – Dla odwiedzających zawsze gościnny i otwarty. Wszystkich przyjmował z uśmiechem, gdyż dla księdza prałata zawsze najważniejszy był człowiek. Miłował bliźniego, podejmował wiele inicjatyw, aby nieść pomoc wszystkim znajdującym się w trudnej sytuacji. Jego ogromna żywotność i energia kierowały go ku nowym dziełom, którym poświęcał się całkowicie. Oddanie się Chrystusowi prowadziło księdza prałata do troski o dzieci i młodzież, o cierpiących i chorych, o całą wspólnotę parafialną.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół