• facebook
  • rss
  • Wszystko przez Pompeje

    Marta Woynarowska

    |

    Gość Sandomierski 34/2012

    dodane 23.08.2012 00:00

    Jednych zachwyca, innym zdecydowanie się nie podoba, ale wszystkich w tej samej mierze zaskakuje.

    Kaplica zamku dzikowskiego po gruntownej renowacji została udostępniona dla zwiedzających. Jest to kolejne odnowione wnętrze dawnej siedziby hrabiów Tarnowskich, która od kilku lat przechodzi remont i adaptację na cele muzealne.

    Usłane różami

    Wchodzących zaskakuje zwłaszcza odważna i mocna kolorystyka ścian o barwie różu pompejańskiego. Dla wielu z nas, przyzwyczajonych od dziesięcioleci do pastelowych, stonowanych wnętrz, intensywne kolory, w których lubowano się zwłaszcza w okresie baroku, wydają się niemal szokujące. – Wybór różu pompejańskiego – wyjaśnia dr Adam Wójcik, dyrektor Muzeum Historycznego Miasta Tarnobrzega – nie jest żadnym przypadkiem czy też czczym wymysłem. W trakcie renowacji przeprowadzone zostały przez panią Martę Kozak-Zygmunt, konserwatorkę pracującą m.in. przy odnawianiu kaplic katedry na Wawelu, odkrywki, w czasie których natrafiła właśnie na ten kolor. Należy pamiętać o jeszcze jednej kwestii – zwraca uwagę dyrektor muzeum – ujawnionej po odnalezieniu w Łańcucie obrazu Matki Bożej pędzla Domenica del Frate, płótna powstałego specjalnie do kaplicy zamkowej. Otóż jego oryginalna rama jest wykonana w stylu empirowym z dość rzadko stosowanym w obramieniach motywem greckiego meandru. Kiedy obejmiemy wzrokiem wnętrze, wówczas spostrzeżemy, że to wszystko układa się w logiczną, kompozycyjną całość. Otóż modny, zwłaszcza na przełomie XVIII i XIX w., róż pompejański doskonale współgra z całym obrazem, w tym i jego ramami. Jak przypuszcza dr Wójcik, o wyborze kolorystyki kaplicy zadecydowała włoska podróż Walerii i Jana Feliksa Tarnowskich, w czasie której zwiedzili Pompeje i Herkulanum, gdzie właśnie natrafiono na ówczesne wnętrza pokryte różem, nazwanym pompejańskim.

    Hiszpański zamiast węgierskiego

    W ramach przywracania dawnego wyglądu kaplicy wykonana został kopia mensy ołtarzowej, której oryginał, zaprojektowany przez Franciszka Marię Lanciego, zachował się do dzisiaj w kościele dominikanów, gdzie trafiła po komunistycznych porządkach w zamku. – Niestety, z powodu zaprzestania działalności węgierskich kamieniołomów marmuru, zmuszeni byliśmy zastąpić go innym – wyjaśnia dyrektor muzeum – i nasz wybór padł na hiszpański kamień, najbardziej zbliżony kolorystycznie. Interesującym niewątpliwie elementem jest XIX-wieczny Mszał rzymski, znajdujący się niegdyś na wyposażeniu kościoła pw. św. Jana w Zawichoście. Księga, mocno zniszczona, została poddana renowacji, która przywróciła jej dawny stan. – Pulpit pod Mszał, również pochodzący z XIX stulecia, udało mi się kupić na popularnym portalu Allegro – nie kryje swej radości Adam Wójcik. – Urzekła mnie jego dekoracja, w której pojawił się motyw występujący również w ołtarzu.

    Na pamiątkę tarnobrzeskich świątyń

    Pierwotnie ściany kaplicy pokrywało wiele różnorodnych obrazów, które niestety nie przetrwały do dzisiaj. Z powodzeniem jednak zastąpiły je obecnie prezentowane, w znakomitej większości stare, historyczne płótna, pochodzące z tarnobrzeskich kościołów. – W ich doborze zachowana jest pewna logika – podkreśla dr Wójcik. – W ołtarzu zawisło oryginalne płótno Domenica del Frate, po bokach zaś prezentujemy przedstawienia i dzieje obrazu Matki Bożej Dzikowskiej, tu w Dzikowie przecież zaistniała w świadomości okolicznych mieszkańców. Jest zatem kopia cudownego wizerunku; poniżej dzieła del Frate, gdzie ongiś widniał obraz Matki Bożej Poczajowskiej, został umieszczony obrazek Pani Dzikowskiej, ale w tzw. metalowych sukienkach. – Po prawej stronie zaś można zobaczyć bardzo ciekawy XVIII-wieczny obraz przekazany przez dominikanów – mówi dyrektor muzeum – przedstawiający u góry adorację Matki Bożej Dzikowskiej, w dolnej partii natomiast widok ówczesnego Tarnobrzega z klasztorem oraz ufortyfikowanym zamkiem w Dzikowie. Na ścianach bocznych zaś zawisły obrazy przypominające o najstarszych miejscach kul- tu w Tarnobrzegu. XVIII-wieczne przedstawienie św. Marii Magdaleny nawiązuje do najstarszej tarnobrzeskiej świątyni w Miechocinie, erygowanej pod koniec XII stulecia. Płótno z adoracją Matki Bożej z Dzieciątkiem przez św. Jacka odnosi się do Wielowsi. Wedle legendy, pobyt w niej Jacka Odrowąża, powracającego w 1215 r. z Rzymu do Krakowa, miał dać asumpt do założenia wielowiejskiej parafii. – Wiszący na przeciwległej ścianie obraz ze św. Tomaszem ma przypominać o klasztorze sióstr dominikanek, kolejnym bardzo ważnym punkcie kultu na mapie Tarnobrzega – wyjaśnia Adam Wójcik. I jako ostatni – wizerunek św. Floriana, niegdyś bardzo popularnego i szczególnie czczonego świętego. Kaplica w zamyśle dyrekcji muzeum ma pełnić charakter świątyni, w której odbywać się będą nabożeństwa tylko z wyjątkowych okazji – rocznic historycznych, świąt narodowych, ku czci wybitnych osobistości, ale również uroczystości zaślubin. – Chcielibyśmy, aby rekonsekracja kaplicy i poświęcenie ołtarza odbyło się 20 października, czyli w rocznicę narodzin króla Stanisław Leszczyńskiego, ale wszystko jest uzależnione od ks. bp. Krzysztofa Nitkiewicza, czy będzie wówczas dysponował czasem – informuje dyrektor.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół