• facebook
  • rss
  • Ostrzał z nieba

    Marta Woynarowska

    |

    Gość Sandomierski 33/2012

    dodane 16.08.2012 00:00

    – Chciałem wejść na strych, bo nastąpił potworny huk i myśleliśmy, że dach nam się wali – wspomina Piotr Gul z Gorzkowa. – Ale musiałem wycofać się, żeby nie dostać kulą w głowę.

    Niedziela 5 sierpnia była ciepłym słonecznym dniem i nic nie zapowiadało wieczornego kataklizmu. – Nawałnica przeszła po 18.00 i trwała niecałe pół godziny – mówi Marianna Ziębora z Przyborowic. – Ale to było coś strasznego, zrobiło się biało i słychać było tylko jeden huk. Okazało się, że z nieba waliły kule lodu wielkości pięści. Poniszczyły wszystkie dachy kryte dachówką lub eternitem. Nad moim domkiem też. To nie był porywisty wiatr czy tornado, które są najczęstszą przyczyną uszkodzeń poszyć dachowych, tym razem to ostrzał z nieba w postaci potężnych i gęsto spadających brył gradu uszkodził zabudowania w każdym gospodarstwie Przyborowic i Gorzkowa w gminie Bogoria oraz Łopatno w gminie Iwaniska. Już z daleka, gdy dojeżdża się do tych miejscowości, niebieszczą się dachy domów, stodół, obór pokryte plandekami zabezpieczającymi tymczasowo przed opadami. Aleksander Arszewski, 82-letni mieszkaniec Przyborowic, nie pamięta takiego kataklizmu w tych stronach. – Były burze, nawet z gradem, ale czegoś takiego jeszcze nie przeżyłem, a jestem już na tym świecie dość długo – zauważa pan Aleksander.

    Grad zniszczył przede wszystkim dachy kryte dachówkami oraz eternitem, które zostały porozbijane. Poważnie uszkodzone zostały samochody stojące pod chmurką oraz te, które akurat przejeżdżały w pasie objętym gradobiciem. – Sąsiad chciał przestawić swoje auto – opowiada Krzysztof Giera, sołtys Gorzkowa. – Ale musiał szybko uciekać do domu, po tym jak kula gradowa rozbiła mu głowę. Ale problem mają również właściciele budynków z blachą. – Owszem na domu dach mam, ale blacha jest cała obita, powgniatana – mówi Bogusław Biesiada, sołtys Przyborowic. – To może przyspieszyć jej korodowanie, trzeba więc będzie oczyścić i pomalować. Rozbite zostały, niestety, plastykowe rynny. Najpilniejszą teraz sprawą jest zabezpieczenie dachu na stodole, w której znajdują się całe tegoroczne plony – zboża, słoma, siano – wyjaśnia.

    Niestety, części rolnikom nie udało się uchronić zbiorów przed zamoczeniem. Ziarno będą musieli suszyć, więc straci na swojej wartości, poza tym nie ma gwarancji, że nie zapleśnieje. Kilka osób nie zdążyło jeszcze skosić zbóż, które „wymłócone” zostało przez grad na polach. Komisje gminne oraz przedstawiciele ubezpieczycieli przez cały tydzień pracowali przy szacowaniu strat, a tych jest ogrom. – Nie ma gospodarstwa, które by nie ucierpiało – podkreśla Krzysztof Giera, sołtys Gorzkowa. – Jest nawet rodzina, która straciła dachy nad czterema budynkami.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół