• facebook
  • rss
  • Ciemność widzę, ciemność

    Agata Ślusarczyk

    |

    Gość Warszawski 31/2012

    dodane 02.08.2012 00:00

    Rękę trzymamy luźno przed sobą. Poruszamy się, dotykając ściany. Jeżeli ktoś poczuje się niekomfortowo, może zrezygnować. To dopiero szkolenie. Dalej jest tylko... czarniej.

    Na pierwszym piętrze Galerii Handlowej Millennium Plaza mieszczącej się przy pl. Zawiszy co piętnaście minut zbierają się chętni. 70 proc. z nich przyszła zobaczyć „Niewidzialną wystawę” poruszona opowieściami znajomych lub kogoś z rodziny. – Dajemy możliwość zobaczenia świata z perspektywy osoby niewidomej – wyjaśnia Magdalena Chrząstowska, koordynatorka wystawy.

    Gadają i mierzą

    – Do szafek chowamy zbędne rzeczy: plecaki, torebki – ręce muszą być wolne, przedmioty, które mogą świecić w ciemności, tj. komórki czy zegarki – także zostawiamy, zdejmujemy też okulary – nie będą nam potrzebne – dowiadujemy się na recepcji.

    Przed kilkuosobową grupą staje Katarzyna Madany, jedna z szesnastu niewidomych przewodników. Młoda blondynka niskiego wzrostu, zanim zabierze nas w podróż do niewidzialnego świata, najpierw zachęca, by poznać jego „widzialną część”. Ostrożnym krokiem zmierza do stolika, na którym rozłożone są „gospodarcze” przedmioty na co dzień używane przez osoby niewidome. – Zgadnijcie, do czego to służy – pokazuje plastikowy przedmiot przewodniczka. Ktoś bardziej obeznany w sprawach „niewidomego świata” w mig rozwiązuje zagadkę: to wieszak do parowania skarpetek, by pary się nie pomieszały się. Przedmiotów, które ułatwiają życie, gdy dookoła nic nie widać, jest więcej: mówiący kalkulator, termometr i zegarek. Jest też przyrząd, którym łatwo można podzielić jabłko na kilka części, oraz urządzenie do mierzenia cieczy – zawieszone na szklance ostrzega, że np. herbaty nie należy już dalej zalewać wodą – grozi to przelaniem. Edukacyjnych stolików jest sześć. Oprócz rzeczy kuchenno-gospodarczych jest także kącik z grami czy szkolnymi pomocami – ze specjalnym „zeszytem w kratkę” i „kropkowanymi mapami”, po których podróżuje się palcem. Oraz miejsce, w którym można przejść skrótowe szkolenie z alfabetu Braille’a – i ba! naukę wcielić w czyn – na stoliku jest także czasopismo dla niewidomych (cztery razy grubsze niż jego „widomy” odpowiednik) oraz maszyna brajlowska. – I co? Czytanie nie takie straszne – śmieje się przewodniczka. Największe chyba wrażenie robi punkt z komputerem. – Brakuje myszki! – zauważają uczestnicy. Okazuje się, że niewidomi świetnie radzą sobie bez niej. Po mistrzowsku opanowali skróty klawiaturowe, a kiedy uruchomią syntezator mowy, samodzielnie mogą sprawdzić pocztę, korzystać z Facebooka i wyszukiwać niezbędne informacje w sieci.

    Ściana prowadzi

    To dopiero początek poznawania innego świata. Prawdziwa podróż w ciemność rozpoczyna się w tzw. części niewidzialnej wystawy. Krótkie szkolenie i wchodzimy do kolejnego pomieszczenia. Grupę przejmuje Paweł. Słychać tylko jego głos, bo otacza nas całkowita i absolutnie czarna ciemność. Jedyny pewny przewodnik poza Pawłem to ściana, której wszyscy na razie się trzymają. – Zazwyczaj osoby, które panicznie boją się ciemności lub mają klaustrofobię, na tym etapie rezygnują – odczuwają silny niepokój, boli ich głowa lub mają mdłości. Czasami po naszych namowach przełamują się i wracają – wyjaśnia Magdalena Chrząstowska. Po „utracie wzroku” pomału wyostrzają się inne zmysły. Krok po kroku, ściana za ścianą rozpoczynamy nowe życie... w którym przez około godzinę oczami stają się nasze ręce, nos i uszy. – Dałam sobie ze wszystkim radę! Kiedyś bałam się utraty wzroku, teraz wiem, że z taką niepełnosprawnością można żyć. To jest nowy, ciekawy świat – przekonuje Marta Kaniewska z grupy zwiedzających. Inni po zakończeniu nie mogą przestać dopytywać niewidomych przewodników o ich osobiste życie. – Dużym zaskoczeniem dla zwiedzających jest to, że jesteśmy normalnymi osobami. Tak jak inni gramy w piłkę – tyle że z dzwoneczkiem, jeździmy na nartach czy rowerze – ale w tandemie z widzącą osobą. Chodzimy do teatru i kina – ale z audiodeskrypcją – i studiujemy – wyjaśnia Marta Tylkowska, przewodniczka.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół